Atak w Londynie: „Niemieccy żołnierze są potencjalnym celem zamachów“ | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 24.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Atak w Londynie: „Niemieccy żołnierze są potencjalnym celem zamachów“

Po szokującym ataku na brytyjskiego żołnierza w Londynie, zatrzymane zostały dalsze osoby podejrzane o udział w zamachu. Policja w Niemczech ostrzega przez możliwością zamachów na żołnierzy Bundeswehry.

Mężczyźni uważani za głównych sprawców ataku leżą w szpitalu. W czwartek (23.05) wieczorem aresztowane zostały dwie kolejne osoby, 29-letnia kobieta i mężczyzna w tym samym wieku. Są przesłuchiwani przez policję. Jednocześnie przeszukuje się liczne mieszkania w różnych dzielnicach Londynu i w hrabstwie Lincolnshire, gdzie ma mieszkać rodzina jednego z zamachowców. - Jest to prowadzone na dużą skalę, kompleksowe śledztwo. Jego kierunek może się bardzo szybko zmienić - tłumaczy Scotland Yard.

Domniemani zabójcy znani policji

Główni podejrzani w wieku 22 i 28 lat, przebywający nadal w szpitalu, zostali postrzeleni przez policję na miejscu ataku. Postrzały nie zagrażają ich życiu.

Mężczyźni byli znani policji, poinformowało BBC. Według informacji rozgłośni, jeden z nich był w 2007 roku uczestnikiem muzułmańskiej demonstracji w podlondyńskim Luton. Obydwaj są brytyjskimi muzułmanami, mają związki z Nigerią.

People view flowers left outside an army barracks near the scene of a killing in Woolwich, southeast London May 23, 2013. British authorities believe that two men accused of hacking a soldier to death on a London street in revenge for wars in Muslim countries are British of Nigerian descent, a source close to the investigation said Thursday. REUTERS/Luke MacGregor (BRITAIN - Tags: CRIME LAW MILITARY POLITICS)

Kwiaty na miejscu zbrodni

25-letni brytyjski żołnierz został zamordowany m.in. tasakiem. Był ojcem dwuletniego synka. Brytyjskie ministerstwo obrony podało, że w 2009 roku służył w Afganistanie, potem stacjonował m.in. w Niemczech, w dolnosaksońskim Celle.

Obawy o niemieckich żołnierzy

Na tego typu ekstremistyczny zamach, jak w Londynie, mogą być też narażeni żołnierze Bundeswehry, uważa Zrzeszenie Zawodowe Policji Federalnej (DPolG). - Także niemieccy żołnierze są potencjalnym celem zamachów. Po ataku w Londynie istnieje w Niemczech ryzyko, że znajdą się naśladowcy - powiedział dziennikowi „Neue Osnabrücker Zeitung” Hermann Benker, wiceprzewodniczący DPolG. Motywem może być dla potencjalnych sprawców fakt, że niemieccy żołnierze także zaangażowani są w Afganistanie.

Benker ostrzega jednak przez dyskredytowaniem żyjących w Niemczech muzułmanów. - Nie możemy ryczałtowo podejrzewać wszystkich muzułmanów. Sprawcy w Londynie, to ekstremiści, nie mający nic wspólnego z pokojowym islamem - zaznaczył.

Przy okazji rozgrywanego jutro w Londynie finału Ligii Mistrzów, na którym spodziewane są tysiące niemieckich kibiców, Benker wezwał do zachowania spokoju. Nie ma powodów do paniki, „kto ma bilety na mecz, nie powinien dać się zastraszyć, tylko pojechać na Londynu”, stwierdził związkowiec. Także szef niemieckiego MSW Hans-Peter Friedrich uspokaja niemieckich kibiców. Jak powiedział, nie wykryto do tej pory żadnego związku między środowym atakiem a sobotnim finałem LM. Obydwaj finaliści, Borussia Dortmund i Bayern Monachium jadą na mecz bez jakichkolwiek obaw, poinformowały władze klubów. Londyńska policja zapowiedziała w najbliższych dniach zwiększenie na ulicach liczby funkcjonariuszy.

Atak na brytyjskiego żołnierza ostro potępiły liczne organizacje muzułmańskie w Wielkiej Brytanii. Tak barbarzyński czyn nie ma nic wspólnego z islamem, stwierdziła w czwartek Muzułmańska Rada Wielkiej Brytanii. Wszyscy ludzie, niezależnie od przynależności religijnej, muszą teraz trzymać się razem, zaapelowała Rada. Policja natomiast powinna dołożyć wszelkich starań, by nie doszło do rozruchów. Muzułmańska Rada podkreśliła też, że muzułmanie od dawna służą w wojsku brytyjskim i robią to z dumą.

Brutalne morderstwo na brytyjskim żołnierzu potępił też prezydent USA Barack Obama. „Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich czynów”, powiedział w opublikowanym w czwartek oświadczeniu. Podkreślił też, że USA jest całkowicie po stronie Wielkiej Brytanii.

dpa / Elżbieta Stasik

red. odp.: Iwona D. Metzner