Analityk: Na rynku energetycznym możliwe są dalsze fuzje | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 09.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Analityk: Na rynku energetycznym możliwe są dalsze fuzje

Branżę energetyczną nęka kryzys. Dlaczego właśnie teraz dochodzi do takich fuzji, jak przejęcie BG przez Shella, wyjaśnia Eugen Weinberg, ekspert Commerzbanku ds. rynku surowcowego.

DW: Koncerny paliwowe informują o dramatycznym spadku zysków, likwiduje się miejsca pracy i spadają inwestycje. Teraz w Europie zarysowuje się przejęcie jednego giganta energetycznego przez drugi za sumę 64 mld euro. Jak to pasuje do siebie?

Eugen Weinberg: Na pierwszy rzut oka to zupełnie do siebie nie pasuje. Ale na drugi rzut oka pasuje to do siebie doskonale, właśnie ze względu na to, jak zła jest sytuacja wyjściowa. Według mnie tego rodzaju przejęcia są z jednej strony wskazówką, że niektóre firmy dochodzą do kresu swoich możliwości. Z drugiej strony ukazuje to, że niektóre koncerny w obecnej chwili chcą wykorzystać niskie ceny i na dłuższą metę spodziewają się znacznego wzrostu cen ropy. Firmy lokują rezerwy z wysokich zysków ostatnich lat, chcąc w ten sposób jeszcze silniejsze wyjść z kryzysu.

Eugen Weinberg

Eugen Weinberg: Długofalowo 50-60 dolarów za baryłkę to cena jeszcze otwarta w górę

Czy przez spadek cen ropy walka konkurentów na rynku stała się jeszcze ostrzejsza?

Absolutnie tak. Przede wszystkim w takim kryzysie sprawdza się stara ekonomiczna maksyma: im większy, tym lepszy. Firmy, które w ubiegłych latach zgromadziły bardzo dożo pieniędzy, mogą lepiej przetrwać ten kryzys i może nawet wyjdą z niego silniejsze, jeżeli wykorzystają niskie ceny ropy.

Przejecie BG przez Shella jest pierwszą od wielu lat transakcją tej wielkości. Czy ma to jakiś związek z turbulencjami na rynku energetycznym?

Doskonale pamiętam jeszcze koniec lat 90. Był to także czas wielkich przejęć w sektorze energetycznym. BP zakupiło wtedy amerykański koncern Amoco. Potem Total przejął Elf Aquitaine. Także wtedy była ogromna nadprodukcja ropy a ceny oscylowały na niskim poziomie 10 dolarów za baryłkę. Na rynku ropy i gazu panowała niepewność. Dziś sytuacja na globalnym rynku energetycznym jest podobna: mamy ogromną nadprodukcję a załagodzenie sporu atomowego z Iranem daje jeszcze pole manewru do dalszej obniżki cen. Ale patrząc długofalowo, obecna cena 50-60 dolarów za baryłkę zostawia jeszcze duże pole manewru. Zasobnym w środki firmom daje to sporo szans. Dlatego by mnie nie dziwiło, gdyby niedługo doszło do dalszych przejęć gigantów czy fuzji.

Shell i BG staną się największym producentem LPG. Jak dalece jest to posunięcie strategiczne?

Ceny ropy i gazu były w Europie przez długi czas ze sobą powiązane. Powoli dochodzi tu jednak do emancypacji. Co prawda nie ma jeszcze jednolitego globalnego rynku gazowego, ale sądzę, że na dłuższą metę on powstanie. Dlatego widzę bardzo dobre perspektywy dla sektora LPG. Dla firm ten gazowy biznes jest bardzo dobrym uzupełnieniem biznesu naftowego i ze względu na perspektywy już teraz zaczyna się walka o podział rynku.

Poprzez przejęcie BG Shell zbliża się powoli do wiodącego na rynku koncernu Exxon. Jak ważne jest dla przedsiębiorstwa, żeby być w czołówce rankingu?

Oczywiście, że na największe koncerny zwraca się największą uwagę, ale nie z tego względu decydują się one na przejęcia. Za przejęciami kryją się czysto ekonomiczne względy a nie wielkość. Ale Europejczyków oczywiście ucieszy to, że największe koncerny energetyczne siedzą już nie w Chinach czy USA, tylko u nas, w Europie.

Eugen Weinberg, urodzony w Rosji, mieszkający od 1999 r. w RFN specjalista w dziedzinie ekonomi matematycznej, analityk w banku BW w Stuttgarcie i DZ we Frankfurcie n/ Menem, obecnie naczelny analityk ds. rynków surowcowych w Commerzbanku.

rozmawiał Nicolas Martin / tł. Małgorzata Matzke