2013: co nowego w polityce? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 02.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

2013: co nowego w polityce?

Politycznym wydarzeniem roku będą wybory powszechne na jesieni.

German Chancellor Angela Merkel pauses before speaking during a media conference at an EU summit in Brussels on Friday, Dec. 14, 2012. After months of bitter debate, European Union countries finally reached two crucial agreements Thursday: They decided to give Greece desperately needed bailout funds and found a compromise to create a single supervisor for their banks, a significant step toward curbing the lenders? power to ruin the finances of governments. (Foto:Michel Euler/AP/dapd)

EU Gipfel in Brüssel Deutschland Angela Merkel Pressekonferenz

Kto będzie rządził Niemcami po wyborach do Bundestagu we wrześniu? Walka wyborcza wpłynie w decydującym stopniu na kształt życia politycznego w RFN w nadchodzących miesiącach. Ale na tym świat się nie kończy. Na roztrzygnięcie czeka także wiele innych, ważnych kwestii.

Zmniejszmy poziom stresu!

Gdyby to hasło, wysunięte przez Partię Lewica odnieść do całokształtu życia politycznego w kraju, to w roku, w którym Niemcy czekają wybory powszechne i ewentualna zmiana u steru władzy, byłoby hasłem bez pokrycia. Ale działacze Lewicy mieli na uwadze walkę ze stresem w miejscu pracy i związane z nim problemy. Co drugi Niemiec przechodzi na wcześniejszą emeryturę wskutek problemów psychicznych: depresji, stanów lękowych, tzw. syndromu wypalenia i innych zaburzeń, które są w najwyższym stopniu alarmujące, bo nabierają powoli charakteru choroby społecznej numer jeden.

Pod tym względem opozycja z lewa może liczyć na poparcie koalicji rządzącej. Ale jeśli już mówimy o sprawach, które wystawiają na ciężką próbę stan nerwów polityków, to nie można zapomnieć o tych, które wciąż dalekie są od pozytywnego rozstrzygnięcia, z kryzysem zadłużenia w strefie euro na czele. W tej chwili pięć państw z tej strefy, liczącej siedemnastu członków, skazanych jest na pomoc z zewnątrz. W praktyce oznacza to: na pieniądze niemieckich podatników, bowiem Republika Federalna pozostaje nadal głównym poręczycielem pożyczek i głównym płatnikiem do unijnej kasy.

Deutschland Euro euroähnliche Münze mit der Abbildung Angela Merkels

Takiej monety euro nie ma, ale może powinna być?

Przyjęte już rozwiązania, z funduszem ratunkowym ESM, nie udowodniły jeszcze swej skuteczności, ale mogą wpłynąć zarówno na charakter walki wyborczej, jak i na wynik głosowania do Bundestagu, jeśli okażą się niewystarczające, a opozycja zacznie zarzucać kanclerz Merkel, jako "głównej ratunkowej" euro, że działa na szkodę wspomnianych wyżej podatników i inwestuje ich ciężko zarobione pieniądze w sprawę nie do uratowania. Owszem, to w dużym stopniu demagogia, ale "na wojnie, jak na wojnie", a wybory są przecież nie przebierającą w środkach walką o względy elektoratu.

Koalicja? Tak, ale jaka?

Do wyborów pozostało jednak jeszcze aż dziewięć miesięcy i na razie pozycja Angeli Merkel wydaje się nie zagrożona. Co prawda rządząca koalicja chadecko-liberalna nie ma w tej chwili większości, jeśli wierzyć najnowszym sondażom, ale nawet gdyby przegrała wybory, to głównym przegranym będzie wtedy partia FDP, która wypadnie z gry.

Ausserordentlicher Bundesparteitag der SPD Peer Steinbrück

Peer Steinbrück

Macierzysta partia pani kanclerz, CDU, jest w dalszym ciągu główną siłą polityczną w kraju i nadal będzie nim rządzić. Pytanie tylko: z kim? SPD i Zieloni nie mają dość siły ani poparcia, żeby ją zdetronizować, a ponieważ nie chcą koalicji z Partią Lewicy, najbardziej prawdopodobnym skutkiem wyborów będzie odnowienie rządów wielkiej koalicji CDU-SPD.

