Amsterdam. Coffee shopy wkrótce nie dla turystów | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 03.11.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Amsterdam. Coffee shopy wkrótce nie dla turystów

Burmistrz Amsterdamu Femke Halsema chce przeforsować zakaz odwiedzania kawiarni z marihuaną przez zagranicznych turystów. Nie wszyscy są zdania, że to właściwa droga.

Od przyszłego roku coffee shopy w Amsterdamie mają być niedostępne dla turystów

Od przyszłego roku coffee shopy w Amsterdamie mają być niedostępne dla turystów

Niejeden turysta nie wyobraża sobie wycieczki do Amsterdamu bez odwiedzin w coffee shopie i palenia marihuany. Ale jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem burmistrz holenderskiego miasta Femke Halsemy, wkrótce nie będzie to możliwe. Od 2022 roku turyści będą mieli zakaz wstępu do coffee shopów. Cel pani burmistrz to mniej imprezujących turystów w Amsterdamie, którzy są utrapieniem dla wielu mieszkańców. Amsterdam chce zmienić swój wizerunek

Ta inicjatywa niepokoi jednak właścicieli coffee shopów. Z powodu pandemii koronawirusa kawiarnie z marihuaną, tak jak cały sektor gastronomiczny i hotelarski, mają za sobą trudny czas. To zły czas na zakaz wstępu dla turystów, uważają właściciele coffee shopów, obawiający się poważnych strat. Ostrzegają, że rozrośnie się czarny rynek marihuany.

Mieszkańcy mają dość

Przed wybuchem pandemii koronawirusa Amsterdam, miasto z około milionem mieszkańców, odwiedzało rocznie 20 milionów turystów. Podczas gdy coffee shopy i inne sektory czerpały zyski z turystyki, dla wielu mieszkańców liczni goście byli solą w oku. Gdy inicjatywa mieszkańców zażądała ograniczenia napływu turystów, władze miasta postanowiły latem 2021 roku, że rocznie dopuszczone będzie maksymalnie 20 milionów noclegów. Amsterdam to pierwsze na świecie miasto, które wprowadziło taki limit.

Na znaki zakazujące oddawnia moczu w miejscu publicznym można natrafić w dzielnicy De Wallen w Amsterdamie

Na znaki zakazujące oddawnia moczu w miejscu publicznym można natrafić w dzielnicy De Wallen w Amsterdamie

Czerwoną kartkę władze miasta pokazały platformie Airbnb, pośredniczącej w wynajmie noclegów u osób prywatnych. Od 1 października każdy, kto w Amsterdamie chce zaoferować swoje mieszkanie do wynajęcia, musi to wcześniej zgłosić. Airbnb musiała usunąć wszystkie ogłoszenia, które nie miały numeru rejestracji. Znikło 80 procent ofert. 

Zapowiedziany na 2022 roku zakaz dotyczący coffee shopów to kolejny krok, by pozbyć się z centrum miasta mas turystów, przede wszystkim tych, którzy przyjeżdżają, by się zabawić. Zwolennicy zakazu mają nadzieję, że wielu turystów po prostu zrezygnuje z wizyty w mieście, jeżeli nie będzie mogło wstąpić do coffee shopu.

Zyska czarny rynek

Eve Mcguire, sprzedawczyni w „Coffeshop Reefer” nie kryje irytacji tymi planami. Obawia się, że obroty mocna spadną. – Jeżeli wykluczymy turystów, stracimy 80 procent klientów – mówi w rozmowie z Deutsche Welle. – Holenderscy klienci nie spędzają czasu w coffe shopach. Kupują swoją marihuanę i idą do domu – dodaje.

Sprzedawczyni z coffee shopu Reefer w Amstedamie Eve Mcguire

Sprzedawczyni z coffee shopu Reefer w Amstedamie Eve Mcguire

Według dyrektora Muzeum Konopi w Amsterdamie Gary'ego Gallaghera wiele sektorów  „ależnych od turystyki skarży się na spadek liczby gości i obrotów, mimo że Holandia złagodziła restrykcje pandemiczne związane z podróżami. Dlatego uważa on za mało prawdopodobne, że zakaz wstępu turystów do coffee shopów faktycznie będzie wdrożony, bo interes przeniesie się na czarny rynek. – Możecie zmienić regulacje, ale nie zmienicie naszej kultury. Amsterdam ma swoją reputację i tak pozostanie – mówi. Przypomina, że gdy tymczasowo zamknięto coffee shopy w czasie pandemii, handel szybko przejęli dealerzy na ulicach. – Po kilku dniach miasto się z tego wycofało i sklepy znów mogły być otwarte – dodaje Gallagher.

Także sprzedawczyni Eve Mcguire nie sądzi, by zakaz naprawdę został wprowadzony. – To kompletne kłamstwo. Nigdy tego nie przeforsują – ocenia. Wskazuje, że wielu obywateli innych państw UE mieszka i pracuje w Amsterdamie. Chcąc skorzystać z coffee shopu musieliby oni teoretycznie pokazać zezwolenie na pobyt, którego przecież wcale nie potrzebują jako obywatele UE. Musieliby być zatem traktowani jak turyści, choć mieszkają w Amsterdamie.

ko„Policja byłaby skuteczniejsza"

Pomimo to Mcguire rozumie, dlaczego tak wielu popiera zakaz. Także ją często denerwowały tłumy turystów i cieszyła się, gdy w czasie pandemii na ulicach Amsterdamu na pewien czas zapanował spokój.

Kierownik Muzeum Konopi w Amsterdamie Gary Gallagher

Kierownik Muzeum Konopi w Amsterdamie Gary Gallagher

Inni mieszkańcy miasta o wiele mocniej odczuwają negatywne skutki napływu imprezujących turystów. 26-letni Milan mieszka w suterenie w popularnej wśród turystów dzielnicy czerwonych latarni De Wallen. – Pewnej nocy, gdy byłem już w łóżku, zobaczyłem, jak ktoś kucnął przed moim oknem i zwymiotował – opowiada młody mężczyzna. Milan cieszyłby się, gdyby liczbę takich odwiedzających ograniczono. – Ci ludzie nie mają szacunku. To jest dzielnica mieszkalna, ale oni tego nie dostrzegają – dodaje.

Na początku roku burmistrz Amsterdamu zaproponowała zmianę wyglądu dzielnicy i przeniesienie prostytucji na obrzeża miasta. Wielu uważa, że taki krok, jak również zakaz wstępu turystów do coffee shopów znacznie poprawią życie mieszkańców śródmieścia. Mają też nadzieję, że do miasta przyjeżdżać będzie więcej gości, zainteresowanych kulturą, a nie marihuaną.

Ale Gary Gallagher z Muzeum Marihuany uważa, że znacznie skuteczniejsze byłoby wzmocnienie obecności policji w centrum miasta. – Do tej pory policja zbyt często odwracała wzrok, ale teraz jest okazja, by to zmienić – ocenia. Jego zdaniem mieszkańcy na pewno chcieliby bardziej zdecydowanej reakcji na szukających zwady gości. – Ale powstrzymywanie ich od tego, by wydawali u nas pieniądze nie jest zbyt mądrym pomysłem – ocenia Gallagher.

Dzielnica czerwonych latarni zniknie z Amsterdamu?