Błaszczak w Luksemburgu o Fatimie i nieprzyjmowaniu uchodźców | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 13.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Błaszczak w Luksemburgu o Fatimie i nieprzyjmowaniu uchodźców

Polska odrzuca nowy program przesiedleń 50 tys. uchodźców bezpośrednio z Bliskiego Wschodu i Afryki do UE. – Bożka relokacji próbuje się zastąpić bożkiem przesiedleń – powiedział szef MSW Mariusz Błaszczak.

Ministrowie spraw wewnętrznych krajów UE obradowali w piątek (13.10.2017) w Luksemburgu m.in. o problemach migracji. Mariusz Błaszczak – jak sam relacjonował dziennikarzom – przypomniał kolegom z innych krajów, że ten dzień był setną rocznicą ostatniego z objawień fatimskich. Tłumaczył, że chrześcijaństwo leży u podstaw cywilizacji europejskiej, ale z tego wynika obowiązek pomagania ofiarom wojen „na miejscu”, a nie przesiedlanie ich do Europy. Ostrzegał, że skutek byłby podobny do relokacji. – Przesiedlenia to będzie magnes przyciągający fale migracji do Europy – mówił. Wedle świadków obrad Rady UE w Luksemburgu minister Błaszczak nie był aż tak rezolutny za zamkniętymi drzwiami, ale Polska istotnie nie przyjmie ani jednego uchodźcy.

Teraz dobrowolne przesiedlenia

Dwuletni program relokacji, czyli rozdzielnika uchodźców docierających przez morze do Grecji i Włoch, zakończył się we wrześniu. Między kraje Unii podzielono łącznie 29 tys. migrantów (Polska i Węgry bojkotują relokacje), a we Włoszech i Grecji przebywa jeszcze niespełna 10 tys. migrantów przybyłych tam do 26 września, czyli z szansami na objęcie rozdzielnikiem. Ponadto kraje Unii od jesieni 2015 r. przesiedliły ponad 20 tys. osób z ONZ-wskich obozów dla uchodźców na Bliskim Wschodzie, w tym Syryjczyków z Turcji. Komisja Europejska pod koniec września zaproponowała doraźne przesiedlenie kolejnych 50 tys. uchodźców do jesieni 2019 r.

Italien Flüchtlinge werden von Hilfsorganisation Sea-Eye gerettet (picture alliance/dpa/NurPhoto/C. Marquardt)

Program relokacji, czyli rozdzielnika uchodźców docierających przez morze do Grecji i Włoch, zakończył się we wrześniu

Udział w programie przesiedleń jest dobrowolny dla krajów Unii. Do tego piątku zadeklarowały one łącznie 25 tys. miejsc (Francja aż 10 tys.), a komisarz UE ds. migracji Dimitris Awramopulos ma nadzieję, że do listopada uzbiera się całe 50 tys. Chce na to przeznaczyć pół miliarda euro z budżetu UE. – Powinniśmy też opracować stały mechanizm przesiedleń. To optymalny sposób pomocy najbardziej potrzebującym – przekonywał Awramopulos w Luksemburgu.

Niektórzy urzędnicy UE liczyli, że przesiedlenia mogłyby się stać honorowym i polubownym wyjściem ze sporu o relokację. Polska czy Węgry mogłyby przyjąć dobrowolnie (bez „dyktatu Brukseli”) niewielką liczbę uchodźców prześwietlonych przez ekspertów ONZ i nawet tylko chrześcijan, by okazać „solidarność” reszcie UE. Piątkowe deklaracje Błaszczaka dowodzą jednak, że to w ogóle nie wchodzi w grę. Natomiast nie można dziś wykluczyć, że w nowym unijnym budżecie na okres po 2020 r. spore pieniądze będą przeznaczone na integrację imigrantów (w tym uchodźców) w krajach Unii. I to kosztem tradycyjnej polityki spójności, z której teraz najbardziej korzysta Polska.

