Ambasador Niemiec: tylko praworządne państwo dobrze wykorzysta unijne fundusze | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.03.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Ambasador Niemiec: tylko praworządne państwo dobrze wykorzysta unijne fundusze

Tylko praworządne państwo jest w stanie gospodarować funduszami z UE z korzyścią dla obywateli, mówi ambasador Niemiec w Warszawie Rolf Nikel. Nowy rząd Niemiec będzie rozmawiał z Polską o praworządności. (WYWIAD)

Rolf Nikel, ambasador RFN w Warszawie: Niemcy będą nadal rozmawiać z Polską o praworządności

Rolf Nikel, ambasador RFN w Warszawie: Niemcy będą nadal rozmawiać z Polską o praworządności

Deutsche Welle: Niemcy wreszcie mają rząd. Czy i co zmieni się w priorytetach nowego gabinetu, szczególnie w polityce zagranicznej?

Rolf Nikel: Jest za wcześnie, by wyrokować, ale na pewno polityka nowego rządu będzie oznaczała zarówno przemianę jak i kontynuację. Zresztą kontynuacja leży w naturze polityki zagranicznej. W umowie koalicyjnej mamy obszerny fragment dotyczący polityki europejskiej i tu planujemy „nowe przebudzenie” - to tytuł umowy koalicyjnej - razem z naszymi partnerami. To wszystko, co osiągnęliśmy w europejskim projekcie “Pokój i Dobrobyt”, musi być dostosowane do wyzwań przyszłości. Umowa koalicyjna mówi o silnej konkurencyjności w Europie, o demokracji i solidarności, o szansach i sprawiedliwości oraz o globalnej odpowiedzialności.

DW: Z czym Niemcy przystąpią do negocjacji o przyszłym budżecie UE?

RN: Wprawdzie dopiero w maju Komisja Europejska przedłoży plany na następne lata, ale już teraz wiadomo, że będziemy się borykać z problemami. Zabraknie wkładu Wielkiej Brytanii, stracimy więc silnego płatnika netto. Staniemy przed nowymi zadaniami w dziedzinie technologii i obronności. W umowie koalicyjnej ustalono, że Niemcy są gotowe do podniesienia swojej składki do unijnego budżetu.

DW: Co Pan sądzi o pomyśle powiązania wypłat z budżetu z przestrzeganiem zasad praworządności?

RN: Praworządność to ważny filar UE. Bez niej Unia nie mogłaby egzystować. Przestrzeganie praworządności to także warunek racjonalnego korzystania z unijnych dotacji. Jedynie w sytuacji, gdy zachowywane są zasady państwa prawa, istnieje szansa, że fundusze unijne będą wykorzystane efektywnie i z największą korzyścią dla obywateli. My zaś uważamy, że generalnie, nie w odniesieniu do konkretnego kraju, należy stawiać pytanie o efektywność wykorzystywania unijnych pieniędzy.

DW: Berlin i Paryż zacieśniają współpracę, także w ramach Unii Walutowej, jednak nie wszystkim się to podoba. Powstają obawy o wykluczenie.

RN: W naszej umowie koalicyjnej jest mowa o wzmocnieniu współpracy Trójkąta Weimarskiego. To ważne sformułowanie. I moim zdaniem ta współpraca jest żywa. Jest cała masa spraw, o których możemy dyskutować. To przyszłość UE, jak również stała współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa. Trójkąt Weimarski to instrument, który nie jest skierowany przeciw nikomu.

DW: Co z Pańskiej perspektywy jest aktualnie najtrudniejsze w relacjach polsko-niemieckich?

