Blanka, normalne dziecko z Downem | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 31.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Blanka, normalne dziecko z Downem

Ma 8 lat, siostrę Lenę, książki i hobby. Jest artystką cyrkową i twarzą „Aktion Mensch". Ma też zespół Downa. Mieszka w Berlinie, i dobrze jej z tym. Bo w Berlinie, jak mówi jej mama Iwona, każdemu żyje się dobrze.

Beschreibung: Leben mit dem behinderten Kind in Deutschland, Blanka Meier, Berlin **Achtung!!!: das Bild darf nur in Zusammenhang mit dem Artikel über Blanka Meier verwendet werden *** Zulieferung : Agnieszka Rycicka Journalistin / Produzentin / Dziennikarz / Producent Polnisch-Redaktion

Blanka Meier

– Jest zdrowa, prawda? – Iwona w końcu zapytała położną, która dziwnie długo zwlekała z badaniem. – Nie do końca – usłyszała po chwili od kobiety, której charakterystyczna bruzda na dłoniach noworodka mówiła wszystko. Płacz, wstyd, zwątpienie, depresja. Potem było tylko gorzej: dwie dziury w otrzewnej, konieczna okazała się operacja serca. – Los co chwila wystawiał mnie na próbę – wspomina Iwona, a ja powtarzałam jak mantrę: chcę Blankę, nie Downa, chcę Blankę.

Obejrzyj wideo 06:40

Blanka [WIDEO]

Dopiero ojciec małej potrząsnął Iwoną mówiąc: – Albo Blanka z Downem, albo nic, rozumiesz? – To było jak olśnienie, wspomina Iwona, absolwentka politologii i muzeologii, koordynatorka wielu projektów naukowych, m.in. „Wir Berliner” na zlecenie centrum badań historycznych PAN, i jak mówi: „kompletnie ześwirowała na punkcie Blanki”.

Najgorsze jest współczucie

– Jeździmy z Blanką po całym świecie, ale to w Polsce, w tramwaju, złożono mi kondolencje. Na dodatek zrobiła to osoba duchowna – wyznaje Iwona Meier. – To w Polsce czujemy się pod obstrzałem pełnych politowania spojrzeń, a tego potrzebujemy najmniej – oburza się Iwona potrząsając rudą czupryną. – Tu w Berlinie nikt nie patrzy na moje dziecko jak na kosmitę, wtóruje jej mąż, doktorant historii na Uniwersytecie Humboldta.

„Życie zachodu warte”. Zobacz reportaż o Blance >>

– Jak tylko zaczęto podejrzewać moją trzyletnią córkę o autyzm wiedziałam, że nie wrócę do Polski – mówi z kolei Agnieszka, która przed rokiem przeniosła się do Bonn. – Po prostu w Polsce nie byłoby mnie stać na rezygnację z pracy, nie mielibyśmy pieniędzy na terapię. W Polsce wychowywanie niepełnosprawnego dziecka wcześniej czy później oznacza koniec życia zawodowego jednego z opiekunów, problemy finansowe, często dramat rozpadającej się rodziny. Matki zostają, ojcowie odchodzą. Przerasta ich codzienność – tyle statystyki. Z tego powodu w Duisburgu zostanie także Monika, mama niesłyszącej dziewczynki, choć w jej małżeństwie od dawna nie dzieje się dobrze.

Jak żyć? Zadaniowo!

Życie Meierów w Berlinie jest kompletnym zaprzeczeniem stereotypów. "Down jest chorobą", bzdura, twierdzą zarówno rodzice małego Jonatana, jak i mama Blanki. – Blanka na nic nie cierpi, ona jest szczęśliwa. Tu i teraz. Poza tym Downa się nie leczy – tłumaczy Iwona, której z czasem nawet wysiłek związany z wychowywaniem córki wcale nie wydaje się aż tak niebotyczny. – Problemy jak z każdym normalnym dzieckiem – mówi. Rodzice Jonatana, Ola Więcka i Kobas Laksa, starają się rozprawić z mitami o Downie na specjalnie założonej na Facebooku stronie „Kosmitek Jo”, gdzie na bieżąco informują o tym, jak rozwija się ich dziecko. A jest co i komu pokazywać: wg danych Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Polsce co roku rodzi się około 5 tys. niepełnosprawnych dzieci.

„Uszarpani”

Wśród dotkniętych problemem Polaków panuje opinia, że w Polsce jest całkiem niezłe prawo dotyczące wspierania niepełnosprawnych dzieci – a jest ich niemal 60 tysięcy – ale wszystko, co im się prawnie należy, muszą wyszarpać, wyprosić, zorganizować. Rządowa pomoc finansowa przy skali potrzeb jest marginalna: zasiłek pielęgnacyjny to 620 złotych, a od lipca br. zgodnie z zapowiedzią ministerstwa pracy i spraw socjalnych wzrośnie o 200 złotych. Tymczasem w Niemczech opiekun dziecka do ukończenia przez nie 18 roku życia dostaje tzw. „Kindergeld” w wysokości 156 euro, niezależnie od sytuacji materialnej opiekunów. Rodzice Blanki otrzymują dodatkowo ok. 300 euro zasiłku pielęgnacyjnego miesięcznie. W ciągu roku mają do dyspozycji 2 tysiące euro w ramach bonu edukacyjnego, które mogą przeznaczyć na dodatkową terapię dziewczynki np. na hipoterapię. Blanka to uwielbia. Opiekun ma prawo wziąć urlop, a koszty wyjazdu do 1,5 tysiąca euro rocznie pokrywa niemieckie państwo. W sumie prawie 9 tysięcy euro rocznie.

Beschreibung: Leben mit dem behinderten Kind in Deutschland, Blanka Meier, Berlin **Achtung!!!: das Bild darf nur in Zusammenhang mit dem Artikel über Blanka Meier verwendet werden *** Zulieferung : Agnieszka Rycicka Journalistin / Produzentin / Dziennikarz / Producent Polnisch-Redaktion

Blanka uwielbia jazdę konną

Pokażcie je ludziom. Nie budujcie gett

– Jeżeli będzie się szło na łatwiznę i trzymało te dzieci w domu, to one się po prostu niczego nie nauczą. Także te zdrowe – stwierdza Iwona. W Niemczech istnieją szkoły specjalne, ale nie są one wyjątkowo oblegane: osoby o lżejszym upośledzeniu intelektualnym, do których zalicza się Blanka, są integrowane w szkołach powszechnych, a ich obecność nikogo w nich już chyba nie dziwi. Mimo to Iwona przed pójściem Blanki do „normalnej szkoły” organizowała spotkania z rodzicami tłumacząc, jak wielkim plusem dla zdrowych dzieci jest wychowywanie się z niepełnosprawnym. I udało się: dziś Blanka jest lubianym dzieckiem, chętnie zapraszanym na przyjęcia urodzinowe. Nieustannie otoczona wianuszkiem koleżanek z Charlotte-Salomon-Grundschule na berlińskim Kreuzbergu. – W niemieckiej szkole mogę liczyć na wsparcie terapeutycznie i osobistego asystenta, czyli kogoś, kto pomaga mojemu dziecku podczas jego pobytu w szkole – tłumaczy Iwona.

Strona >> 2 | Pełna wersja

Strona 1 | 2 | Pełna wersja

Redakcja poleca

Audio i wideo na ten temat

Reklama