Bild: Putin miał legitymację wschodnioniemieckiej Stasi | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 11.12.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Bild: Putin miał legitymację wschodnioniemieckiej Stasi

Władimir Putin podczas swego pobytu w latach 80. w NRD był oficerem KGB. Jak się teraz okazało, posiadał także legitymację majora wschodnioniemieckiej Stasi, co ułatwiało mu werbowanie agentów.

O sensacyjnym odkryciu poinformował we wtorek niemiecki tabloid „Bild”. Nieznany dotychczas dokument znajdował się w archiwum saksońskiego oddziału Stasi w Dreźnie. Przez 28 lat od upadku NRD nikt nie zwrócił na niego uwagi. „Dotychczas nie wiedzieliśmy, że Putin działając do 1990 roku jako agent KGB dysponował także legitymacją Stasi” – powiedział „Bildowi” szef drezdeńskiego oddziału Federalnego Urzędu do spraw Akt Stasi, Konrad Felber.

Putin prowadził działalność wywiadowczą na terenie NRD od sierpnia 1985 roku. Jego bazą była willa KGB przy Angelikastrasse 4 w Dreźnie. Z żoną Ludmiłą i córką Marią mieszkał w sześciopiętrowym bloku przy Radebergerstrasse 101. Jak pisze „Bild”, Putin był członkiem stowarzyszenia wędkarzy, jeździł po okolicy Ładą Żyguli i pił piwo w swojej knajpce „Zum Thor”. Szczegóły jego działalności nie są znane. Wiadomo jedynie, że werbował wśród Niemców agentów.

Po co Putinowi niemiecka legitymacja?

Zdaniem Felbera legitymacja Stasi pomagała Putinowi w pozyskiwaniu agentów. „Agenci mogą mieć wiele tożsamości. Mając legitymację Stasi, Putin mógł bez kłopotu wchodzić do biur policji politycznej. Na widok tego papieru policjanci salutowali mu. Ułatwiała ona też Putinowi pozyskiwanie agentów. Nie musiał ujawniać, że pracuje dla KGB” – tłumaczy. Nie wiadomo, dlaczego Putin oddał legitymację, zamiast ją zniszczyć – pisze „Bild”.

Redakcja dodaje, że Putin z nostalgią wspomina do dziś swój pobyt w Dreźnie. Z kanclerz Angelą Merkel rozmawia po niemiecku, a szefowa niemieckiego rządu wysyła mu czasami piwo Radeberger.   

Redakcja poleca