1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Angela Merkel zostanie nowym kanclerzem Niemiec

11 października 2005
https://p.dw.com/p/BIJN

W trzy tygodnie po wyborach do Bundestagu mamy wynik pokerowej rozgrywki o urząd kanclerza: chadecy i socjaldemokraci doszli do porozumienia co do podjęcia negocjacji w sprawie utworzenia rządu wielkiej koalicji pod kierownictwem Angeli Merkel. Komentatorzy niemieckich gazet reagują raczej z rezerwą lub co najwyżej ostrożnym optymizmem.

Jeszcze Angela Merkel nie jest szefową rządu – czytamy na łamach „Heilbronner Stimme”. Przed nią roztacza się szerokie minowe pole żmudnych rozmów koalicyjnych. Ale przewodnicząca CDU jest na tyle inteligentna, by nie zmarnować na ostatnich metrach osobistego tryumfu nad Gerhardem Schroederem. Ustępstwa, na jakie Angela Merkel poszła wobec socjaldemokratów jeszcze przed rozpoczęciem właściwych negocjacji koalicyjnych pokazują, że gotowa jest zapłacić wysoką cenę na sławę pierwszej kobiety, i to ze wschodu Niemiec, przejmującej politycznie najważniejszy urząd w Niemczech: jej partia rezygnuje z istotnych punktów własnego programu reform i oddaje w przyszłym wspólnym rządzie socjaldemokratom aż osiem ministerstw, w tym kilka o kluczowym znaczeniu. To zaiste wysoka cena za kanclerską koronę i debiut w roli, która nie należy do łatwych – konkluduje komentator „Heilbronner Stimme”.

Dziennik „General-Anzeiger” z Bonn pisze: Chadecy mieli uzasadnione roszczenie do przejęcia kierownictwa w rządzie wielkiej koalicji; ale ich przyszły partner, SPD, ma równie uzasadnione prawo domagać się tej samej liczby stanowisk we wspólnym gabinecie, to jest ośmiu, w tym resortów, w których socjaldemokraci czują się najbardziej kompetentni. Ten cel udało im się też osiągnąć. Szefowa CDU poszła na ustępstwa, bo zależało jej na względnie szybkim kompromisie; łatwiej jej wszak działać w fazie, kiedy ma pełne poparcie własnej partii – zwraca uwagę komentator „General-Anzeiger”.

Gazeta „Rhein-Neckar-Zeitung” z Heidelbergu wierzy w sukces pierwszej niemieckiej pani kanclerz. Dopiero przyszłość może pokazać, czy cena jaką chadecja zapłaciła socjaldemokratom za przejęcie urzędu kanclerza przez Angelę Merkel, była rzeczywiście za wysoka. Do tej pory udawało jej się dopiąć swego. Polityczne próby ogniowe ma za sobą. I wszystko wskazuje na to, że będzie z powodzeniem walczyć o to, by ów pierwotnie niechciany sojusz stał się – jak mówi – „koalicją nowych możliwości” – uważa komentator „Rhein-Neckar-Zeitung”.

Dziennik „Weser-Kurier” z Bremy nie ukrywa natomiast swego pesymizmu: Istnieje realne niebezpieczeństwo, że CDU-CSU i SPD zgodzą się na program rządowy bazujący na najmniejszym wspólnym mianowniku – obawia się komentator. To nie wywoła ducha odnowy kraju. Kanclerz Merkel, osłabiona przez wynik wyborów i naciski z szeregów własnej partii, stoi w obliczu zadań, których nie można jej pozazdrościć. Pierwszej kobiecie na stanowisku kanclerza należałoby życzyć lepszych warunków startu. Ale być może to właśnie kobiecie uda się lepiej pogodzić sprzeczne interesy obu obozów politycznych. Oby tak się stało – konkluduje komentator „Weser-Kurier”.

Frankfurter Rundschau” pyta o cele, programowe treści, planowanej koalicji chadecko-socjaldemokratycznej. Schroedera już nie ma, ale w niemieckiej polityce tkwi więcej Schroedera, niż kiedykolwiek – czytamy w komentarzu. Powoli, w tempie ledwo dostrzegalnym, chrześcijańscy demokraci zrezygnowali z próby przeciwstawienia schroederowskiemu „neoliberalizmu light” własnej polityki bardziej radykalnej przebudowy systemu państwa opiekuńczego. Z jednej strony można to oceniać pozytywnie: i wyborcy odrzucili „modernizację”, nie biorcą względu na słabsze warstwy społeczne. Ale z drugiej strony istnieje niebezpieczeństwo, że pod rządami wielkiej koalicji będziemy świadkami polityki reform w ślimaczym tempie, bez klarownego kierunku – ostrzega komentator „Frankfurter Rundschau”.