70 lat temu polski konsul pokrzyżował plany nazistów | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 30.10.2008
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Europa

70 lat temu polski konsul pokrzyżował plany nazistów

W nocy z 27 na 28 października 1938 roku naziści przystąpili do deportacji polskich Żydów z terytorium niemieckiego. Urzędujący w Lipsku polski konsul generalny udzielił wtedy schronienia 1300 osobom.

Feliks Chiczewski, polski konsul generalny w Lipsku

Feliks Chiczewski, polski konsul generalny w Lipsku

-"W nocy z 27 na 28 października, niewiele przed słynną Nocą Kryształową (7listopada) odbyło się takie wydarzenie, które nosi nazwę „Polenaktion”. Chodziło o Żydów polskiego pochodzenia, nie tyle pochodzenia, co z polskim obywatelstwem, którzy z nagła władze hitlerowskie chciały ekspulsować. Dotyczyło to w gruncie rzeczy 17 tysięcy osób, w tym jednej z najsławniejszych, tzn. Marcela Reich-Ranickiego, jako 18-letniego chłopaka” – opowiada Michał Maliszewski, dyrektor Polskiego Instytutu w Lipsku.

1300 osób znalazło schronienie w polskim konsulacie generalnym w Lipsku

1300 osób znalazło schronienie w polskim konsulacie generalnym w Lipsku

Z Lipska musiało wtedy wyjechać w sumie 3.000 Żydów, a ówczesnemu polskiemu konsulowi generalnemu, Feliksowi Chiczewskiemu udało się uratować blisko połowę z nich.

Były to osoby, których związki z Polską często były dość odległe. Miały one w Lipsku swoją egzystencję i swoje domy. Często nie mówili również po polsku. A konsul Chiczewski wziął ich w opiekę i w ten sposób uniemożliwił ich deportację.

Ratował ludzi w sposób niekonwencjonalny

Polski dyplomata zachował się przyzwoicie, aczkolwiek trzeba powiedzieć w gruncie rzeczy wykonywał tylko swój obowiązek – podkreśla Michał Maliszewski . Feliks Chiczewski udzielił w willi konsulatu schronienia 1300 osobom, którym niezależnie od ich statusu paszportowego wydał, jeśli była taka potrzeba, ważne paszporty polskie. Skorzystali oni w ten sposób z ochrony obywateli obcego państwa.

Na terenie dawnego polskiego konsulatu na Wächterstrasse panował niemiłosierny tłok. Ludzie dostawali się tam od tyłu przez dość wysokie ogrodzenie, ponieważ SA pilnowało głównego wejścia.

Pomieszczenia konsulatu i cały ogród, w którym postawiono namioty, były pełne ludzi

Pomieszczenia konsulatu i cały ogród, w którym postawiono namioty, bo lał deszcz, były pełne ludzi

–„Można to zapewne porównać do eksodusu obywateli NRD i do oblężenia ambasad RFN. Natomiast ważna jest postawa tego dyplomaty, który w sposób niekonwencjonalny, w tych miejscach, gdzie gromadzono Żydów, a nie były to miejsca luksusowe, podjeżdżał swoim samochodem z flagą i mówił do policji hitlerowskiej, że obywatele polscy nie podlegają ich jurysdykcji, że on ich natychmiast wyprowadzał, i wiele osób tak wyprowadził” - wspomina Michał Maliszewski, dyrektor Polskiego Instytutu w Lipsku.

Pamięć o wojnie żyje do dziś

W 2000 roku na parkanie przed willą byłego polskiego konsulatu generalnego zawisła tablica przypominająca po polsku i po niemiecku o odważnym czynie polskiego konsula. Akcji ratunkowej poświęcono konferencję naukowej w Lipsku. Epizod ten opisał też w pracy naukowej profesor JerzyTomaszewski. W ten sposób konsulat w Lipsku przestał być tylko ciekawostką, a był taką, ponieważ wychował się tam, jako syn dyplomaty, Zbigniew Brzeziński.

Ale pamięć o wojnie żyje do dziś. W ostatnim wydaniu tygodnika „Der Spiegel” zamieszczono doniesienie, że odnaleziono przypadkowo część zbiorów biblioteki konsulatu generalnego w Lipsku, skonfiskowanego w 1939 roku przez hitlerowców.

Zbigniew Zaręba jest ostatnim polskim konsulem generalnym w Lipsku. Przed kilkoma miesiącami przydarzyła mu się niezwykła sytuacja.

Gabriela Chiczewska, szwagierka konsula Chiczewskiego z Michałem Maliszewskim, dyrektorem Polskiego Instytutu w Lipsku

Gabriela Chiczewska, szwagierka konsula Chiczewskiego z Michałem Maliszewskim, dyrektorem Polskiego Instytutu w Lipsku

-„Na jednej z imprez podszedł do mnie bardzo już starszy człowiek i drżącym głosem powiedział do mnie: Panie konsulu generalny, bardzo dziękuję. Zdziwiony, ponieważ nie widziałem go nigdy wcześniej na oczy, zapytałem: ale za co? Odpowiedział mi: Pan jest następcą konsula generalnego Chiczewskiego, który tutaj w 1938 roku uratował mnie i moją rodzinę. I właśnie za to pragnę Panu podziękować" - konsul Zaręba mówi, że była to jeden z najbardziej wzruszających chwil w jego karierze dyplomatycznej.

Równie wzruszający moment spotkał Zbigniewa Zarębę i Michała Maliszewskiego podczas uroczystości nadawania jednej z bibliotek imienia znanego żydowskiego pedagoga, który musiał opuścić Lipsk w skutek represji hitlerowskich.

–„ I przyjechali jego uczniowie, przecież dzieci w tamtym czasie. Wiedząc, że są na sali przedstawiciele Polski podeszli do nas i powiedzieli: chcemy Panom podziękować za tamto”- opowiada dyrektor Polskiego Instytutu.

Na zorganizowanej przez Instytut uroczystości upamiętniającej 70 rocznicę tego wydarzenia w siedzibie Federalnego Sądu Najwyższego, obok przedstawicieli władz miasta, parlamentu i rządu krajowego, obecna była pani Gabriela Chiczewska, 94 letnia szwagierka bohaterskiego konsula. –„Wszędzie tam, gdzie była potrzebna jego pomoc, to on zaraz jej udzielał. To był człowiek bardzo pracowity, bardzo inteligentny, i jako dyplomata wspaniały, jako człowiek też”-. Pani Gabriela była żoną młodszego brata konsula Feliksa Chiczewskiego.



Redakcja poleca

Linki

Audio i wideo na ten temat

Reklama