Akta procesu oświęcimskiego wkrótce na „Liście Pamięci Świata” | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 26.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Akta procesu oświęcimskiego wkrótce na „Liście Pamięci Świata”

Do 27. października komisja UNESCO rozstrzygnie, czy dokumentacja frankfurckiego procesu oświęcimskiego znajdzie się na Światowej Liście UNESCO „Pamięć Świata”.

Auschwitz przed sądem. Oskarżeni w procesie oświęcimskim we Frankfurcie nad Menem (imago/United Archives)

Auschwitz przed sądem. Oskarżeni w procesie oświęcimskim we Frankfurcie nad Menem

Niemcy zgłosiły w tym roku na listę obiektów dziedzictwa dokumentacyjnego akta tzw. drugiego procesu oświęcimskiego. Odbył się on przed sądem we Frankfurcie nad Menem w latach 1963-1965.

Akta znajdują się w kartonach w Heskim Archiwum Państwowym pod numerem inwentarzowym 37638. Nagrania z procesu i dokumenty, m.in. protokoły przesłuchania świadków, w tym bardzo wielu z Polski, udostępniono w 2013 r. w 50 rocznicę rozpoczęcia procesu na stronie auschwitz-prozess.deInstytutu im, Fritza Bauera i Heskiego Archiwum Państwowego.

O tegorocznych nominacjach na listę obiektów dziedzictwa dokumentacyjnego dyskutuje od wtorku (24.10.2017) do piątku (27.10.2017) komisja UNESCO. Obiekty dokumentacyjne znajdujące się na tej liście to część dziedzictwa ludzkości, o którym będą pamiętały także przyszłe pokolenia. Z tego względu nadzieję na nominację dokumentacji procesu oświęcimskiego w Frankfurcie na listę Unesco mają stowarzyszenia ocalałych więźniów hitlerowskich obozów zagłady. 

– To jest akurat ten moment, kiedy należy zadbać o to, żeby dokumenty te jako świadectwa okrucieństwa i normalności okrutnych czynów oraz kompleksowości metod przemysłowej zagłady naprawdę się zachowały, aby można było opisać, do czego jest zdolny człowiek i co może się w nim skrywać – tłumaczy Christoph Heubner, wiceprzewodniczący Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego.

 Proces oświęcimski we Frankfurcie nad Menem rozpoczął się 20 grudnia 1963 r. (picture alliance/Roland Witschel)

Proces oświęcimski we Frankfurcie nad Menem rozpoczął się 20 grudnia 1963 r.

W porównaniu z Deklaracją Praw Człowieka, która od dwóch lat znajduje się na liście Unesco, akta procesów oświęcimskich są „w pewnym stopniu innym końcem skali Richtera” – mówi Heubner.

Jeszcze przed rozpoczęciem procesu oświęcimskiego we Frankfurcie nad Menem sędzia śledczy Heinz Düx dokonał oględzin miejsca zbrodni - obozu Auschwitz-Birkenau. W swoim sprawozdaniu, które znajduje się w aktach procesowych, pisze o szczątkach kości ludzkich w kępkach trawy, pozostałościach po stosach, na których palono zwłoki więźniów obozu.

Znaczenie frankfurckiego procesu

Już od 1978 r. były hitlerowski obóz zagłady znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. – W procesie oświęcimskich we Frankfurcie nad Menem po raz pierwszy sąd szczegółowo odtworzył przebieg masowego zabijania ludzi w KL Auschwitz – tłumaczy Sybille Steinbacher, dyrektorka Instytutu im. Fritza Bauera i kierownik pierwszej w Niemczech katedry badań nad Holokaustem na frankfurckim Uniwersytecie im. Goethego. Prowadzone są tam badania nad znaczeniem akt procesowych, które obejmują ogółem 456 tomów.

- Nie ma innego podobnego wydarzenia w historii Republiki Federalnej Niemiec, które miało tak wielkie znaczenie w procesie rozrachunku z narodowym socjalizmem i Holokaustem jak frankfurcki proces oświęcimski – potwierdza też Fritz Backhaus. Wicedyrektor Muzeum Żydowskiego we Frankfurcie nad Menemi dodaje, że proces frankfurcki stanowi ponadto „w sądownictwie ważny etap w prawnym rozrachunku ze zbrodniami wojennymi oraz zbrodniami przeciwko ludzkości” oraz w rozwoju międzynarodowego sądownictwa w ściganiu tego rodzaju zbrodni.

Emocjonalne zeznania świadków zbrodni

Dla Sybille Steinbacher ogromne znaczenie mają przede wszystkim zapisane na 103 taśmach m.in. zeznania świadków i ocalałych więźniów KL Auschwitz.

Frankfurcki proces oświęcimski doszedł do skutku dzięki ogromnemu zaangażowaniu Fritza Bauera, prokuratora generalnego Hesji(picture alliance/Manfred Rehm)

Frankfurcki proces oświęcimski doszedł do skutku dzięki ogromnemu zaangażowaniu Fritza Bauera, prokuratora generalnego Hesji

– W żadnym wypadku nie było wtedy dla nas oczywiste, że świadkowie zeznający w procesie wezmą na siebie trud podróży do Frankfurtu – podkreśla Steinbacher. Wielu z nich po raz pierwszy po wielu latach ponownie usłyszało język niemiecki. W krytycznym rozrachunku z okresem nazizmu proces oświęcimski był „punktem zwrotnym” – podkreśla dyrektorka Instytutu im. Fritza Bauera.

Johann Zilien opiekujący się dokumentacją procesu przechowywaną w Heskim Archiwum Państwowym w Wiesbaden, nazywa frankfurcki proces „lekcją rozrachunku z przeszłością”. W jego opinii, efekt emocjonalny wywoływany przez nagrania zeznań więźniów, którym udało się przeżyć, nie zatraca się nawet pół wieku później. – W ich głosie słychać prawdziwe cierpienie i napięcie – mówi kustosz heskiego archiwum. To była dla nich „prawdziwa męka” – opowiada Zilien. Ci, którzy przyjechali do Frankfurtu nad Menem zza żelaznej kurtyny, aby zeznawać w procesie oświęcimskim, opowiadali o obozowym piekle i roli poszczególnych oskarżonych siedząc na sali rozpraw naprzeciwko swoich oprawców. Do tego byli maglowani przez ich obrońców, którzy próbowali podważyć wiarygodność ich zeznań.

Proces zbrodniarzy z Auschwitz

W pierwszym procesie oświęcimskim we Frankfurcie nad Menem zostały oskarżone 22 osoby. Komendant KL Auschwitz Richard Baer zmarł przed rozpoczęciem procesu. Proces członków załogi Auschwitz nie był wynikiem systematycznego śledztwa. Jego inicjatorem był Hermann Langbein, były więzień obozów, m.in. Auschwitz, a potem współzałożyciel Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego. To on złożył donos na byłego Oberscharführera SS Wilhelma Bogera, który prowadził spokojne życie w Badanii-Wirtemberdze.

Frankfurcki proces oświęcimski zakończył się w 1965 r. (picture-alliance/dpa)

Frankfurcki proces oświęcimski zakończył się w 1965 r. i wzbudzał ogromne zainteresowanie opinii publicznej

Proces doszedł do skutku dzięki ogromnemu zaangażowaniu Fritza Bauera, prokuratora generalnego Hesji, który po otrzymaniu w 1959 r. dokumentów potwierdzających planową zagładę więźniów przez załogę SS, podjął dochodzenie w tej sprawie na własną rękę. Bauer uzyskał też zgodę Federalnego Trybunału Sprawiedliwości na przekazanie sądowi krajowemu we Frankfurcie nad Menem (Frankfurter Landgericht) uprawnień na wszystkie sprawy związane ze zbrodniami dokonanymi w niemieckim obozie zagłady KL Auschwitz.

dpa / Barbara Cöllen

 

Linki

Reklama