Autokraci czy demokraci? Kto lepiej radzi sobie z kryzysem? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 09.04.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Autokraci czy demokraci? Kto lepiej radzi sobie z kryzysem?

Zakazy opuszczania domów, chorzy szefowie rządów. Autokraci stawiają na rządy silnej ręki i surowe obostrzenia, demokraci na konsensus. Kto jest w lepszej pozycji w walce z Covid-19?

Kiedy 23 stycznia chińskie władze ogłaszały odcięcie od świata 11 milionowej metropolii Wuhan, reszta globu z obserwowała to ze zdumieniem. Wydawało się, że wirus nie uderzy w wysoko rozwinięte kraje Europy i Ameryki Północnej z taką siłą jak w Azji.

Ale Covid-19 spowodował już daleko idące ograniczenia praw podstawowych w takich miastach jak Nowy Jork, Madryt czy Berlin. Życie w nich płynie pod znakiem zakazów zgromadzeń i apeli o pozostanie w domach. Parlamenty obradują w ograniczonym zakresie, w niektórych krajach wirus dopadł nawet szefów rządów. Część państw zazdrośnie spogląda na Chiny, gdzie życie powoli wraca do normy. Stopniowo otwierane są sklepy. Mieszkańcy Wuhan mogą nawet znowu wybierać się w podróże.

Czy oznacza to, że państwa autokratycznie, ze swoimi możliwościami szybkiego i zdecydowanego działania, lepiej niż demokracje mogą walczyć z pandemiami takimi jak ta wywołana przez koronawirusa? I co zostanie z wolnego świata, gdy wirusa Covid-19 uda się ujarzmić?

Puste ulice Paryża w czasie pandemii koronawirusa

Puste ulice Paryża w czasie pandemii koronawirusa

Mimo pozytywnych informacji, jakie napływają z Chin, austriacka badaczka demokracji Tamara Ehs nie ocenia dobrze działania autokratycznych rządów. – Kto chwali rygorystyczne zakazy opuszczania domów w Chinach, widzi tylko szczyt pandemii i nie zauważa, że przy większej transparentności, nie byłyby one wcale potrzebne – mówi w rozmowie z Deutsche Welle.

O tym, jak istotna jest owa transparentność w walce z pandemią świadczy, jej zdaniem, choćby przykład Ischgl. W tym austriackim kurorcie narciarskim wcześnie pojawiły się przypadki koronawirusa, jednak kurort nie został zamknięty, a zarażeni wirusem narciarze roznieśli go po całej Europie.

Także profesor z Harvard Law School Holger Spamann domaga się całkowitej przejrzystości w walce z koronawirusem. We wpisie na blogu „Verfassungsblog” Spamann wskazuje, że „w przeciwieństwie do ludzkich wrogów, wirus nie zmieni swojej strategii, bo my zrezygnowaliśmy z naszej”.

Niezwykła ingerencja w prawa podstawowe

Mimo to, szybkie rozprzestrzenianie się wirusa zmusza także kraje demokratyczne do wprowadzania wyjątkowych rozwiązań, znanych dotychczas raczej z systemów autokratycznych: zakazy opuszczania domów, zakazy zgromadzeń czy ograniczenie wolności kultu religijnego. Wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova mówiła w poniedziałek, że około 20 krajów Unii Europejskiej wprowadziło już coś na kształt ustaw o stanie wyjątkowym, aby walczyć z kryzysem. Ostrzegła przy tym przed osłabianiem demokracji.

Badaczka demokracji Tamara Ehs zwraca jednak uwagę, że takie kroki nie muszą być same w sobie niedemokratyczne. – Istnieją punkty zaczepienia, na podstawie których można stwierdzić, czy jakieś środki są usprawiedliwione. Czy służą one celowi, jakim jest zwalczenie wirusa i czy zostały wprowadzone z poszanowaniem prawa – mówi. 

W ten sposób nawet w demokratycznych warunkach możliwe są surowe ograniczenia wolności poruszania się. Ale jeśli jakiś minister przesadzi próbując przepchać jakieś regulację w pojedynkę, sprawa robi się groźna. Jako przykład Ehs podaje niedawny projekt austriackiego ministerstwa zdrowia, który dałby policji prawo niezapowiedzianych kontroli w mieszkaniach. Funkcjonariusze mieliby sprawdzać, czy nie odbywają się tam świąteczne spotkania w dużym, rodzinnym gronie. Jak mówi, tak drastyczna ingerencja w prawo do prywatności jest możliwa nawet w demokracji, ale tylko przy zgodzie parlamentu, a nie jedynie na podstawie decyzji ministerstwa. W Austrii, po głośnych protestach ze strony opozycji i przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, pomysł resortu zdrowia odrzucono.

Znaczenie parlamentów

Polityczny spór i przejrzystość pomagają demokracjom kontrolować i jeśli trzeba korygować decyzje podjęte w walce z pandemią. Koniecznym warunkiem ku temu jest jednak, zdaniem Ehs, aby parlamenty nadal obradowały. Dlatego nie można dopuścić do sytuacji, gdy parlamenty się ubezwłasnowolniają, tak jak obecnie na Węgrzech – mówi.

Sytuacja w Budapeszcie nie ma sobie równych w Unii Europejskiej, choć także inne kraje, jak choćby Hiszpania, zdecydowały się przejściowo ograniczyć parlamentarny tryb albo przeprowadzać głosowania wirtualnie, wszystko zgodnie z konstytucją danego kraju. W Niemczech poruszenie wywołała propozycja przewodniczącego Bundestagu Wolfganga Schaeublego, który zasugerował, że należałoby się zastanowić nad powołaniem pomniejszonego parlamentu awaryjnego, który mógłby obradować w czasie pandemii. Niemiecka konstytucja dopuszcza taką sytuację tylko w warunkach militarnej napaści na Niemcy. Wielu polityków opozycji skrytykowało tę sugestię podkreślając, że to nie czas na zmiany w ustawie zasadniczej.

Niemiecki parlament - Bundestag

Niemiecki parlament - Bundestag

Tamara Ehs z Austriackiej Akademii Nauk podkreśla, że działania rządów wobec pandemii koronawirusa powinny być bacznie obserwowane przez społeczeństwo obywatelskie. Jak mówi, w pierwszych dwóch tygodniach walki z wirusem obserwowała „irytujący konformizm”: brak sprzeciwu ze strony opozycji, brak krytyki w prasie. To się teraz zmienia. – Opozycji znowu poświęca się więcej uwagi w mediach, pojawia się też więcej głosów porządkujących informacje – ocenia.

Czas kryzysu może stać się także czasem autorytaryzmu, każdy musi pracować, aby demokracje na tym nie ucierpiały. Zdaniem Ehs największym zagrożeniem nie jest jednak to, że demokracje przekształcą się w autokracje. – Z niepokojem obserwuję raczej to, że obywatele, kierowani strachem, życzą sobie jeszcze silniejszych rządów, godząc się na kolejne ograniczenia swojej wolności – dodaje.

Badaczka podkreśla, że wszystkie środki wprowadzone przez rząd w walce z wirusem, muszą mieć czasowe ograniczenie. W Niemczech na przykład, rząd Angeli Merkel wciąż nie podał daty łagodzenia obostrzeń, nie przedstawił nawet strategii wychodzenia z obecnej wyjątkowej sytuacji. Skrytykowała to w tym tygodniu Rada Etyki i wezwała do jasnego przedstawienia argumentów przemawiających za obecnymi obostrzeniami. Jak podkreślono, nigdy nie jest za wcześnie, aby dyskutować o drogach wyjścia z kryzysu. W przeciwnym razie, rząd ryzykuje utratę zaufania obywateli. A to właśnie zaufanie daje demokracjom przewagę nad autokracjami.

Obejrzyj wideo 01:57

Szwedzki sposób na koronawirusa

Redakcja poleca

Reklama