Śpiwór jak dom. Polacy wspierają uchodźców w Berlinie | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 18.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Śpiwór jak dom. Polacy wspierają uchodźców w Berlinie

Polka mieszkająca w Berlinie chciała pokazać, że nie wszyscy jej rodacy są niechętni uciekinierom wojennym. Z prywatnej inicjatywy rozwinęła się ogólnopolska akcja.

Deutschland Berlin Schlafsäcke aus Polen für Flüchtlinge

Anna Alboth: "Chciałam, by Polacy mieli okazję się obronić, pokazać, że są tacy, którzy myślą inaczej"

Sterta śpiworów w warszawskiej kawiarni robi się coraz większa. Kompaktowe i turystyczne. Ciemne i kolorowe. Z supermarketów, piwnic i Decathlona. Przy każdym kartki, widokówki z Polski, odręczne zapiski. Serduszka namalowane dziecięcą ręką. "Pozdrawiamy z Polski", "Jesteśmy z wami", "Warszawa pamięta o was", "Witamy w Polsce i Europie", napisane po polsku, angielsku, niemiecku.

"Niesamowite!" - w tym samym czasie w Berlinie szczupła blondynka nie potrafi ukryć radości przy każdym zdjęciu, każdym telefonie z Polski. "Tyle ludzi, tyle śpiworów! W życiu się nie spodziewałam!". Anna Alboth, polska dziennikarka i podróżniczka, nadal nie może uwierzyć, że jej pomysł na pomoc uchodźcom przyniósł taki odzew.

Deutschland Berlin Schlafsäcke aus Polen für Flüchtlinge

"Warszawa pamięta o was"

Z pierwszej ręki

W 46 miejscach w Polsce zbierane były we wtorek ( 15.09.2015) śpiwory dla uchodźców z Syrii, przebywających w Berlinie. Tu mieszka od lat z mężem Niemcem i dziećmi Anna Alboth. Dramat uchodźców ją poruszył. "Codziennie widziałam tych ludzi - zmęczonych, przerażonych, zagubionych", tłumaczy Anna Alboth. "Widziałam, jak pomagają im zwykli Niemcy. A potem przeczytałam, co dzieje się w Polsce, i zrobiło mi się wstyd". Hejt w internecie, demonstracje przeciw uchodźcom. "Byłam przerażona, jak wiele osób w Polsce wręcz nienawidzi tych ludzi, nic o nich nie wiedząc. Próbowałam dyskutować na forach, ale słyszałam ciągle te same argumenty. Traciłam siły".

Albothowie sami pomagają. W ich domu zamieszkali uchodźcy, inni przychodzili się wykąpać czy po prostu porozmawiać. Uczyli się niemieckiego od kilkuletniej córki Albothów. "Byli ciekawi, dlaczego przyjechałam do Niemiec, nie mogli zrozumieć, że powód był tak prozaiczny, jak miłość", uśmiecha się Anna, ale zaraz poważnieje. "Kiedy pytałam ich, co wiedzą o Polsce, mówili, że podczas drogi słyszeli tylko niemiłe rzeczy: że Polska sie ich boi, ze nikt ich tam nie chce. Było mi przykro".

Deutschland Berlin Schlafsäcke aus Polen für Flüchtlinge

Ofiarność ludzi nie zna granic

Śpiwór jako namiastka domu

Akcja wzięła się trochę z patriotyzmu. "Chciałam, by Polacy mieli okazję się obronić, pokazać, że są tacy, którzy myślą inaczej". Śpiwory to nie był przypadek. Pomysł poddał Hassan, uchodźca, który u Albothów znalazł schronienie. "Spytałam jego, co najbardziej potrzebne jest uchodźcom. Oni sami wiedzą najlepiej". Śpiwór. Żeby było cieplej, ale żeby była i namiastka domu, własnego łóżka, którą można spakować i wszędzie zabrać". A do tego - to już pomysł Anny - osobista wiadomość. Od Polaków.

Apel Anna opublikowała na swoim blogu. W założeniu akcja miała być prywatna. "Myślałam, że znajomi z Warszawy skrzykną się i zrobimy coś fajnego. To, co się dalej stało, zaskoczyło mnie samą". Pocztą pantoflową wiadomość rozeszła się dalej. W ciągu kilku dni dostała ponad 500 maili. Tylko jeden negatywny. "Ludzie cieszyli się, że ktoś im powiedział, jak konkretnie mogą pomóc". A we wtorkowej akcji udział wzięły miasta w całej Polsce: od Teremisek pod granicą białoruską, przez Warszawę, Kraków czy Poznań, aż po Gorzów i Słubice. Dołączyli berlińscy Polacy, którzy nie tylko przynieśli śpiwory, ale wzięli sie za sortowanie i rozwożenie tych z Polski.

Deutschland Berlin Schlafsäcke aus Polen für Flüchtlinge

Akcja zbiórki śpiworów miała nieoczekiwane echo

"robicie dobrą robotę"

W warszawskiej kawiarni co chwila ktoś wchodzi tylko po to, by położyć śpiwór. Jeden, dwa, czasami pięć. Mówią: "robicie dobrą robotę". Tata z dzieckiem, młoda para, ale i starsza pani, bez reguły. Do wieczora w Warszawie zostało zebranych 500 śpiworów. Pierwsze dotarły do Berlina w środę, prywatnymi samochodami wolontariuszy. Samochód udostępniła też siostra Małgorzata Chmielewska, której fundacja dla bezdomnych dołączyła do akcji.

Ci, którzy chcą pomóc, mają jeszcze szansę. W Poznaniu, Łodzi czy Krakowie śpiwory zbierane będą przynajmniej do końca przyszłego tygodnia. "Za dużo ich nie będzie nigdy" zapewnia Anna Alboth. "Jeżeli ludzie będą chcieli nadal przynosić, na pewno damy radę zawieźć je potrzebującym".

Agnieszka Hreczuk, Berlin / Małgorzata Matzke

Reklama