11 września. Katastrofa po katastrofie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 11.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

11 września. Katastrofa po katastrofie

Ludzie ocalali z zamachów terrorystycznych 11 września myśleli, że najgorsze już przeżyli. Teraz okazuje się, że fundusze na ich opiekę lekarską mogą wygasnąć.

USA Jahrestag der Anschläge vom 11. September

Gary Smiley był jednym z bohaterów 9/11

Ten dzień na zawsze zapisze się w pamięci Gary'ego Smileya. Wydarzenia z 11 września 2001 prześladują go jak zły duch. Jako ratownik medycznyn Gary pełnił służbę tego pamiętnego dnia i zrobił wtedy gigantyczne nadgodziny. Czuł, że to jego patriotyczny i moralny obowiązek. Był na miejscu katastrofy, kiedy pierwszy samolot uderzył w północną wieżę WTC i godzinę potem, kiedy obydwa gmachy runęły. Ze strażakami, policjantami i wieloma wolontariuszami uratował tyle osób, ile tylko zdołał. - Kiedy samolot trafił drugą wieżę, zakryłem jedną kobietę swoim ciałem, żeby ją ocalić, oboje przeżyliśmy – opowiada Smiley.

- Kiedy zawaliła się północna wieża, byłem oddalony od niej o zaledwie 75 metrów, ale przeżyłem, bo rzuciłem się pod najbliższą ciężarówkę - mówi. Wyciągnęli go stamtąd koledzy. Gary Smiley stracił tamtego dnia wielu przyjaciół. Widział jak ratownicy deptali po zwłokach, żeby ratować tych, którzy jeszcze żyli.

Dalsze cierpienia po katastrofie

Smiley urodził się i wychował w Nowym Jorku. Ma żonę i dwoje dzieci. Zaczął pracować jako ratownik medyczny mając 19 lat. To była jego wymarzona praca, W kilka miesięcy po katastrofie wrócił do pracy. Chciał przekazywać swoje doświadczenie innym. - Musiałem znów zacząć pracować, żeby móc dalej żyć - mówi. Ale ostatnio już nie dawał rady. W wieku 48 lat przeszedł na wcześniejszą emeryturę.

- Od tego momentu większość czasu spędzam u lekarzy – przyznaje. Ma zachwiania równowagi, chroniczne bóle głowy, problemy z nerkami. Jego system odpornościowy jest bardzo słaby, cierpi na cukrzycę, nie mówiąc już o stresie i obciążeniu psychicznym.

- To istny koszmar, fizyczny i psychiczny – mówi.

Podobnie jak tysiące ratowników, policjantów i ofiar miał zapewnioną regularną opiekę specjalistów. Rachunki za leczenie do tej pory pokrywało państwo. Kongres przeznaczył swego czasu na pomoc finansową (,,compensation fund”) dla ocalałych po 9/11 2,78 mld dolarów.

Wolontariusze czują, że zostali na lodzie

Program wygasa jednak pod koniec 2015 roku. Dla Gary'ego Smileya to katastrofa.

- Moje ubezpieczenie nie będzie chciało płacić tych rachunków - twierdzi. To samo czeka wszystkich innych; chorzy na raka muszą płacić ,,astronomiczne sumy”. Bez pomocy państwa wcześniej umrze trzy czwarte ofiar zamachu – mówi.

- Kiedy nadszedł najtrudniejszy moment w historii naszego kraju, kiedy Ameryka nas potrzebowała, daliśmy z siebie wszystko. Nie rozumiem, dlaczego w ogóle dyskutuje się o tym, czy ofiarom 9/11 pomagać dalej - mówi wyraźnie dotknięty.

Co pozwala mu jednak żywić nadzieję, to fakt, że nie on jeden znajduje się w takiej sytuacji. Inni ocalali z katastrofy są także skazani na wsparcie z puli narodowego funduszu. występują jako grupa, która broni swoich interesów, organizują konferencje prasowe, piszą petycje do kongresmenów i senatorów. To zdaje się być skuteczne, bo deputowani z Nowego Jorku i New Jersey domagają się utrzymania funduszu. Trafnie ujęła to Carolyn Maloney z Partii Demokratów: „Same pochwały bohaterstwa ratowników nie wystarczą”.

Miodrag Soric, Nowy Jork / Camilla Piekutowski

Reklama