″Łowcy głów″- PZPN szuka narybku w Niemczech | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 11.07.2009
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

"Łowcy głów"- PZPN szuka narybku w Niemczech

W niemieckich klubach piłkarskich roi się od młodych talentów polskiego pochodzenia. Swoją szansę zwietrzył PZPN, który próbuje wyławiać co zdolniejszych piłkarzy. Pomagają mu w tym "łowcy głów" - skauci.

W niemieckiej młodzieżówce gra kilkuset piłkarzy z polskim pochodzeniem

W niemieckiej młodzieżówce gra kilkuset piłkarzy z polskim pochodzeniem

Wielu z nich kopie piłkę w niemieckiej okręgówce, niektórzy pokazali już, co potrafią w ligowych klubach. Lista młodych talentów, grających w Niemczech, obejmuje ponad dwustu piłkarzy. Wyszukanie ich nie jest wcale proste. Jacek Protasiewicz z Gladbeck prowadzi na terenie Niemiec sekcję skautingu. Kilka razy w tygodniu bywa na treningach w różnych klubach, a w weekendy ogląda mecze. Jeździ nawet do klubów w promieniu 200 km od swego miejsca zamieszkania.

Skauci ze społecznikowskim zacięciem

Jacek Protasiewicz zaczął od siatki kontaktów. Działają w niej nie tylko miłośnicy futbolu, jak on sam, lecz trenerzy, którzy pracują dla niemieckich klubów w Bremie, Monachium, Regensburgu, Hanowerze i Kolonii – tłumaczy Jacek Protasiewicz. Polscy skauci to typowi społecznicy. Jest ich w Niemczech dziesięciu. Dzięki ich pracy w ręce polskich szkoleniowców trafiło w ubiegłym roku 32 juniorów. Piętnastu z nich gra aktualnie w reprezentacjach Polski juniorów. Budzi to zrozumiałą niechęć niemieckich klubów. Irytuje ich fakt, że płacą ciężkie pieniądze za wyszkolenie zawodników, którzy występują w innych barwach narodowych. Zdaniem trenera Jerzego Engela, inicjatora sekcji monitoringu przy PZPN, „mimo, że Europa stała się jedną wielką wioską i piłkarze mogą grać w dowolnym klubie, trenerzy chronią tych zawodników, którzy mogliby grać potem w reprezentacji narodowej”.

Gra z białym orłem na piersi

Piłkarz Alan Stulin (w środku) miał pełne poparcie rodziców

Piłkarz Alan Stulin (w środku) miał pełne poparcie rodziców

Alan Stulin z Kaiserslautern gra w reprezentacji polskiej U-21 na lewej pomocy i wystąpił już w meczu z Łotwą. Alan chciał zawsze grać dla Polski. Jego rodzice poparli tę decyzję. Ale w podjęciu ostatecznej decyzji, by grać dla biało-czerwonych, pomógł mu trener Michał Globisz. Podobnie było z Andrzejem Walicą z Karlsruhe, który ma na swym koncie występ w U-18 w meczu z Czechami. Zdecydował się na polską reprezentację, bo jak mówi - ”moi rodzice i ja pochodzimy z Polski i czuję się bardziej Polakiem, niż Niemcem”.

PZPN z ręką na pulsie

PZPN zbiera wszystkie sygnały płynące z Niemiec i stara się nawiązać kontakt z każdym, kto się do niego zgłasza. Szkoleniowiec Jerzy Engel był już dwukrotnie na spotkaniu z piłkarskimi talentami w Kolonii i miał okazję rozmawiać z wieloma młodymi zawodnikami oraz ich rodzicami. Jak zapewnia - już wkrótce ruszy nowa witryna: „Gram dla Polski”, gdzie będzie można zgłaszać nazwiska utalentowanych piłkarzy. „Każda informacja, każdy mail będzie dokładnie sprawdzony”- mówi trener. Poza tym w PZPN działa już nowe pokolenie szkoleniowców, którzy częściej będą zaglądać do Niemiec i przyjrzą się z bliska zawodnikom, którzy spełniają warunki na reprezentanta.

Boso, ale w ostrogach

Polnische Fußballtalente

Szkoleniowiec Jerzy Engel (pierwszy od lewej) z dwunastoletnim piłkarzem Szymkiem z Berlina oraz szefem sekcji skautingu przy PZPN Maciejem Chorążykiem

Mimo, że coraz więcej wychowanków niemieckich klubów pojawia w polskich reprezentacjach młodzieżówki, niemieckiej sekcji skautingu PZPN daleko do systemu, jaki rozwinęli w Niemczech, np. Turcy. Turecka federacja piłki nożnej otworzyła trzy biura, w których zatrudnia oficjalnie stu tzw. „łowców głów”. Tymczasem PZPN nie ma środków na dofinansowanie polskich poszukiwaczy talentów, twierdzi Maciej Chorążyk, odpowiedzialny przy PZPN za skauting w całej Europie Zachodniej: - „Mamy ludzi na całym świecie i wszyscy to robią za darmo. Kilku z nich dostaje zwrot kosztów za przejazdy i telefony. Osoby, które nam pomagają mają coraz mniej cierpliwości i obawiam się, że ekipa ta z braku pieniędzy zacznie się wykruszać”.

Autor: Alexandra Jarecka

Red.: Bartosz Dudek/ma

Audio i wideo na ten temat

Reklama