Badanie Fundacji Bertelsmana ″odwołuje alarm dla Niemiec″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 26.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Badanie Fundacji Bertelsmana "odwołuje alarm dla Niemiec"

Niemiecka prasa komentuje w środowych (26.07.2017) wydaniach badania Fundacji Bertelsmanna na temat populizmu w Niemczech

"Hannoversche Allgemeine Zeitung" pisze, że badanie Fundacji Bertelsmanna „odwołuje alarm dla Niemiec”.

 „Wprawdzie 30 procent Niemców uprawnionych do głosowania ma radykalne poglądy. Lecz tego rodzaju rzekomy populizm «nie zyskuje poparcia większości». Po drugie osoby radykalnie są w Niemczech bardziej łagodnie i sympatyczne niż gdziekolwiek indziej.

Nic rzeczywiście nie wskazuje na dramatyczne załamanie niemieckiej sceny politycznej. Dlaczego? Wielka koalicja uprawia politykę kompromisu, znajdującego odbicie w programie i stylu, co być może jest decydujące. Jednocześnie w nieideologicznej fazie Angeli Merkel zakończono prowadzone  z nią latami walki o siłownie atomowe, obowiązek służby wojskowej po małżeństwo dla wszystkich.

Ta polityka bez większych napięć raczej nie jest bohaterskim dokonaniem kanclerz Niemiec, lecz odzwierciedla ogólnie pozytywne nastroje społeczne.

"Lausitzer Rundschau" (Cottbus) zauważa:

"Pomimo, że co trzeci Niemiec jest podatny na populistyczne uproszczenia przeciwko «tym na górze», przeciwko Unii Europejskiej, powinno to politykom dać do myślenia. Jeśli na przykład 80 proc. badanych uważa, że obawia się poszerzania Unii, to trzeba to potraktować poważnie. Akurat teraz, przykład Polski i Węgier pokazuje, że brak możliwości wykluczenia państw z Unii, wpędza ją w tarapaty.

To, że akurat ludzie niewykształceni i biedni są podatni na populistyczne hasła, wcale nie dziwi. Kto czuje się pozostawiony w tyle, nie ma żadnego osobistego powodu, aby cenić struktury demokratyczne. Utrwalanie takich postaw może się stać niebezpieczne. Być może udałoby się do niektórych z tych ludzi dotrzeć”.

"Allgemeine Zeitung" (Moguncja) pisze:

„Populizm jest od pewnego stopnia nasilenia – albo pewnego stopnia głupoty – dlatego niebezpieczny, gdyż jest pierwszym stopniem do rasizmu i demagogii. I wtedy może się wydarzyć to, co obserwowaliśmy w USA w czasie kampanii wyborczej Trumpa. Każdy z nas ma obowiązek krytycznie przyjrzeć się programom politycznym i politykom. Ale każdy ma też obowiązek zrobić wszystko, co w jego mocy, aby dyskusje na ten temat nie zakończyły się pustymi hasłami i zjadliwościami".

"Ludwigsburger Kreiszeitung" stwierdza:

„Przynajmniej ogólna, błoga atmosfera w naszym kraju nie przypomina nastrojów w miastach USA i Wlk. Brytanii. Badania jednakże wyraźnie pokazują, że rozczarowanie demokratycznymi praktykami w Niemczech jest najwidoczniej głębokie, podobnie jak uczucie, że jest się niezrozumianym «przez tych na górze». Dlatego trzeba być nadal czujnym. Polityczny wniosek z tego jest taki: nie owijać w bawełnę i przy okazji otwarcie przyznawać, że nie ma prostych i szybkich rozwiązań. Na przykład dla obecnego problemu z migrantami na Morzu Śródziemnym. Nasi przedstawiciele narodu staliby się z tego powodu bardziej sympatyczni".

Aachener Nachrichten” pisze

„To, że Niemcy są «umiarkowanymi populistami» należy ocenić pozytywnie. Ludzie, którzy występują przeciwko establishmentowi, są przede wszystkim przeciwko tradycyjnym partiom. Nie powinny one tego brać bezkrytycznie za dobrą monetę, nawet jeśli duże partie w Niemczech w odróżnieniu od innych krajów mają większe poparcie elektoratu. Pytanie tylko, jak długo to potrwa. We Francji na przykład, ludzie nigdy tak naprawdę nie wierzyli partiom. Ci, którzy czują się pozostawieni w tyle, wszędzie mówią, że partie ich źle reprezentują. Na to powinni zareagować ci, którzy reprezentują naród. I być może akurat jest to ten słuszny populizm. Populizm pomocny w wyjściu z trudnej sytuacji"

Opr. Barbara Cöllen