Bochum nie rezygnuje z Opla | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 12.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Bochum nie rezygnuje z Opla

Czy koncern General Motors zamknie fabrykę Opla w Bochum? Szef jej rady zakładowej, Rainer Einenkel, wciąż ma nadzieję, że w Detroit "zapadną dobrze przemyślane decyzje", ale czy wyjdą one na korzyść załodze?

Wśród dwudziestu największych miast w Niemczech Bochum zajmuje 16. miejsce. Liczy ok. 380.000 mieszkańców i rzadko trafia na pierwsze strony gazet, bo niewiele się w nim dzieje. Chyba, że chodzi o przyszłość fabryki Opla, która dziś jest nadzwyczaj niepewna. Wtedy o Bochum piszą i mówią wszyscy.

Ostatni gasi światło

Cztery lata temu fiński koncern Nokia dosłownie z dnia na dzień przestał produkować w Bochum telefony komórkowe. Pracę straciło wtedy cztery tysiące osób, a do miejskiej kasy przestało wpływać ok. 25 mln euro rocznie z tytułu płaconych przez Nokię podatków.

Jeśli podobną decyzję podejmie teraz zarząd koncernu GM, miasto może nie zbankrutuje, ale na pewno jego sytuacja ekonomiczna się nie poprawi. Wręcz przeciwnie. Ale dla Bochum to nic nowego. Pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku, podobnie jak całe Zagłębie Ruhry, musiało przestawić się z produkcji węgla i stali na coś innego. I tak się stało.

Deutschland Wirtschaft Auto Opel in Werk Bochum neue Autos

Tak było jeszcze do niedawna...

Ówczesne władze miejskie ogłosiły, że chętnie widziałyby na swoim terenie dużą firmę, działającą w skali międzynarodowej. Ochotę na osiedlenie się w Bochum zasygnalizowała spółka Adam Opel AG, który wykupiła w dzielnicy przemysłowej działką o powierzchni 1,3 mln metrów kwadratowych. Wtedy dla obu stron się to opłaciło. Opel znalazł dobre miejsce do produkcji samochodów, a miasto - obok zysków z podatków - zyskało prawie 25.000 dobrze płatnych miejsc pracy.

Z tych 25. tysięcy pozostało zaledwie 3.200, gdyż zakłady Opla w Bochum systematycznie się kurczą i ograniczają produkcję. To smutna wiadomość na jubileusz 50-lecia fabryki. Ale może być jeszcze gorzej, bo jeśli w Detroit zarząd GM nie znajdzie dla niej nowych zadań, to trzeba będzie ją zamknąć.

Ci okropni Amerykanie

W Bochum winą za taki rozwój sytuacji obarcza się Amerykanów, którzy świadomie i cynicznie doprowadzili fabrykę na skraj przepaści. General Motors nie dopuszcza Opla na dochodowe rynki krajów wschodzących, takich jak Brazylia, Chiny oraz Indie i w tym samym czasie stara się zwiększyć sprzedaż samochodów marki Chevrolet w Niemczech.

I to za wszelką cenę, bo na stosunkowo tanie Chevrolety GM daje ich nabywcom tak duże rabaty, że Opel w żaden sposób nie może z tym konkurować. Nie może także konkurować cenowo z produkcją samochodów za granicą, na przykład w Polsce.

Opel Bochum Logo Rote Ampel GM General Motors

... a tak może być już wkrótce

Wyprowadzenie się Opla z Bochum nie oznacza, na szczęście, końca świata. Mieści się tu bowiem europejska centrala koncernu BP/Aral, osiem szkół wyższych i duże centrum szpitalne, zatrudniające dziś ponad 23.000 osób.

Z drugiej strony miasto ma 39.000 osób żyjących z zasiłku Hartz IV. Na pełnych etatach pracuje tu ok. 126.000 osób. Bilans wypada zatem wciąż pozytywnie, ale mogłoby być dużo lepiej gdyby, ano właśnie, "gdyby nie ci wstrętni jankesi".

Klaus Deuse / Andrzej Pawlak

red. odp.: Andrzej Paprzyca