RN: Opowiem raczej o tym, co jest pozytywne, bo o tych sprawach myślę w pierwszej kolejności. Polska ma rząd, który niedawno uległ rekonstrukcji, a Niemcy będą miały teraz nowy gabinet. To duży potencjał współpracy. Mamy stabilne i bardzo bliskie kontakty społeczeństwa obywatelskiego w obu krajach oraz dobrą wymianę gospodarczą. W 2017 roku polsko-niemiecka wymiana handlowa wynosiła 111 mld euro, co nawet przebija nasz rekord z roku 2016 o 10 procent, Oczywiście problemy istnieją. Rozmawiamy o przyszłości Europy, o trudnym problemie migracji i będziemy naturalnie musieli także rozmawiać o praworządności. Tak czy inaczej, w naszych relacjach możemy mówić o solidnym fundamencie. Poza tym nie możemy zapominać, że pojednanie polsko-niemieckie po II wojnie światowej jest czymś absolutnie unikatowym, czego świat nam zazdrości. Ja wolę widzieć szklankę w ponad połowie pełną niż w połowie pustą. 

DW: A jak Pan odbiera antyniemieckie tony w polityce? Czy Pańskim zdaniem odzwierciedlają one nastroje społeczne?

RN: Moja żona i ja mieszkamy w tym kraju od prawie 4 lat. W tych rozmowach, które ja prowadzę, zdecydowanie przeważają konstruktywne tony. A jeśli pojawiają się wypowiedzi krytyczne, to wspólnie musimy zrobić wszystko, by je pomniejszyć. Istnieją tematy związane z II wojną światową, jednak nie powinno to hamować naszego rozpędu we wspólnym rozwiązywaniu współczesnych kwestii. Mamy problemy z terroryzmem, z bronią masowego rażenia, mamy konflikty tuż za wschodnią granicą Unii, na Ukrainie, a także w rejonie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie. Powinniśmy skupiać się na sprawach, które możemy i musimy rozwiązywać wspólnie, a nie na tym, co nas dzieli.

DW: Debata o ustawie o IPN ściągnęła uwagę świata na polską historię. Niemieccy politycy wsparli Polskę, przypominając, że obozy zagłady były niemieckie, a nie polskie. Czy możemy coś jeszcze wspólnie zrobić, by zapobiegać fałszowaniu historii?

RN: Rzeczywiście, zarówno kanclerz Merkel jak i Sigmar Gabriel jako szef dyplomacji potwierdzili, że nie ma wątpliwości co do faktu, że odpowiedzialność za obozy zagłady i za masowe mordy w tych obozach ponoszą Niemcy. Termin “polskie obozy” jest fałszywy i sam interweniuję w takich sytuacjach. Wydawnictwa zmieniały te określenia w podręcznikach po moich interwencjach. W tym sensie oczywiście możemy współpracować. Jednak generalnie rzecz biorąc, pisanie historii nie jest zadaniem rządów, lecz historyków. Dlatego ważne jest, by debata na te tematy była wolna i nie poddana żadnym ograniczeniom. Trzeba zagwarantować wolność słowa, co także wyraźnie podkreślił Sigmar Gabriel.

DW: W umowie koalicyjnej jest mowa o “fundamencie partnerstwa” z Polską oraz o “podstawach rozwoju partnerstwa”. Czy jesteśmy na etapie budowania fundamentów?

RN: Ten fragment umowy koalicyjnej podkreśla moim zdaniem rangę relacji z Polską. Jest ona tym ważniejsza, że zaczynaliśmy od samego dołu czyli od tragedii, jaką wyrządzili Niemcy podczas II wojny światowej. Przełomem był list polskich biskupów z 1965 roku oraz współpraca w okresie transformacji ustrojowej, od 1989 roku począwszy. Niemcy wiedzą, że zawdzięczamy zjednoczenie także wolnościowym dążeniom Polaków. Zbudowaliśmy solidne podstawy pojednania i teraz chodzi o to, by na nich dalej budować. Fundament, o którym jest mowa w umowie koalicyjnej, jest potrzebny, by wspólnie budować przyszłość Europy. Dobre relacje z Polską to część naszej racji stanu.

DW: Jest Pan najwyraźniej optymistą w kwestii relacji Polska - Niemcy...

RN: Bycie optymistą to część dyplomacji. Bez optymizmu w ogóle by jej nie było.

Rozmawiała Monika Sieradzka 

Redakcja poleca