20 lat Ebay’a: słodko-gorzkie urodziny | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 03.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

20 lat Ebay’a: słodko-gorzkie urodziny

Nikomu nieznany Francuz dwie dekady temu założył internetowy dom aukcyjny. Dziś z portalu korzysta prawie 280 milionów użytkowników. Ebay jest obecnie popularny jak nigdy przedtem.

Kto wie, kim jest Pierre Omidyar? To jeden z najmniej znanych, ale i najbogatszych założycieli firm w epoce bańki internetowej (zanotowany w drugiej połowie lat 90-tych boom na firmy działające w sieci). To pomysłodawca największego portalu aukcyjnego na świecie - Ebay. Dla tego Francuza, który jakiś czas był programistą w Apple'u, skonstruowanie cyfrowej platformy sprzedaży miało być jedynie informatyczną wprawką. – Traktowałem to jak eksperyment, chciałem zbudować wydajny rynek. Na początku więc było to wyzwanie czysto intelektualne – wspominał Pierre Omidyar w jednym z wywiadów.

Czegoś takiego jeszcze nie było

Historia internetowego giganta handlowego zaczęła się w sumie od zepsutego wskaźnika laserowego. Dziennikarz zajmujący się technologiami Charlie Brown opowiada: Pierre Omidyar sprzedał uszkodzony wskaźnik za prawie 15 dolarów. Nie mógł uwierzyć, że dostał aż tyle pieniędzy za coś takiego. Zadzwonił do kupca i spytał, dlaczego był skłonny tyle zapłacić. Ten mu odparł, że zbiera zepsute wskaźniki laserowe.

Pierwsza aukcja opierała się więc na tym, co Ebay potem zamienił w żyłę złota: na zbieraczach polujących na niszowe produkty, kolekcjonerach rzadkich antyków. Oferta Ebay'a dawała im duże i usystematyzowane pole poszukiwań, przejrzyste i ogromne zasoby dostępne tak łatwo jak na pchlim targu za rogiem. - Ebay stworzył całkiem nowy rynek. Rzeczy, które zawsze kupowało się na targach staroci albo na sąsiedzkich wyprzedażach, teraz można było kupować i sprzedawać na całym świecie bez ograniczeń. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie było - wyjaśnia Pierre Omidyar.

Legendarne aukcje

Ungewöhnliche Ebay Auktionen Papst-Golf

Papieski Golf na aukcji Ebay'a

Ebay wydawał się spełniać to, czego oczekiwał świat. Według danych firmy na portalu zarejestrowanych jest obecnie 276 milionów użytkowników z 38 krajów. Ebay czerpie niezwykłe zyski ze spektakularnych i szczególnie niszowych aukcji, jak na przykład Volkswagen Golf Benedykta XVI sprzedany za 190 tysięcy euro. Cała Nowa Zelandia była przez jakiś czas wystawiona na sprzedaż przez jednego z jej mieszkańców, dopóki administrator nie usunął oferty. W roku 2008 pewna niemiecka para wystawiła na sprzedaż swoje dziecko. Tłumaczyli potem, że był to żart, ale sprawą i tak zajął się Urząd do Spraw Nieletnich.

Ebay jest dziś najpopularniejszym portalem sprzedażowym w Stanach Zjednoczonych. Jedna z użytkowniczek opowiada, że wywołała nie lada zdziwienie, gdy oświadczyła, iż zamierza sprzedać sukienkę nie na Ebay'u, a na Amazonie. Wyjaśniła, że klientów coraz bardziej irytują naliczane przez portal opłaty. – Ludzie jednak zawsze będą najlepiej kojarzyć Ebay. Był przecież pierwszy na rynku.

Nie tylko radość z okazji urodzin

I rzeczywiście, Ebay lekko dziś utyka. Z platformy do handlu czysto prywatnego przekształcił się w miejsce, gdzie są też zwykłe sklepy. Na karku jednak czuje gorący oddech konkurencji, przede wszystkim właśnie Amazona.

Konsekwencje były odczuwalne całkiem niedawno, gdy koncern musiał zwolnić kilka tysięcy pracowników. Ponadto zrezygnował ze świetnie działającego serwisu płatniczego PayPal, koncentrując się na początkowych sposobach działania.

Pierre Omidyar ma teraz inne cele

Urodziny Ebay'a nie są więc do końca pozbawione zgrzytów. A założyciel portalu? Pierre Omidyar w dużej mierze wycofał się z tego interesu. W roku 1998 zrezygnował z prowadzenia koncernu. Miliarder następnie poświęcił się projektom związanym z bezpieczeństwem narodowym, między innymi finansuje portal The Intercept, który publikuje dokumenty ujawniane przez Edwarda Snowdena. Przerzucił się więc z popierania wolnego rynku na wolność słowa.

tagesschau.de / opr.: Dagmara Jakubczak

Reklama