Życie w upodleniu: praca przymusowa w b. NRD nie jest jeszcze zamkniętym rozdziałem | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 22.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Życie w upodleniu: praca przymusowa w b. NRD nie jest jeszcze zamkniętym rozdziałem

Praca przymusowa więźniów politycznych była stałym elementem gospodarki planowej. Kiedy zakłady produkcyjne w NRD walczyły o tę tanią siłę roboczą, Zachód o wszystkim wiedział, lecz milczał.

Logo Deutsche Reichsbahn

Logo Enerdowskich Kolei

Najnowsze opracowanie Christiana Sachse przedstawione w Berlinie i dotyczące systemu pracy przymusowej więźniów politycznych w NRD, ukazują bezwzględny system działania scentralizowanej gospodarki socjalistycznej. Zakłady produkcyjne rywalizowały z sobą w walce o więźniów politycznych, jako o tanią siłę roboczą, która była trwałym elementem gospodarki planowej. Więźniowie zatrudniani byli najczęściej w kopalniach odkrywkowych węgla brunatnego oraz na enerdowskiej kolei. Musieli składać ręcznie lub demontować tory kolejowe, dźwigać drewniane podkłady. Liczba wypadków przy tych pracach była trzykrotnie większa, niż w przypadku pracowników cywilnych. Przy pomocy perfidnego systemu kar i wynagrodzeń wywierano na więźniów presję.

Życie w upodleniu

DDR Frauenstrafvollzug Stollberg-Hoheneck

Więzienie dla kobiet w Stollberg-Hoheneck

Edda Sperling trafiła do więzienia dla kobiet w Hoheneck pod koniec lat 70-tych, po tym, jak usiłowała zbiec z NRD. Kiedy aresztowano ją wraz z koleżanką w jednym z nocnych barów daleko od granicy, miała dopiero 24 lata. Skazano ją na 2 lata i 7 miesięcy więzienia. W więzieniu cierpiała głód i zimno. – Nawet, kiedy miałyśmy bóle głowy i tak musiałyśmy pracować – wspomina Edda ze łzami w oczach, która pracowała wtedy w zakładach silników elektrycznych. – Byłyśmy brudne, jak świnie, ale nie mogłyśmy się nawet wykąpać po pracy – opowiada była więźniarka. Niekiedy kobiety usiłowały umyć włosy ciepłą kawą.

Zachód wiedział, lecz milczał

Niektórzy wykupieni na wolność więźniowie opowiadali na Zachodzie o swoich cierpieniach. Jednak zarówno politycy, jak i przedsiębiorcy nie chcieli znać szczegółów dotyczących produkcji tańszej pościeli, aparatów fotograficznych lub mebli, które sprowadzali ze wschodnich Niemiec.

Koncern Ikea przyznał kilka lat temu, że korzystał z pracy przymusowej więźniów i dlatego sfinansował badania na ten temat sumą 120 tys. euro.

– Obojętne, gdzie te koncerny mają obecnie swoją siedzibę. Ponoszą odpowiedzialność moralną, również w sytuacji, kiedy z prawnego punktu widzenia mogą powiedzieć, że nie mają z tym nic wspólnego – stwierdził Rainer Wagner, były więzień polityczny NRD a obecnie prezes Zrzeszenia Organizacji Ofiar Reżimu Komunistycznego (UOKG).

Wyczerpujące wyjaśnienie

PK Ikea - DDR Zwangsarbeiter

Rainer Wagner (z l.) i Roland Jahn (w środku)

Opinii tej nie podziela szef Urzędu ds. Akt Stasi Roland Jahn. – Zanim zaczniemy mówić o odszkodowaniach, wszystko należy dokładnie wyjaśnić – przekonuje. Szczególnie sprawa indywidualnych odszkodowań jest wyjątkowo trudna: Sporne jest, czy więźniowie polityczni cierpieli bardziej, niż inni z powodu pracy przymusowej i czy odszkodowanie nie należałoby się wszystkim ofiarom pracy przymusowej w NRD. Mowa tu o tysiącach osób, które brutalnie wykorzystano.

Również Christian Sachse prowadzący badania na ten temat jest zdania, że dyskusja dotycząca pracy przymusowej w b. NRD jeszcze się nie zakończyła. Jednocześnie życzyłby sobie zwołania Okrągłego Stołu, przy którym znaleźliby się zarówno przedstawiciele gospodarki, jak i polityki oraz organizacji zrzeszających ofiary.

tagesschau.de / Alexandra Jarecka

red. odp.: Elżbieta Stasik