Alarm w Niemczech: dzieci żyją w prawdziwej biedzie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 27.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Alarm w Niemczech: dzieci żyją w prawdziwej biedzie

To, że dzieci w Niemczech żyją w biedzie, potwierdzają nie tylko organizatorzy pomocy dla najbiedniejszych, ale także oficjalne raporty.

- Przykro jest, kiedy dzieci przychodzą do szkoły z burczącym brzuchem czy w zimie chodzą w sandałach, bo nie mają innych butów - mówi Hartmut Szymiczek z organizacji charytatywnej "Gelsenkirchener Kindertafel", zaopatrującej dzieci w bezpłatne posiłki i odzież. Takich organizacji działają w Niemczech setki, pomagając dorosłym i dzieciom. Datki otrzymują od prywatnych darczyńców, jedzenie od supermarketów i sklepów. - To, co my oferujemy, to tylko taka mała dokładka; potrzebne byłyby nam regularne państwowe dotacje, żeby naprawdę załagodzić problemy - mówi Szymiczek.

Jedyne długofalowe badania

WUPPERTAL, GERMANY - MAY 30: A child picks up a joghurt at the Wuppertal Tafel on May 30, 2008 in Wuppertal-Barmen, Germany. Unicef, United Nation's Children's Fund reports an alarming increase of child poverty in Germany by 2,7 per cent from 1990 on. (Photo by Christof Koepsel/Getty Images)

Organizacje "Tafel" rozdają żywność, która zbywa w sklepach

Po tym jak udzielił wywiadu jednej z kolońskich gazet, szeroko opowiadając o biedzie jego podopiecznych, teraz odmawia już rozmów z prasą. Nie chce, żeby do Gelsenkirchen przylgnął stygmat miasta biedoty - choć prawda jest taka, że co trzecie dziecko żyje tam w biedzie. Lecz do świadomości społeczeństwa powoli zaczyna docierać, jak istotny i palący jest to problem. Najnowsze badania potwierdzają tylko to, co Szymiczek wie już od dawna.

- Jak do tej pory tylko jedno długofalowe badanie naukowe udowadniało, że bieda jest największym czynnikiem ryzyka w rozwoju dzieci i młodzieży w RFN - podkreśla kierująca tymi badaniami Gerda Holz. Badania te prowadził Instytut Pracy Socjalnej i Pedagogiki Socjalnej (ISS) już od 15 lat. Chodzi w nich o stwierdzenie, co właściwie oznacza bieda w Niemczech. - Biedę należy zawsze pojmować w relacji do społeczeństwa, w którym te dzieci żyją - zaznacza socjolog. Za biedne uznano rodziny dysponujące do życia sumą mniejszą niż połowa przeciętnych dochodów w niemieckich rodzinach. - Punktem odniesienia dla biedy, o jakiej dyskutujemy w Niemczech, jest więc dobrobyt panujący w tym kraju - podkreśla Gerda Holz.

Czego brak dzieciom ?

Berlin/ ARCHIV: Bundesarbeitsministerin Ursula von der Leyen (CDU) und der damalige Bundesgesundheitsminister Philipp Roesler (FDP) unterhalten sich in Berlin im Bundeskanzleramt vor Beginn der Sitzung des Bundeskabinetts (Foto vom 02.03.11). Das Bundeswirtschaftsministerium verweigert dem von Arbeitsministerin Ursula von der Leyen (CDU) vorgelegten Entwurf des neuen Armuts- und Reichtumsberichts die Zustimmung. Dies berichtet das Handelsblatt (Donnerstagausgabe vom 20.09.12) unter Berufung auf eine interne Stellungnahme aus dem Ressort von FDP-Chef Philipp Roesler. Der aktuelle Berichtsentwurf sei nicht ressortabgestimmt und entspreche daher auch nicht der Meinung der Bundesregierung, hiesst es in der Stellungnahme. (zu dapd-Text) Foto: Michael Gottschalk/dapd

Minister Ursula von der Leyen już od dawna bije na alarm

- Bieda oznacza konkretnie, że dzieci na przykład nie mają dość do jedzenia, nie mają własnego pokoju, nie mogą wyjeżdżać na kolonie ani obozy, bo jest to zbyt drogie, nie mają roweru. Nie mogą na przykład przyjąć zaproszenia na urodziny innego dziecka, bo nie mają pieniędzy na prezent, który jest zwyczajowo przyjęt - wyjaśnia Holz.

Po 15 latach od momentu rozpoczęcia badań naukowcy stwierdzają obecnie, że prawie połowa ankietowanych osób w dalszym ciągu żyje w biedzie. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy było to, że rodzice tych dzieci byli bez pracy - czy to ze względu na niskie wykształcenie czy jego brak, długotrwałe bezrobocie, problemy zdrowotne czy upośledzenia. Innym na przeszkodzie w podjęciu pracy stał przymus opieki nad dziećmi. - Bieda w większym stopniu dotykała osoby samotnie wychowujące dzieci i rodziny imigrantów - dodaje ekspertka.

Czy można wyrwać się z biedy?

Autor Fotolia/LE image Bildnummer #25055512 Land Deutschland Repräsentative Kategorie Menschen Pfeil In Aktion Pfeil Andere Konzeptionelle Kategorie Soziale Fragen Pfeil Menschen Pfeil Obdachlosigkeit Keywords [abstieg,alkohol,arbeitslos,arm,betteln,business,einkauf,einsam,entlassung,euro,finanzen,geld,kalt,krank,miete,obdachlos,scheidung,stadt,strasse,tag] abstieg alkohol arbeitslos arm betteln business einkauf einsam entlassung euro finanzen geld kalt krank miete obdachlos scheidung stadt strasse tag

Bieda często dotyka rodziny imigrantów

Badania te rozpoczęły się pod koniec lat 90' i podjęto je na zlecenie organizacji charytatywnej Arbeiterwohlfahrt (AWO). Do domów prawie 1000 dzieci przyszły wtedy ankieterki z instytutu ISS, i potem odwiedzały dzieci regularnie - o ile dzieci miały na to ochotę i o ile rodziny przebywały jeszcze w Niemczech. Po 15 latach ludzie ci weszli już w dorosłość, co pozwala na stwierdzenie, jakie są długofalowe skutki życia w niedostatku. Wnioski są zatrważające: co drugie dziecko, które było biedne w 1999 roku, biedne już pozostało. Niektórym rodzinom udało się jednak także wyrwać z biedy.

U osób, które wychowały się w ubóstwie często występują zachowania graniczące z patologią. Co drugi młodociany z tego kręgu ma deficyty w przyswajaniu wiedzy i brak mu kompetencji szkolnych.

Państwo musi pomóc

ARCHIV - Ausgabe von Mittagessen im Kinder- und Jugend-Projekt Die Arche in Berlin-Hellersdorf (Archivfoto vom 21.11.2006). Baden-Württemberg wird nach Ansicht von Sozialexperten seinem Anspruch als Kinderland nicht gerecht. Führende soziale Einrichtungen werfen dem Land vor, zu wenig gegen Kinderarmut zu unternehmen. Foto: Gero Breloer dpa/lsw (zu lsw Thema des Tages vom 12.10.2007) +++(c) dpa - Bildfunk+++

Organizacja "Die Arche" pomaga dzieciom i młodzieży w Berlinie

Teraz także inne prace badawcze potwierdzają wnioski wyciągnięte przez badaczki z ISS. W roku 2012 UNICEF stwierdził w swym badaniu, że bieda w Niemczech dotyka ponadprzeciętnie często dzieci w porównaniu z innymi krajami wysoko uprzemysłowionymi. Ponad 1,2 mln dzieci brak jest podstawowych rzeczy: codziennego ciepłego posiłku, pary butów na zmianę, pieniędzy i okazji na zorganizowanie sobie czasu wolnego.

2,5 mln dzieci żyje w rodzinach dotkniętych ubóstwem - pisze także Niemiecki Związek Ochrony Dzieci, co odpowiada 19,4 proc. populacji poniżej 18 roku życia. "Rozmiary biedy wśród dzieci są od lat zatrważająco wysokie" - stwierdza związek.

ARCHIV - Vor dem Gebäude der Demminer Tafel warten Bedürftige auf die Ausgabe von Lebensmitteln, aufgenommen am 24.11.2006. Die Armut ist in Mecklenburg-Vorpommern in den vergangenen Jahren leicht zurückgegangen. Der Anteil der Hartz-IV-Empfänger an der Bevölkerung sank von 2005 bis 2010 von 19,8 auf 16,1 Prozent, wie der Paritätische Wohlfahrtsverband am Mittwoch (21.12.2011) in Schwerin mitteilte. Mecklenburg-Vorpommern sei damit aber nach wie vor das Bundesland mit dem größten Anteil armutsgefährdeter Menschen an der Bevölkerung. Foto: Stefan Sauer/lmv (zu lmv 0599 vom 21.12.2010) +++(c) dpa - Bildfunk+++

Po bezpłatną żywność ustawiają się kolejki

Dla AWO wniosek z tych badań jest jednoznaczny: do akcji musi wkroczyć państwo. Musi pomóc rodzicom znaleźć pracę. Musi zadbać o dostateczną liczbę miejsc opieki przedszkolnej i pozaszkolnej. W naukowej analizie stwierdzono np. że z zaklętego kręgu biedy mogły wyrwać się te dzieci, które korzystały z ofert państwowych placówek takich jak przedszkola. - Silne instytucje mogą oferować dzieciom to, czego nie jest w stanie dać im dom - twierdzi przewodniczący AWO w Niemczech Wolfgang Stadler. Sam rząd federalny w swym raporcie także oficjalnie stwierdza, że "W obliczu publicznej oferty nauki, opieki i wychowania istnieją wyraźne deficyty".

Hendrik Heinze / Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek