Bilety online. To może skończyć się rozczarowaniem | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 07.06.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Bilety online. To może skończyć się rozczarowaniem

Europejskie organizacje konsumenckie chcą, żeby UE przyjrzała się nieprawidłowościom w działaniach pośredników odsprzedających online bilety na masowe imprezy.

Wśród najczęstszych zarzutów wymienianych przez konsumentów są: zawyżone ceny, ukrywanie dodatkowych opłat (np. podatku, opłat manipulacyjnych, kosztów przesyłki), dublowanie biletów, przesyłanie wejściówek na kompletnie inne imprezy czy brak kontaktu ze sprzedawcą. - Często bilety kupione u niesprawdzonego źródła po prostu nie docierają do adresata. A jak już dotrą, to może okazać się, że ten sam bilet został sprzedany już kilku innym osobom i nie zostajemy wpuszczeni na imprezę. Zdarza się, że bilet imienny zostaje wystawiony na inne nazwisko, co oznacza, że jeśli ktoś nas wylegitymuje, to nie wejdziemy np. na wymarzony mecz – wymienia w rozmowie z DW Grażyna Rokicka ze Stowarzyszenia Konsumentów Polskich (SKP). Na infolinię SKP dzwoni codziennie ponad 500 pokrzywdzonych konsumentów, nie tylko w sprawie biletów.

Organizacje konsumenckie przestrzegają, że niektórzy organizatorzy imprez nie honorują biletów kupionych w nieautoryzowanych źródłach. Ale o tym pośrednicy nie informują swoich klientów. - Jeśli pośrednik nie udostępnia swoich danych kontaktowych, to w przypadku problemów czy chęci reklamacji, konsument nawet nie ma się do kogo zwrócić. Dlatego zawsze warto sprawdzić, czy podane są pełne dane: nazwa sprzedawcy, adres siedziby, telefon i e-mail. Warto też zorientować się, w jakim kraju zarejestrowana jest firma. Bo łatwiej dochodzić ewentualnych roszczeń od sprzedawcy, który ma siedzibę w Polsce lub innym kraju Unii, niż od sprzedawcy spoza UE – mówi Rokicka.

Bilet na bota

Zdarza się, że bilety na jakieś wydarzenie błyskawicznie znikają z rynku, po czym pojawiają się w sprzedaży ponownie po innej, często już wyższej cenie. Czasem nawet cała pula biletów wykupiona zostaje już w przedsprzedaży. Jak to możliwe? Eksperci twierdzą, że pośrednicy często korzystają z botów, które automatycznie wykupują bilety, mają też dostęp do różnych kart kredytowych. W rezultacie tysiące biletów pojawia się w sprzedaży na stronie pośrednika już kilka minut po rozpoczęciu oficjalnej sprzedaży. A konsumenci czasem nawet nie zdają sobie sprawy, że nie kupują biletów od oficjalnego dystrybutora.

To można łatwo zweryfikować. Wystarczy wejść na oficjalną stronę internetową wydarzenia i sprawdzić, jaki sprzedawca podlinkowany jest pod opcją „kup bilet”. Wśród najpopularniejszych serwisów pośredniczących w sprzedaży biletów europejskie organizacje konsumenckie wymieniają: Viagogo, StubHub i Mywayticket.

Organizacje idą do sądu

I tak np. Viagogo, które dostępne jest także w polskiej wersji językowej, działa na podobnej zasadzie jak Allegro czy eBay, czyli łącząc prywatnych sprzedawców z kupującymi. Konsumenci zwykle nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ strona wygląda jak profesjonalna strona dystrybutora. Różnica jest taka, że w przypadku jakichkolwiek problemów z biletem, pośrednik umywa ręce i obarcza odpowiedzialnością sprzedawcę.

Ostatnia możliwość wejścia na wymarzony mecz...

Ostatnia możliwość wejścia na wymarzony mecz...

Działalności Viagogo przyjrzeli się m.in. obserwatorzy z bawarskiego centrum konsumenckiego Verbraucherzentrale Bayern, którzy ujawnili, że sprzedawane za pośrednictwem serwisu biletu na kwietniowe i majowe wydarzenia w Monachium były nawet trzykrotnie droższe niż u oficjalnego dystrybutora. Przeciwko Viagogo toczą się sprawy przed sądem w kilku krajach UE, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Szwajcarii. Firma zmieniła siedzibę z UE na Stany Zjednoczone.

Włochy nałożyły grzywnę w wysokości 1,7 mln euro na serwisy Ticketone, Seatwave, Viagogo, Ticketbis i Mywayticket.

Chodzi o masowych dystrybutorów

Teraz unijne organizacje konsumenckie chcą, żeby UE skontrolowała działalność pośredników i zainterweniowała w przypadku odkrycia nieprawidłowości. - Chcemy, żeby to było jasne: każdy konsument ma prawo odsprzedać swój bilet, jeśli nie może wziąć udziału w jakiejś imprezie, i nie zamierzamy tego blokować. Chodzi nam o uregulowanie działalności masowych dystrybutorów – mówią urzędnicy.

- Problemy z biletami kupionymi z drugiej ręki to coraz większy kłopot, zwłaszcza, że firmy, które się tym trudnią, często mają siedziby poza Wspólnotą. Dlatego UE powinna zobowiązać pośredników do przestrzegania prawa i w razie konieczności interweniować – mówi Monique Goyens, szefowa Europejskiej Organizacji Konsumentów BEUC.

 

 

Reklama