Bułgarscy Romowie: Życie za murem | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 08.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Bułgarscy Romowie: Życie za murem

Getto w środku Europy? Osiedle Romów w bułgarskim mieście Vidin odgrodzone jest od świata murem. Reporterka Deutsche Welle Tatiana Vaksberg spędziła w nim miesiąc.

Bulgarien Roma-Siedlung der Stadt Vidin

Osiedle Romów w mieście Vidin mieści się za murem

Przez 30 dni mieszkałam przy ulicy Czajka. Można się nią przespacerować, ale kiedy ktoś szuka pracy, nie jest to najlepszy adres. Mojej sąsiadce Radostinie (imię zmienione przez redakcję) udało się znaleźć pracę jako sprzedawczyni – na dwa dni. Kiedy pracodawca zobaczył, gdzie mieszka, natychmiast się z nią pożegnał. Na ulicy Czajka mieszkają tylko Romowie a 48 procent Bułgarów – jak wykazują badania – nie chce pracować z nimi w jednej firmie.

Na osiedle Romów wprowadziłam się 8 marca. Chciałam z nimi mieszkać, poznać ich bliżej, porozmawiać. W plecaku miałam wiele dobrych rad, kilka ważnych numerów telefonów i plan miasta. Ten ostatni okazał się całkowicie bezużyteczny. Na planie bowiem osiedle jest częścią miasta Vidin, leżącego w północno-zachodniej Bułgarii. W rzeczywistości jednak leży za kilometrowym, betonowym murem. Stamtąd do miasta prowadzi długa, okrężna droga przez cmentarz.

Władze komunalne tłumaczą, że mur został wybudowany „ze względów bezpieczeństwa“ i nie ma nic wspólnego z dyskryminacją Romów. Mur oddziela osiedle od torów kolejowych i chroni w ten sposób dzieci przed wypadkami. Poza tym dla pieszych mur nie jest żadną przeszkodą – można przejść nad nim niebieskim wiaduktem.

Do przedszkola przez dziurę w murze

Bulgarien Roma-Siedlung der Stadt Vidin

Dla ludzi szukających pracy adres na osiedlu nie jest najlepszą rekomendacją

- Moją mamę bolą nogi, nie może wchodzić i schodzić po tych wszystkich schodach. Dlatego przechodzimy przez dziurę – opowiada pięcioletni Mitko. Codziennie o dziewiątej rano stoi przed murem. Jego przedszkole znajduje się po drugiej stronie. Przed wielu laty przedszkole było także na osiedlu, ale dzisiaj już go nie ma i dzieci muszą wędrować do miasta. Wszystkie, tak jak Mitko, przedostają się przez dziurę w murze. Kiedy wychodzą po drugiej stronie, są brudne.

Mieszkańcy osiedla są oburzeni obłudą władz miasta. To hańba, nie chodzi wcale o bezpieczeństwo, mówią. 23-letnia nauczycielka zauważa, że wystarczyłoby postawić na przejściu kolejowym szlaban i bezpieczeństwo nie byłoby problemem. 70-letni emeryt zwraca uwagę, że przez 40 lat mieszkańcy osiedla żyli bez muru i nigdy nie było na torach żadnego wypadku.

- To było celowe – uważa też Dimiter, który stracił właśnie pracę w mieście. Nie został bezrobotnym, bo jest Romem, po prostu zlikwidowano jego miejsce pracy. Vidin jest miastem o najwyższej stopie bezrobocia w Bulgarii – ponad 23 procent – w marcu znowu zostały zlikwidowane setki miejsc pracy. Rozmawiam z Dimitrem na zalanym podwórzu. Zalane są setki domów na osiedlu: nie można odpompować wody gruntowej, bo nie ma żadnych pomp. Pytanie, dlaczego mur postawiono „celowo”, Dimiter kwituje milczeniem.

Nie żyjemy w getcie

Das Roma-Viertel in der bulgarischen Stadt Vidin

Zalane podwórza i ulice są w osiedlu na porządku dziennym

Z europejskiego punktu widzenia nie ma wątpliwości: mur otaczający etniczne osiedle jest gettoizacją, niezależnie od argumentów wytaczanych przez mieszkańców miasta czy jego władze. Tym bardziej, że został wybudowany z pieniędzy podatników i administracja miasta zawzięcie go broni – mimo niezliczonych petycji wystosowanych przez mieszkańców osiedla.

O politycznych wymiarach muru w Vidinie się nie mówi, oddziaływanie psychologiczne ze wstydu przemilcza. A wszyscy zaciekle bronią się przed zarzutem, że osiedle stało się w ten sposób gettem. – Nie żyjemy w getcie, jesteśmy normalnymi ludźmi – powtarzają rozmówcy z osiedla. „Getto” jest dla nich osobistą zniewagą, oskarżeniem, że nigdy nie pozbędą się przynależności do „najniższej warstwy społecznej”. Argumentu, że pojęcie „getta” jest raczej potępieniem większości wykluczającej innych, nie rozumieją.

Osiedle Romów w Vidinie nazywa się „Nov Pat” – „Nowa droga”. Nazwa brzmi ironicznie, zwłaszcza dzisiaj, kiedy nie ma żadnej bezpośredniej drogi do miasta. Także okrężna droga przez cmentarz nie nadaje się do użytku. Trwają tam prace budowlane: miasto otrzyma nowy wodociąg, na który mieszkańcy czekają już bardzo długo. Chwilowo doczekali się 15 km nieprzejezdnych ulic, skandalu z powodu sprzeniewierzonych pieniędzy i burmistrza oskarżanego o korupcję.

„Brakuje jeszcze godziny policyjnej“

Problemy te dotykają osiedle Romów tak samo jak całe miasto. W porównaniu z dzielnicami etnicznych Bułgarów Romowie mają jednak dodatkowy problem: na ich osiedlu nie będzie nowych wodociągów.

- Czego nam jeszcze brakuje, to szlabany i godzina policyjna – stwierdza gorzko Dimiter. Władze miasta mają na wszystko odpowiedź: mur zbudowano ze względu na tory kolejowe, nowych wodociągów nie można poprowadzić, bo większość domów osiedla została zbudowana nielegalnie. – Szlabany na pewno się pojawią. Na przykład, żeby zapobiec kradzieży metali – dodaje pół żartem, pół serio Dimiter. Ale nie jest mu do śmiechu. Życie na osiedlu jest trudne. Rozmowy z nim obracają się wokół zalanych podwórek, wysokiego bezrobocia, dzieci. Wyjścia z tej sytuacji, „Nowej drogi”, jak sięgnąć okiem, nie widać.

Tatiana Vaksberg / Elżbieta Stasik