10 lat po nocy sylwestrowej w Kolonii. „Nie znaczy nie”
31 grudnia 2025
W wyniku wydarzeń w Kolonii w noc sylwestrową w 2015 roku Niemcy zaostrzyły prawo dotyczące napaści seksualnych. Od tego czasu obowiązuje zasada „nie znaczy nie”. Socjolożka Gina Rosa Wollinger opowiada się jednak nie tylko za zmianami legislacyjnymi, ale także za zmniejszeniem obciążenia pracą prokuratorów.
Wollinger określiła zmiany w prawie karnym dotyczącym przestępstw seksualnych jako pozytywne i konieczne. Jednak ponad 90 procent wszystkich przestępstw seksualnych nigdy nie jest zgłaszanych, powiedziała w środę, 31 grudnia br., w radiu WDR.
– Musimy zrobić znacznie więcej, aby zachęcić ofiary do faktycznego wnoszenia oskarżeń – podkreśliła Wollinger, profesor kryminologii i socjologii z Wyższej Szkoły Zawodowej Policji i Administracji Nadrenii Północnej-Westfalii. Jej zdaniem prokuratorzy muszą zostać odciążeni z części swojej pracy, a postępowania sądowe muszą zostać przyspieszone.
Molestowanie kobiet przed katedrą
Równo dziesięć lat temu, w Sylwestra 2015 roku, grupy młodych mężczyzn, głównie z Afryki Północnej i świata arabskiego, dopuściły się napaści seksualnych wobec wielu kobiet na głównym dworcu kolejowym w Kolonii oraz w okolicach pobliskiej katedry. Doszło też do wielu kradzieży.
W rezultacie w 2016 roku zaostrzono prawo karne dotyczące przestępstw seksualnych. Ustawa, mająca na celu poprawę ochrony samostanowienia seksualnego, wdrożyła zasadę „nie znaczy nie”. Aby napaść seksualna została uznana za przestępstwo, decydującym czynnikiem nie jest już groźba lub użycie przemocy, ale fakt, że akt seksualny był niechciany i że sprawca był tego świadomy.
Po atakach sylwestrowych w Kolonii debata na temat migracji i przestępczości nasiliła się, ale jednocześnie toczyła się w „całkowicie przesadny” sposób i była „bardzo wąsko skoncentrowana na konkretnych kwestiach kulturowych” – wyjaśniła socjolożka. Jak dodała, przestępstwa seksualne nie ograniczają się do osób pochodzących „z kultur patriarchalnych”; przeciwnie, jest to „bardzo powszechne w społeczeństwie”.
Oczywiście istnieją pewne czynniki ryzyka, które należy zbadać w konkretnych grupach imigrantów, stwierdziła socjolożka. – Ale ich skala jest całkowicie przeszacowana – podkreśliła. Zdecydowana większość imigrantów w ubiegłym roku nie zwróciła uwagi wymiaru sprawiedliwości – wyjaśniła naukowczyni.
Długi cień nocy sylwestrowej
Jak pisze portal internetowy „Tagesschau” publicznego nadawcy ARD, wydarzenia sylwestrowe w Kolonii stały się tematem emocjonalnych rozmów w całych Niemczech. Donosiła o nich również prasa międzynarodowa. „Dla wielu była to bolesna konfrontacja. Dyskusja koncentrowała się na tym, czy państwo rzeczywiście jest w stanie chronić swoich obywateli, czy kultura gościnności wobec uchodźców kryje w sobie większe cienie niż wcześniej sądzono – i czy politycy i media nie próbują tego ukryć” – czytamy.
„Tagesschau” przypomina słowa ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Thomasa de Maiziera, który powiedział, że ataki sylwestrowe w Kolonii były „być może punktem zwrotnym w debacie na temat uchodźców w Niemczech”. Portal wskazuje na fakt, że od tego czasu polityka migracyjna Niemiec znalazła się pod jeszcze większą presją, a częściowo skrajnie prawicowa partia AfD znacznie urosła w siłę.
„Ci, którzy ostrzegali przed zbyt dużą liczbą migrantów, stają się coraz liczniejsi i bardziej głośni. Grupy samozwańczych strażników porządku publicznego patrolują ulice. Demonstracje Pegidy ponownie przyciągają tłumy. AfD dostrzega ten potencjał i zaznacza swoją obecność” – czytamy.
Jak przypomina „Tagesschau”, w maju 2017 roku partia ta z jej antyimigracyjną polityką, po raz pierwszy weszła do parlamentu Nadrenii Północnej-Westfalii. We wrześniu stała się trzecią najsilniejszą partią w wyborach federalnych.
(EPD, ARD/stef)