Bruksela do Polski: Zaproście Frontex na granicę! | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 22.09.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Bruksela do Polski: Zaproście Frontex na granicę!

Komisja Europejska domaga się dopuszczenia na granicę z Białorusią swych wysłanników z Brukseli i z przedstawicielstwa w Warszawie. Komisarz Johansson apeluje, by Polska zwróciła się o pomoc Frontexu.

Polscy żołnierze na granicy z Białorusią

Polscy żołnierze na granicy z Białorusią

Brukseli długo wystarczały zapewniały wyjaśnienia rządu Mateusza Morawieckiego, że polskie służby graniczne – znacznie mocniejsze od litewskich i łotewskich – dadzą sobie same radę z napływem migrantów (w tym ewentualnych uchodźców) przez granicę z Białorusią. Jednak to zmieniło się wraz ze śmiercią czterech migrantów na polskim pograniczu, po której w Komisji Europejskiej zaczęto – najpierw nieoficjalnie - podkreślać, że „ochrona wspólnej unijnej granicy wymaga respektowania wspólnych unijnych wartości”.

Dziś Ylva Johansson, komisarz UE ds. wewnętrznych, już otwarcie wzywa polskie władze, by zaprosiły Frontex na granicę z Białorusią. – W naszych rozmowach z Polską, podobnie jak z Litwą i Łotwą, w pełni zgadzamy się, że granica zewnętrzna jest naszą wspólną granicą UE. Ważne jest, aby chronić tę naszą granicę przed agresją reżimu Łukaszenki. I aby to zrobić najlepiej, powinniśmy w pełni wykorzystać wspólne zasoby, takie jak pomoc Frontexu, i powinniśmy to robić w przejrzysty sposób. Pomaga to zapewnić, że przestrzegamy wspólnych wartości i obowiązków UE – przekazała nam dziś (22.09.21) komisarz Johansson. Dodała, że „jest bardzo zasmucona ofiarami śmiertelnymi na granicy polsko-białoruskiej”. - Ratowanie życia zawsze musi być priorytetem. Konieczne jest zbadanie tego, co się stało i zapobieżenie większej liczbie zgonów - powiedziała Johansson.

Świece przed siedzibą polskiej Straży Granicznej dla uczczenia pamięci zmarłych migrantów na granicy polsko-białoruskiej

Świece przed siedzibą polskiej Straży Granicznej dla uczczenia pamięci zmarłych migrantów na granicy polsko-białoruskiej

Niedosyt informacji z Warszawy

Jak wynika z naszych nieoficjalnych rozmów w Brukseli, ponadto Komisja Europejska domaga się teraz od władz Polski dopuszczenia na granicę z Białorusią wysłanników ze stałego przedstawicielstwa Komisji w Warszawie oraz swych ekspertów od migracji i granic z odpowiedniego wydziału Komisji w Brukseli. Jednak na razie nie nadeszła pozytywna odpowiedź od rządu Morawieckiego, a nasi rozmówcy w instytucjach UE narzekają na brak rzetelnych informacji co do zdarzeń na granicy. Przekonują, że Warszawa nawet nie przekazuje im swych szacunków co do liczby migrantów koczujących na granicy bądź przekraczających ją w nielegalny sposób.

Unijne przepisy o Fronteksie, czyli Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej z główną siedzibą w Warszawie, przewidują procedury „wproszenia się” na granicę zewnętrzną Unii poprzez oficjalną propozycję pomocy dla kraju Unii albo nawet – w sytuacjach mocno kryzysowych dla szczelności granic strefy Schengen – na podstawie decyzji Rady UE, czyli unijnych ministrów spraw wewnętrznych.

"Potrzebujemy swoich oczu na granicy"

Jednak obecnie w działaniach Komisji nie chodzi o te formalne procedury, lecz o coraz mocniejszą polityczną presję. Jej powodem jest nie tyle skala nielegalnej imigracji z Białorusi (nadal mała w porównaniu z obecnymi przeprawami przez Morze Śródziemne), lecz brak informacji co do charakteru działań podejmowanych przez Polaków. - Potrzebujemy tam swoich oczu zwłaszcza, że temperatury zaczynają spadać do zera – tłumaczy jeden z naszych rozmówców w instytucjach UE. Narzeka, że niewiedzę pogłębia odcięcie mediów oraz organizacji pozarządowych od granicy wskutek stanu wyjątkowego.

Grupa Afgańczyków koczująca na granicy polsko-białoruskiej

Grupa Afgańczyków koczująca na granicy polsko-białoruskiej

Otwarty apel komisarz Yohansson co do Fronteksu w Polsce to pierwszy wyłom w dotychczasowej oficjalnej linii Komisji Europejskiej, która w swych publicznych deklaracjach dotąd w zasadzie bez zastrzeżeń wspierała władze Polski. Zaledwie przed tygodniem Ursula von der Leyen, szefowa Komisji, stawała po stronie trzech krajów w swym „orędziu o stanie Unii” w Parlamencie Europejskim.

Reżim w Mińsku użył ludzi do swoich celów. Załadował ich do samolotów i dosłownie wypchnął na granice z Unią. Nie możemy tego tolerować. Stąd szybka reakcja Unii na tę sytuację. Będziemy nadal wspierać Litwę, Łotwę i Polskę. I nazwijmy to po imieniu: to hybrydowy atak mający na celu destabilizację Europy – powiedziała von der Leyen.

Redakcja poleca