266 neonazistów na wolności w RFN - pomimo nakazów aresztowania | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 12.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

266 neonazistów na wolności w RFN - pomimo nakazów aresztowania

Liczba neonazistów ukrywających się w RFN przed policją jest znacznie wyższa niż podawał rząd. 266 nakazów aresztowania czeka na wykonanie.

BERLIN - APRIL 30: Men with shaved heads shout right-wing slogans in the beergarden of the pub 'Zum Henker' ('At The Executioner'), a well-known hang-out for neo-Nazis, in anticipation of the arrival of left-wing protesters on April 30, 2010 in Berlin, Germany. Several hundred left-wing demonstrators had gathered nearby under heavy police surveillance to protest the neo-Nazi presence on Walpurgis Night, the night before May 1. May Day in Berlin is usually marked by neo-Nazi marches and violent clashes between police and left-wing protesters. (Photo by Sean Gallup/Getty Images)

Neonaziści w Berlinie

Na miesiąc przed rozpoczęciem procesu neonazistów spod znaku "Narodowosocjalistycznego Podziemia" (NSU), jaki rozpocznie się 14 kwietnia br. w Monachium, okazuje się, że bardzo wielu skrajnych prawicowców jest na wolności pomimo, że wydano wobec nich nakazy aresztowania. Wynika to z informacji rządu RFN, której udzielił na zapytanie klubu parlamentarnego Partii Lewicy w Bundestagu, a którymi dysponuje gazeta "Die Welt".

"Tykające bomby" na wolności

GELSENKIRCHEN, GERMANY - JUNE 10: Neo-Nazis demonstrate June 10, 2006 in Gelsenkirchen, Germany. About 200 right-wing National Democratic Party (NPD) members demonstrated in the World Cup host city Gelsenkirchen. (Photo by Ralph Orlowski/Getty Images)

Ilu z nich działa w podziemiu?

266 przestępców z kręgów skrajnej prawicy ukrywa się przed policją.

Nakazy aresztowania wydano w związku z popełnionymi przez nich przestępstwami na tle politycznym, choć dotyczą one także sprawców, którzy zbiegli z miejsca wypadku czy uchylają się od płacenia alimentów. Nie ma wśród nich nikogo, komu zarzucano by działalność terrorystyczną.

Po dokładniejszym zbadaniu ich spraw okazuje się, że w przypadku 44 osób chodzi o czyny karalne na tle przekonań skrajnie prawicowych, w przypadku pięciu o akty przemocy na tle politycznym i naruszenie nietykalności cielesnej.

Wielu spośród 266 poszukiwanych można jednoznacznie przyporządkować do kręgów skrajnie prawicowych. Eksperci określają ich mianem "tykających bomb".

Policja wciąż ślepa na prawe oko?

BERLIN, GERMANY - DECEMBER 06: German Interior Minister Hans-Peter Friedrich arrives for the weekly German government cabinet meeting on December 6, 2012 in Berlin, Germany. German leaders recently agreed to begin legal procedures for banning the right-wing NPD political party, though Friedrich has said he is sceptical whether the move will pass Germany's Constitutional Court. (Photo by Sean Gallup/Getty Images)

Minister Friedrich ma teraz pełniejszy obraz

Fakty te są szczególnie oburzające, jeżeli weźmie się pod uwagę, że członkowie komórki terrorystycznej NSU po przejściu do podziemia, dokonali w Niemczech serii morderstw pomimo, że również wobec nich wydano nakazy aresztowania.

Wymieniona obecnie przez rząd RFN liczba jest znacznie wyższa od tej, którą niedawno podano oficjalnie.

W październiku ub. roku minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Friedrich (CSU) powiedział w wywiadzie dla "Welt am Sonntag", że nakaz aresztowania wydano wobec ok. 110 ukrywających się neonazistów.

W roku 2012 w Niemczech powstała kartoteka neonazistów, z której pochodzą te dane, oraz z banków danych policji krajów związkowych (Inpol) i Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (Nadis). Podawana teraz wyższa liczba bierze się stąd, że zawiera przypadki ujęte we wszystkich tych bankach danych i jest bardziej precyzyjna.

Jak zaznaczono, tylko niektóre z poszukiwanych osób mają bliskie kontakty z partią NPD, z tzw. Kameradschaften, czy też neonazistowskim środowiskiem muzyków czy skinheadów.

Jawni tajniacy

Komisja śledcza zajmująca się sprawą NSU w Turyngii ujawniła, jak bardzo zła była współpraca policji i sił bezpieczeństwa tego landu w walce ze skrajną prawicą w latach 90. ub. stulecia. - Popełniono bardzo poważne błędy - powiedziała przewodnicząca komisji Dorothea Marx (SPD) przedstawiając wstępny raport. Policja bagatelizowała zagrożenia ze strony skrajnej prawicy, a tajniacy w szeregach neonazistów byli ostrzegani przed akcjami policji. Jako tajniaków policja zatrudniała też aktywnych działaczy neonazistowskich, jak np. Tino Brandta.

afpd / Małgorzata Matzke

red.odp.: Iwona D. Metzner