Frank-Walter Steinmeier spricht im Bundestag 30.12.2012

Frank-Walter Steinmeier

Kandydat SPD na kanclerza, Peer Steinbrück, z góry zapowiedział, że nie zgodzi się na objęcie funkcji wicekanclerza. Jego przygniatające zwycięstwo nad Angelą Merkel byłoby wielką sensacją. Jeśli jednak sprawy potoczą sią zgodnie z przewidywaniami, to znaczy: jeśli CDU zdobędzie najwięcej głosów i wyprzedzi SPD, to będziemy mieli rząd wielkiej koalicji, ale Peera Steinbrücka zastąpi w niej Frank-Walter Steinmeier.

ARCHIV: Der FDP-Bundesvorsitzende FDP Philipp Roesler auf einer Pressekonferenz in Berlin (Foto vom 19.09.11). 2013 wird nicht nur ein neuer Bundestag gewaehlt. Hinzu kommen die Landtagswahlen in Niedersachsen, Bayern und Hessen sowie Kommunalwahlen in Schleswig-Holstein. (zu dapd-Text) Foto: Gero Breloer/AP/dapd

Philipp Roesler

Rozwiązanie alternatywne w postaci koalicji CDU/Zieloni jest teoretycznie możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne. Więcej na ten temat będzie można powiedzieć po wyborach do Landtagu w Dolnej Saksonii, rządzonej w tej chwili przez koalicję CDU/FDP. Gdyby liberałowie z FDP nie weszli do parlamentu krajowego w Hanowerze, to ta klęska mogłaby oznaczać koniec kariery politycznej szefa FDP i obecnego ministra gospodarki Philippa Röslera.

Inne problemy i zagrożenia

Po tym przedwyborczym wróżeniu z fusów, przejdźmy do faktów. A mówiąc ściślej do spraw, które są obecne w życiu polityczno-gospodarczym kraju, ale których ostateczny wynik pozostaje niewiadomą.

Tu na plan pierwszy wchodzi tzw. rewolucja energetyczna, czylli stopniowe zastępowanie w Niemczech energii nuklearnej, energią ze źródeł odnawialnych. Pomysł jest dobry, ale koszty jego realizacji stale rosną. Dla przeciętnego zjadacza chleba w RFN czysta, zielona energia to wyższe rachunki za prąd. Tego nikt nie lubi i energetyka też może stać się polem walki wyborczej.

Podobnie jak kryzys euro, o którym mówiliśmy już wcześniej. Nawoływania do uporządkowania rynków finansowych i zwiększenia kontroli nad bankami są stałym elementem wypowiedzi polityków. Cały szkopuł jednak w tym, że politycy wiele o tym mówią, ale mają za mało siły, żeby coś zmienić na lepsze. Wyborcy o tym wiedzą i w razie nowego kryzysu finansowego wystawią im za to rachunek.

Arabska wiosna i wywołane nią zmiany w krajach Bliskiego Wschodu interesują Niemców o tyle o ile. Dobrze jest pojechać na urlop do Egiptu lub Tunezji, jeżeli panuje w nich spokój, ale Hiszpania też przyjmuje turystów, a pogoda w Chorwacji niewiele ustępouje tej w Egipcie. Ten zapalny region świata może wpłynąć na życie w Niemczech wtedy, gdyby doszło w nim do wybuchu. Na przykład: do wojny między Izraelem i Iranem.

W podobny sposób można spojrzeć na bieg spraw w jeszcze bardziej odległym Afganistanie. Jeśli nie giną tam żołnierze Bundeswehry, a w roku 2012 na szczęście żaden z nich nie zginął, to Niemcy mogą co najwyżej zżymać się na koszty misji ISAF. Cała reszta interesuje tylko nielicznych.

Co innego jeśli chodzi o wpadki niemieckiego aparatu ścigania i związane z nimi dymisje, po błędach popełnionych w śledztwie przeciwko członkom bojówki terrorystycznej NSU. Jeśli wyjdą na jaw nowe sensacje, to mogą zaszkodzić one chadekom i liberałom. Zagrożenie z prawa może zaowocować ponadto delegalizacją partii NPD, ale to nie nastąpi do wrześniowych wyborów. Innymi słowy: czeka nas obfity w wydarzenia polityczne rok, ale przewidywać z góry co i jak będzie, mogą jedynie wróżbici. Reszcie pozostaje spokojnie poczekać na to, co się stanie.

Andrzej Pawlak / Bernd Gräßler

red. odp.. Elżbieta Stasik