Boom pracy najemnej | Praca w Niemczech, rynek pracy, praca bez języka w Niemczech | DW | 15.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Praca

Boom pracy najemnej

Złe warunki pracy pracowników najemnych w Amazon skierowały uwagę opinii publicznej na tę formę zatrudnienia. Model pracy najemnej uważa się za współczesną formę niewolnictwa.

Sektor pracy najemnej przeżywa w Niemczech istny boom. Podłoże pod taki obrót spraw przygotowały reformy rynku pracy przeprowadzone w RFN w 2003 r. przez ówczesny socjaldemokratyczno-zielony rząd. Minister pracy Wolfgang Clement określił wtedy pracę najemną narzędziem, które "ma wprawić w ruch rynek pracy".
I faktycznie wiele zmieniło się przez ostatnie 10 lat na rynku zatrudnienia. O ile w roku 2003 w RFN było 328 tys. pracowników najemnych, w czerwcu roku 2012 ich liczba wzrosła do 908 tysięcy. W skali europejskiej jest to rekordowy wzrost. Według informacji Federalnej Agencji Pracy (Bundesagentur fuer Arbeit, BA) 3 procent wszystkich osób pracujących na etatach z ubezpieczeniem socjalnym to pracownicy najemni lub czasowi. 70 procent z nich to mężczyźni.


Spodziewany efekt zaczepienia

Mitarbeiter der Versandabteilung des Amazon Logistikzentrums in Pforzheim (Baden-Württemberg) sortieren am 11.12.2012 Waren in Pakete. Das Weihnachtsgeschäft von Amazon läuft auf Hochtouren, auch das neue Logistikzentrum in Pforzheim mischt kräftig mit. Foto: Jan-Philipp Strobel/dpa +++(c) dpa - Bildfunk+++

Złe warunki pracy w Amazon wznieciły dyskusję o pracy najemnej

Pracownicy najemni zatrudniani są na podstawie ustawy o pracownikach oddelegowanych, obowiązującej od 1972 r. Rząd SPD-Zieloni zliberalizował nieco tę ustawę, aby umożliwić łatwiejsze, okresowe zatrudnianie bezrobotnych w celu ich powrotu na rynek pracy. Ten model zdawał się być atrakcyjny dla obu stron: bezrobotny mógł dać się poznać jako pracownik w nowej firmie i liczyć na to, że zostanie tam zatrzymany na stałe. Firma natomiast mogła sprawdzić przydatność potencjalnego, nowego pracownika.
- To narządzie nigdy jednak nie zadziałało tak, jak trzeba - twierdzi ekspert ds. rynku pracy związku zawodowego ver.di Gerd Denzel. Niespełna co dziesiąty zatrudniony w tym modelu pracownik był faktycznie przejmowany przez firmę na stałe, obliczył Instytut Badań Rynku Pracy. - To zahaczenie nigdy nie funkcjonowało - podkreśla Denzel. Bierze się to także stąd, że ponad 18,5 tys. agencji pośrednictwa nieźle zarabia na pracownikach najemnych i często nie są one w ogóle zainteresowane tym, by utracić tę klientelę.
Największe firmy pracy czasowej jak Randstad czy Adecco mają pod swoją pieczą do 65 tys. pracowników; nie tylko zwykłych robotników i sekretarki, lecz także inżynierów, którzy są wynajmowani okresowo przez firmy. Obok tych gigantów jest także cała masa mniejszych agencji - prawie 35 proc. z nich ma mniej niż stu pracowników.


Państwowy pośredniak: kontrola i korzyść


Ingenieure gesucht ! © DOC RABE Media #36686310

Na rynku pracy w RFN brakuje specjalistów

Firmy te są kontrolowane i nadzorowane przez Federalną Agencję Pracy. Wyrywkowe kontrole mają gwarantować przepisowe warunki pracy. Ale jak twierdzi ekspert związku ver.di, kontroli tych jest za mało i, jego zdaniem, powinna przejąć je policja celna. Bowiem państwowe pośredniaki są nie tylko odpowiedzialne za kontrolę agencji pracy najemnej i czasowej, lecz także z nimi współpracują. Agencje pośrednictwa działają zazwyczaj w pobliżu państwowych urzędów pracy, by być jak najbliżej potencjalnych klientów. Czyli o obiektywnej kontroli nie może być mowy.
Pokusa dla państwowych pośredniaków, by jak najszybciej umieścić gdziekolwiek swych klientów, czyli także w firmach pracy czasowej jest bardzo wielka - krytykuje członek rady pracowniczej Federalnej Agencji Pracy Eberhard Einsiedler. Każda integracja bezrobotnego idzie na konto sukcesów pośredniaka: czy to w agencji pracy czasowej czy na stałym miejscu pracy w firmie.
Za oddelegowanie pracowników uważa się bowiem oddanie ich do dyspozycji agencji pracy najemnej czy czasowej.

Segment niskopłacowy


Krytyce poddaje się jednak nie tylko organizację pracy najemnej, lecz także poszczególne stosunki pracy. - Praca najemna jest zjawiskiem związanym z sektorem niskich płac - podkreśla profesor Klaus Doerre z uniwersytetu w Jenie, zajmujący się tym segmentem rynku zatrudnienia. Szczególnie często pracowników najemnych spotyka się w branży logistycznej i usługowej, których zatrudnienie ma "strategiczną korzyść", jak podkreśla naukowiec. Oznacza to, że pracownicy najemni są w firmie zasadniczo zawsze, wykonują tę samą pracę co stała załoga, ale są gorzej opłacani i z dnia na dzień mogą znaleźć się znów na bruku.
Liczby Federalnej Agencji Pracy ukazują, że dla wielu ludzi zatrudnienie nawet na określony czas jest jedyną alternatywą wobec bezrobocia. Co trzeci pracownik najemny nie ma z reguły żadnego wykształcenia zawodowego i przez to nikłe szanse na znalezienie stałej pracy. Z tego względu też godzą się oni zazwyczaj na gorsze warunki płacowe.
Natomiast dla firm przyjmujących pracowników najemnych jest to także opłacalne, jak zaznacza profesor Doerr i podaje przykład, który sam zbadał.


Bez gwarancji

W firmie budowy urządzeń solarnych grupa stałych pracowników i grupa pracowników najemnych pracowały na zmiany w systemie akordowym. Pracownicy najemni byli bardziej zmotywowani i mieli większą wydajność. Tak więc pracownicy stałej załogi chcieli im dorównać, przez co wzrosła presja w pracy. Pod koniec naukowego badania obydwie grupy wyrabiały 170 proc. pierwotnej normy.
- Taka presja na wydajność wiąże się także z rezygnacją - podkreśla prof. Doerre. W badanym przypadku w momencie kryzysu robotnicy najemni zostaną zwolnieni - pomimo ich dużego zaangażowania. Brak perspektywy na przyszłość powoduje, że w świecie pracy zaczynają tworzyć się klasy, podkreśla. W jego opinii, bez jakiegokolwiek przeciwdziałania ze strony ustawodawcy praca najemna za godziwe stawki pozostanie w sferze marzeń. Zbyt liczne są bowiem zastępy świetnie zmotywowanych ludzi z Europy wschodniej i południowej, którzy czekają tylko, by zahaczyć się na niemieckim rynku pracy.

tagesschau.de / Małgorzata Matzke
red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama