75 lat po zamachu na Hitlera. Trudna pamięć o Stauffenbergu | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 20.07.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Historia Najnowsza

75 lat po zamachu na Hitlera. Trudna pamięć o Stauffenbergu

Nieudany zamach na Hitlera 20 lipca 1944 roku to najbardziej znany akt oporu wobec wodza III Rzeszy. Ale jego autor pułkownik Claus von Stauffenberg do dziś budzi kontrowersje.

Adolf Hitler w Wilczym Szańcu. Pierwszy z lewej Claus von Stauffenberg. 15 lipca 1944

Adolf Hitler w Wilczym Szańcu. Pierwszy z lewej Claus von Stauffenberg. 15 lipca 1944

Bomba w kwaterze Hitlera nazywanej Wilczym Szańcem eksplodowała o 12:42. Miała zabić przywódcę Trzeciej Rzeszy. Ładunek podłożył oficer Wehrmachtu pułkownik Claus von Stauffenberg. Ten początkowo zapalony nazista, nie widzi już innego wyjścia, jak zgładzenie dyktatora. „Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko go zabić” – mówił kilka dni wcześniej swoim najbliższym współpracownikom.

Stauffenberg jest nie tylko zamachowcem, ale też najważniejszym organizatorem zakrojonego na szeroką skale puczu, za którym stali wysocy rangą konserwatywni przedstawiciele wojska, dyplomaci i urzędnicy. 20 lipca 1944 roku pułkownik opuścił barak kwatery Wilczy Szaniec na krótko przed eksplozją bomby zegarowej. Chwilę potem wsiadł do samolotu do Berlina, przekonany, że Führer nie żyje. W stolicy trwała już Operacja Walkiria – plan przygotowany przez Wehrmacht na wypadek ewentualnych zamieszek. Spiskowcy, którzy zajmują wiele wpływowych stanowisk w aparacie państwa, chcą wykorzystać Walkirię do swoich celów.

Zabrakło liderów 

Adolf Hitler przeżył zamach, został tylko lekko ranny. Szeroko otwarte z powodu upału okna, a także masywny dębowy stół, przy którym odbywała się narada, rozproszyły siłę wybuchu. Mimo to pucz wciąż miałby szanse powodzenia, gdyby wszyscy zaangażowani bez wahania kontynuowali akcję. Ale są opóźnienia, wpadki, mści się niedostateczne planowanie. Część uczestników spisku nie wytrzymuje presji. Pozostają bierni albo przechodzą na drugą stronę. Wieczorem wiadomo już, że próba puczu zakończyła się fiaskiem. Hitler przez radio wygłasza mowę do narodu mówiąc, że uratowała go opatrzność. Stauffenberg i wielu innych zostaje aresztowany i jeszcze tej samej nocy rozstrzelany. Reszta zostaje wykryta później. W sumie życie straci około 200 osób zaangażowanych w antyhitlerowski spisek. Zdaniem historyka Wolfganga Benza jednym z głównych powodów porażki było to, że w akcji nie wziął udział żaden ze znanych i wpływowych dowódców Wehrmachtu, jak choćby Erwin Rommel. – Przynajmniej jeden z nich musiałby stanąć na czele spisku, żeby ludzie mogli powiedzieć: Aha, nawet Rommel uważa, że Hitler jest zbrodniarzem – ocenia.

Po zamachu w Wilczym Szańcu.

Po zamachu w Wilczym Szańcu.

Ważny symbol

Mimo to, opór wobec Hitlera i zamach z 20 lipca 1944 stał się ważnym symbolem. Współpracownik Stauffenberga Henning von Tresckow mówił, że nie chodzi tylko o powodzenie zamachu, ale o to, że „niemiecki ruch oporu zdecydował się, wobec świata i historii, narażając życie, na ten decydujący krok”.

Zamach przeprowadzony w Wilczym Szańcu przez Stauffenberga nie był jedynym tego rodzaju. W 1939 roku Hitler ledwo uszedł z życiem po zamachu przygotowanym przez stolarza Georga Elsera, który podłożył bombę własnej konstrukcji w monachijskiej piwiarni Bürgerbräukeller. Nie można też zapominać o antyhitlerowskim ruchu Białej Róży. Wszyscy oni znaleźli się jednak w cieniu „późnego, jeśli nie spóźnionego oporu konserwatywnych elit” – jak o spiskowcach Stauffenberga mówi Wolfgang Benz.

Długa droga do nawrócenia

Ewolucja pamięci o Stauffenbergu to osobna historia. Jeszcze długo po zakończeniu wojny spiskowcy uchodzili za zdrajców. Wdowie po pułkowniku odmówiono początkowo oficerskiej emerytury. Dopiero później zamachowcy uznani zostali za bohaterów. Odtąd Stauffenberg staje się patronem szkół, ulic, koszar, a 20 lipca na budynkach publicznych wywieszane są flagi. Rocznica zamachu jest dniem zaprzysiężenia rekrutów Bundeswehry. Wojsko demokratycznych Niemiec odwołuje się do Stauffenberga i jego współpracowników.

Ale nie brakuje też krytycznych uwag. Autor biografii pułkownika Thomas Karlauf zwraca uwagę na fakt, że spiskowcy zaczęli działać dopiero latem 1944 roku, po lądowaniu aliantów w Normandii. Jeszcze w 1940 roku po szybkim zwycięstwie nad Polską i Francją Stauffenberg nie krył zadowolenia z powodu militarnych sukcesów. „Nawrócenie Stauffenberga było bardzo, bardzo długą drogą” – mówi historyk Wolfgang Benz. Stauffenberg, wobec zbliżającej się militarnej porażki, próbował na drodze puczu ratować, co się jeszcze dało – mówi Benz.

Pułkowik Claus von Stauffenberg

Pułkowik Claus von Stauffenberg

Inny history Johannes Hürter jest zdania, że Stauffenberg nie był demokratą. Gdyby jego zamach się udał, dążyłby zapewne do rządów autokratycznych. Benz jest mniej krytyczny. – Niemcy z pewnością znowu stałyby się krajem praworządnym, ale spiskowcy nie chcieli systemu demokratycznego, jaki wprowadziła późniejsza konstytucja – mówi.

Symbol skrajnej prawicy?

Czy to dlatego po Stauffenberga zaczynają sięgać w Niemczech środowiska skrajnie prawicowe? Na autora zamachu często powołują się politycy Alternatywy dla Niemiec (AfD) mówiąc, że cywilne nieposłuszeństwo i krytyczne myślenie to obywatelski obowiązek. Zwolennicy antyislamskiej Pegidy wymachują flagami stworzonymi przez jednego z uczestników puczu z 20 lipca. Wnuczka Stauffenberga Sophie von Bechtolsheim uważa porównania między ruchem oporu z 1944 roku a obecną sytuacją za absurdalne. Także Wolfgang Benz nazywa to bezczelnością, gdy skrajna prawica uzurpuje sobie zamach z 20 lipca. Stauffenberg nie nadaje się na symbol dla środowisk prawicowo populistycznych – przekonuje.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Redakcja poleca

Reklama