Österreich Verstärkte Grenzkontrollen (picture alliance/dpa/APA/B. Gindl)

Niemcy i inne kraje zgłosiły Komisji Europejskiej zamiar przedłużenia kontroli na części swych granic

Niemcy za, a Polska przeciw zmianom kodeksu Schengen

Polska jest też przeciwna – mocno wspieranej przez Niemcy i Francję – reformie kodeksu granicznego Schengen, która pozwoliłaby na wprowadzanie kontroli na granicach wewnętrznych strefy Schengen nawet na trzy lata. Niemcy, Austria, Dania, Szwecja i Norwegia (nie należy do UE, ale jest w Schengen) we wspólnym piśmie apelowały we wrześniu o wydłużenie tego okresu z dwóch do czerech lat, ale Komisja Europejska nie poszła aż tak daleko. Natomiast w zgodzie z opinią sygnatariuszy listu obwarowała przedłużanie kontroli licznymi wymogami – m.in. w sprawie zgody Rady UE.

– Kraje Unii powinny skupić się na uszczelnianiu granic zewnętrznych UE. Ograniczanie swobody przepływu ludzi uważamy za niecelowe. Polska granica zewnętrzna Unii jest szczelna pomimo nacisków m.in. rzecznika praw obywatelskich i tak będzie, póki rządzi PiS – przekonywał Błaszczak po piątkowych obradach Rady UE.

Jednak reforma kodeksu Schengen nie wymaga jednomyślności i gdy w najbliższych miesiącach dojdzie do głosowania, do jej przyjęcia wystarczą głosy co najmniej 55 proc. krajów UE reprezentujących co najmniej 65 proc. obywateli Unii. Obecnie wydaje się, że ta większość jest do osiągnięcia.

Estonia męczy się ze stałym rozdzielnikiem

Nad estońską prezydencją w Radzie UE wciąż wisi rozgrzebany projekt stałego rozdzielnika uchodźców (skrojonego pod przyszłe kryzysy uchodźcze), który Komisja Europejska przedstawiła w maju 2016 r. Europosłowie z komisji LIBE (ds. wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych) w sporej części życzliwi rozdzielnikowi, będą się nim zajmować już w najbliższy czwartek (19.10.2017). Ale estoński szef MSW Andres Anvelt tłumaczył w piątek, że przed prezydencją Rady UE jeszcze „długa i trudna droga” do przedstawienia kompromisowego projektu reformy prawa azylowego.

– W sprawie rozdzielnika nie ma szans na konsensus. Niechętny mu Donald Tusk nie przeniesie tej sprawy z poziomu ministrów na poziom przywódców na szczycie UE. Taktyką niemałej części Unii jest teraz czekanie, aż ten temat sam umrze albo zostanie zakopany w brukselskich szufladach – tłumaczy nam jeden z zachodnich dyplomatów w Brukseli.

Komisarz Awramopulos potwierdził w piątek, że Niemcy, Austria, Dania, Szwecja i Norwegia zgłosiły Komisji Europejskiej zamiar przedłużenia kontroli na części swych granic (wewnątrz Schengen) do maja 2018. To wniosek mieszczący się w ramach obecnego, jeszcze niezrefomowanego kodeksu Schengen. Te kraje do połowy listopada będą utrzymywały kontrole na podstawie klauzul (tak jak było od jesieni 2015) o presji migracyjnej wskutek złego zarządzania granicami zewnętrznymi Schengen. – Teraz jednak ta przyczyna już nie istnieje. Nie przeanalizowaliśmy jeszcze ich wniosków – powiedział Awramopulos. Tyle, że m.in. Niemcy, Austria i Dania chcą przedłużenie kontroli dzięki zmienionej podstawie prawnej związanej z bezpieczeństwem publicznym (w tym z zagrożeniem terroryzmem).

Tomasz Bielecki, Bruksela