Bogusław Teryks - poeta gitary z Wrocławia w Moguncji | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 19.08.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Bogusław Teryks - poeta gitary z Wrocławia w Moguncji

Jego gitary to „brzmieniowe osobowości”. Ale nie tylko zachwycają. Zdarza się, że muzycy reagują na nie z niechęcią. Teryks marzy, aby gitara klasyczna stała się instrumentem orkiestrowym.

Bogusław Teryks

Bogusław Teryks

Jego znakiem rozpoznawczym jest bródka-warkoczyk. Przodkowie Teryksa przybyli w XVI w. do Polski ze Szwecji - w czasie szwedzkiego potopu. To byli rzemieślnicy: krawcy i szewcy, wyjaśnia. W 1984 roku Teryks przeniósł się z Wrocławia do Moguncji i zajmuje się profesjonalnie lutnictwem gitarowym. O polskim lutniku powiedział poeta, pisarz, pieśniarz, malarz i karykaturzysta, Jan Wołek, że „w którymś z wcieleń był on kornikiem. I to nie byle gdzie, bo w warsztacie Antonio Stradivariego.” W kolejnych wcieleniach Teryks był „zawsze blisko drewna. Obecnie jest gitarą”, stwierdza. To „jest“, jest nie bez znaczenia, zaznacza Wołek, bo „żeby robić takie gitary, trzeba nią być samemu, tak jak chcąc płodzić ludzi trzeba być człowiekiem.”

Jak Teryks stał się lutnikiem gitarowym?

Gitarrenbau Polen

W pracowni

Zaczęło się dość normalnie, wspomina Bogusław Teryks i jak mu się wydaje „jak najbardziej naturalnie”. Rodowity Wrocławianin pochodzi z muzycznej rodziny. Jego ojciec grał na sześciu instrumentach, mama śpiewała w chórze i tańczyła. Bogusław grał najpierw na akordeonie i na fortepianie, a z gitarą, jak mówi- „to była przygoda zupełnie przypadkowa”. W szkole podstawowej założył się z koleżanką, że zagra więcej od niej piosenek na tym instrumencie. Miał na to dwa tygodnie. Koleżanka już trochę grała na gitarze, ale to on wygrał zakład. Potem było doszukiwanie w tym instrumencie tego, co grać w nim powinno. -Bo akordeon brzmiał, fortepian brzmiał – wszystko to instrumenty z dźwiękiem. A tu dostałem instrument, który nijak nie potrafił mi zagrać, nie potrafił mi muzykować- wspomina. Instrument, o którym mówi, Teryks pożyczył od kolegi. To była siedmiostrunowa gitara rosyjska za osiem rubli przerobiona przez kolegę na sześciostrunową. – Nie do przyjęcia! - mówi. Ale to było doświadczenie, które wzbudziło w nim ciekawość innymi, lepszymi instrumentami, grą na gitarze, a także jej dźwiękiem i tym, skąd on się bierze. Lecz ciekawość to nie jedyny powód, żeby zająć się lutnictwem gitarowym, opowiada. –Po latach okazało się, że to był bardzo dobry pomysł, bo ten instrument ma jeszcze bardzo wiele do zrobienia.- Teryks „połączył pasję gry z poszukiwaniami” i tak został lutnikiem.

Marzenie: gitara instrumentem orkiestrowym...

Gitarrenbau Polen

Bogusław Teryks z synem Marcinem

...to jest jego idea fix. Bogusław Teryks zajmując się z pasją grą na gitarze klasycznej i poszukiwaniem jej najlepszego brzmienia zauważył, że „ten instrument ma ogromną możliwość stania się instrumentem orkiestrowym”. A to jeszcze do tej pory się nie zdarzyło. Dlaczego? Gitara klasyczna była zawsze trochę traktowana po macoszemu, wyjaśnia. –Była zawsze trudnym instrumentem, a z racji tego, że była trudnym instrumentem, to znalazło się niewielu ludzi na świecie, którzy chcieli się temu instrumentowi oddać w pełnym znaczeniu.- Nawet tym najlepszym, powiada Teryks „nie udało się przesunąć granic tego instrumentu tak dalece, aby stał się w sposób oczywisty instrumentem orkiestrowym, na którym można wszystko zagrać”.

To stało się wyzwaniem dla lutnika z Polski. Najpierw stwierdził, że „dobrze skonstruowany instrument będzie pomagał jego kolegom z „przestrzeni piosenki poetyckiej i literackiej“ w stworzeniu „przede wszystkim nowego anturażu”. Instrument miał ich „trochę prowokować, aby stworzyć jakiś konkretny koloryt.” To były pierwsze inspiracje do eksperymentowania. Aż któregoś dnia jedna z gitar Teryksa trafiła w ręce gitarzysty klasycznego, który stwierdził, że brzmi ona lepiej niż jego własny instrument. Wtedy też zaproponował, że przedstawi instrument w klasie gitary klasycznej. I od tego czasu posypały się zamówienia na gitary klasyczne. Wtedy Bogusław Teryks mieszkał już w Niemczech, gdzie celująco zdał egzamin w centrum lutnictwa europejskiego w Mittelwaldzie.

Gitara to jest taki mały świat

Gitarrenbau Polen

Płyty wierzchnie, spód i boczki wycięte z różnych gatunków drewna.

Gitara to mikrokosmos, mówi Teryks. Bardzo ważną rolę w budowie instrumentu odgrywa dobór i odpowiedni dźwięk drewna, konstrukcja i metody budowy.

Drewno musi być długo i dobrze leżakowane. Ważne jest gdzie i jak szybko rośnie,
o jakiej porze roku jest ścięte, jak jest pocięte. To wszystko decyduje o szczególnej barwie i charakterze dźwięku. Każdy kawałek drewna to unikat. Konstrukcja instrumentu zależy od właściwości akustycznych drewna i indywidualnych potrzeb przyszłego użytkownika.

Gitary klasyczne Bogusława Teryksa są „jak mały świat – mikrokosmos”, to „przykład globalnej, multikulturowej harmonii”. – Bo każdy kawałek drewna pochodzi z innego kontynentu- tłumaczy. Płyty wierzchnie są ze świerku alpejskiego i południowoamerykańskiego, cedru kanadyjskiego, sekwoi. Spód i boczki są z masywnego palisandru brazylijskiego, archtopu. Jako jeden z pierwszych lutników na świecie opanował sztukę wykonywania płyty wierzchniej typu „sandwicz”. Bogusław Teryks zbudował już, licząc przeróbki, ponad 200 gitar.

Gitara, która obnaża i ma duszę#audio#

Poszukiwania konstrukcyjne uzyskania dynamiki, podzielności, selektywności i długości dźwięku powodują, że gitary Teryksa przestają być łatwym instrumentem. Takie instrumenty „obnażają” gitarzystów, tłumaczy . – Dlatego ta gitara tak szybko się jeszcze nie rozwinie- mówi. Polski lutnik pokłada njwiększe nadzieje w młodym pokoleniu gitarzystów, których interesują takie instrumenty, jak jego gitary.

Janusz Strobel powiedział, że „Teryks jest artystą, który „potrafi wtopić w instrument pozamaterialny element-duszę.” Jan Wołek przyznł, że od chwili, kiedy posiada gitarę Teryksa, popadł w kompleksy. Żył, w przeświadczeniu, że umie grać, ale „ta gitara brzmi sama za siebie”. -A brzmi tak, że w ogóle na niej nie gram, żeby czegoś nie schrzanić. Przestałem być gitarzystą, stałem się adiutantem gitary Teryksa-

Barbara Cöllen

red. odp.: Andrzej Pawlak

Reklama