Brazylia odrzuca pomoc G7. „Niech Europa się sama zalesia” | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 27.08.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Brazylia odrzuca pomoc G7. „Niech Europa się sama zalesia”

W reakcji na pożary szalejące w Amazonii państwa G7 zaoferowały Brazylii pomoc finansową w wysokości 18 mln euro. Rząd Bolsonaro uprzejmie podziękował, zarzucając G7 atak na suwerenność jego kraju.

Brasilien Mato Grosso Waldbrände (Amnesty International/Marizilda Cruppe)

Tylko w tym roku doszło w Amazonii już do 80 tys. pożarów

Oferowane miliony powinny zostać raczej przeznaczone na ponowne zalesianie Europy, powiedział szef kancelarii prezydenta Jaira Bolsonaro Onyx Lorenzoni. Biuro prezydenta potwierdziło wobec agencji AFP odrzucenie przez Brazylię pomocy.

Państwa należące do grupy G7 w reakcji na katastrofalne pożary szalejące w Amazonii uzgodniły postawienie Brazylii do dyspozycji natychmiastowej pomocy finansowej w wysokości 20 mln dolarów (około 18 mln euro). Pieniądze te w pierwszym rzędzie miałyby zostać przeznaczone na zakup samolotów gaśniczych, powiedział gospodarz zakończonego w poniedziałek (26.08.2019) szczytu G7 we francuskim Biarritz prezydent Emmanuel Macron. Ponadto miałyby one wesprzeć projekty ponownego zalesiania Amazonii. Rozmowy na ten temat mają zostać podjęte we wrześniu na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Brazylijski minister środowiska Ricardo Salles pochwalił najpierw inicjatywę G7, ale jednocześnie dał do zrozumienia, że jego rząd sam chce decydować, na co popłyną te pieniądze. „Brazylijskie społeczeństwo i brazylijski rząd rozstrzygną o przeznaczeniu tych środków”, powiedział w São Paulo.

Kolonialna mentalność

Krótko potem szef kancelarii prezydenta Lorenzoni bez ogródek odrzucił propozycję państw G7. Jak stwierdził, Brazylia dziękuje za oferowaną pomoc finansową, „ale może ważniejsze byłoby przeznaczenie tych środków na ponowne zalesianie Europy”. Zarazem wezwał prezydenta Macrona, by zajął się lepiej problemami „u siebie w domu” i we francuskich „koloniach”.

Pomoc finansowa miała pójść głównie na zakup samolotów gaśniczych (picture-alliance/dpa/Isac Nobrega/Palacio Planalto)

Pomoc finansowa miała pójść głównie na zakup samolotów gaśniczych

Macronowi zależało, żeby pożary w Amazonii były jednym z tematów szczytu w Biarritz, za co był ostro krytykowany przez brazylijski rząd. Bolsonaro zarzucił Macronowi „kolonialną mantalność", „instrumentalizowanie" pożarów w Amazonii oraz „żądny sensacji” ton. Ultraprawicowy polityk nie cofnął się nawet przed seksistowskim atakiem na żonę Macrona Brigitte.

Żadnego wtrącania się

Bolsonaro oburza też rzekome wtrącanie się państw G7 w wewnętrzne sprawy Brazylii. Jak napisał na Twitterze: „Nie możemy się godzić na niedopuszczalne ataki i ukryte intencje pod pozorem „sojuszu państw G7 dla ratowania Amazonii, jak byśmy byli kolonią albo Ziemią Niczyją".

Prezydent Bolsonaro umówił się z prezydentem Kolumbii Ivanem Duque, że będą wspólnie zwalczali pożary, by zachować „swoją suwerenność” i „swoje bogactwa”. Brazylijski polityk jest nastawiony sceptycznie także do konferencji klimatycznych ONZ i paryskiego porozumienia klimatycznego. Natomiast Macron uważa Amazonię za „dobro ogółu”, za które jest odpowiedzialna cała międzynarodowa społeczność.

Coraz więcej pożarów

Tropikalne lasy Amazonii, które absorbują dwutlenek węgla, mają dla globalnego klimatu decydujące znaczenie. Od dawna mówi się o nich jako o "zielonych płucach Ziemi". Puszcza Amazonii dostarcza do atmosfery szacunkowo 20 procent tlenu. Jednak od lat szaleją w niej pożary. Tylko od stycznia br. wybuchło ponad 80 tys. pożarów, 72 procent więcej niż w tym samym okresie 2018 r., podał brazylijski Narodowy Instytut Badań Kosmicznych INPE. Płoną głównie lasy znajdujące się w prywatnych rękach, ale także na obszarach chronionych i terenach zamieszkałych przez rdzenną ludność Brazylii.

Rdzenni mieszkańcy i ekolodzy zarzucają prezydentowi Bolsonaro, że swoją polityką zachęca farmerów, przemysł drzewny i wydobywczy do karczowania coraz większych połaci lasów. Według doniesień brazylijskich mediów farmerzy ze stanu Pará mieli się umówić na „dzień ognia”, zbiorowe podpalenie lasów.

„Istnieje podejrzenie planowanej od dawna, szerowanej akcji”, powiedziała Raquel Dodge, brazylijska prokurator generalna. Dodge prowadzi śledztwo przeciwko domniemanym podpalaczom. Miejscowy związek rolników przeczy przypadkom koordynowanych podpaleń. „Nikt nie chce pożarów, które wymykają się spod kontroli. Szkodzą one wszystkim”, zapewnił przewodniczący związku w gminie Novo Progresso Agamenon da Silva Menezes.

(afp, dpa, kna, G1.globo.com / stas)

Redakcja poleca

Reklama