Steinbach: Polityka Merkel jest szkodliwa dla Niemiec | Prasa | DW | 15.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Steinbach: Polityka Merkel jest szkodliwa dla Niemiec

Szok dla chadeków z nowym rokiem. Erika Steinbach opuszcza CDU na znak protestu przeciwko polityce migracyjnej niemieckiej kanclerz – pisze „Die Welt” we wstępie do wywiadu z byłą przewodniczącą Związku Wypędzonych.

Erika Steinbach przyznaje w wywiadzie dla „Die Welt”, że jej decyzja o opuszczeniu CDU nie zapadła spontanicznie, lecz „po intensywnych, bolesnych przemyśleniach”. Ostatecznie przesądziły o tym dwie kwestie – nie wstąpiłaby już do dzisiejszej CDU i teraz nie głosowałaby na tę partię.

Była szefowa Związku Wypędzonych oddaje wprawdzie książeczkę partyjną, ale pozostanie w Bundestagu, aby „reprezentować politykę, za którą została wybrana”. A nie jest to np. polityka „niesterowanej masowej migracji do Niemiec poza prawem i ustawami, którą kanclerz zapoczątkowała w 2015 r.” – tłumaczy Steinbach.

Erika Steinbach zdecydowanie zaprzecza, jakoby Angela Merkel skorygowała swoją politykę. „Niestety kanclerz dalej uważa podjętą wtedy (w 2015 r.) przez siebie decyzję za słuszną”. Zaś zmiany w polityce azylowej i w strukturach bezpieczeństwa zostały zaprowadzone tylko „z powodu skandalicznych problemów”, jakie się pojawiły. Steinbach wytyka też niemieckiej kanclerz, że nie spełniło się jeszcze nic z tego, co zawarte jest w jej powiedzeniu „Damy radę”. Tysiące imigrantów żyje w zbiorowych kwaterach, nic nie wyszło z „zasilenia naszego rynku pracy”, biznes błaga o tworzenie miejsc pracy, imigranci nie znają niemieckiego, nie mają wystarczających kwalifikacji dla niemieckiego rynku pracy, a integracja imigrantów w społeczeństwie i kulturze potrwa – w opinii Steinbach - nie tylko lata, lecz całe dekady.

Ignorowanie prawa

Na uwagę „Die Welt”, że w niemieckiej konstytucji (Ustawie Zasadniczej, DW) jeden z zapisów mówi o zagwarantowaniu schronienia uchodźcom, dotychczasowa rzeczniczka praw człowieka klubu poselskiego CDU/CSU w Bundestagu odpowiada, że „duża liczba ludzi, którzy przybyli do Niemiec, nie jest uchodźcami zgodnie z Konwencją Genewską. Nieznana jest też do dziś dnia tożsamość wielu osób, a wiele z nich ma sfałszowane paszporty - podkreśla. „Na takie ignorowanie prawa nie odważyłaby się żadna z państwowych instytucji” – stwierdza Steinbach sugerując, że „za tym stoi wola polityczna”.

Erika Steinbach Angela Merkel Heimattag BdV (Reuters)

Steinbach wręcza Angeli Merkel odznakę Związku Wypędzinych (Berlin, 30 sierpnia 2014) r.)

Na prośbę „Die Welt” o potwierdzenie, czy „jest to wola kanclerz”, Steinbach odpowiada wymijająco: „Każdy może sam sobie na to odpowiedzieć”. Dobitnie natomiast chadecka polityk mówi o konsekwencjach polityki niemieckiego rządu. Z imigrantami do kraju napłynęli terroryści, pogorszyła się wraz z ich przybyciem sytuacja bezpieczeństwa i to nie dotyczy tylko zamachów i ekscesów w noc sylwestrową w ub. roku. A to wszystko za jaką cenę? – pyta. „Czy mamy w przyszłości przy każdym wielkim festynie skrzykiwać zastępy policji z całego kraju, żeby ludzie mogli się poruszać jako tako bezpiecznie i radośnie się bawić?”.

Na uwagę, że przecież Angela Merkel obiecała, że jesień 2015 r. się nie powtórzy, Erika Steinbach reaguje lapidarnie: „Sprawa, co ona (kanclerz, DW) rozumie pod tym stwierdzeniem, jest otwarta”. Przyznaje jednak, że rzeczywiście obecnie tworzy się struktury bezpieczeństwa, których jednak domagano się już wcześniej. Steinbach nie wierzy natomiast, że nowe ustawy będą wcielane w życie. W jej opinii, nie wykorzystano ustawowych możliwości ograniczenia migracji oraz  kontroli. „Zamiast tego świadomie je ignorowano” – podkreśla.

Żadnych głosów sprzeciwu

Na prośbę „Die Welt” o uzasadnienie „tego mocnego zarzutu”Erika Steinbach wymienia w odpowiedzi kilka „wielkich decyzji” Angeli Merkel: uchwalony naprędce przełom energetyczny po katastrofie elektrowni jądrowej w Fokushimie, złamanie danej obywatelom przy wprowadzaniu euro obietnicy niefinansowania długów innych państw oraz niesterowana, masowa imigracja wbrew ustaleniom z Dublina i Schengen.

„Nie żyjemy w dyktaturze” – zaznacza w rozmowie „Die Welt” i pyta: „Jeśli rząd działa wbrew prawu, czy parlament nie może i nie powinien go powstrzymać?” "Zgadza się "– odpowiada niemiecka polityk i wskazuje, że „niepokojące jest, że w Bundestagu, w kwestiach, o których mówiła, nie ma praktycznie żadnych głosów sprzeciwu”. Głównie w łonie klubu poselskiego chadeków CDU/CSU były i są głosy krytyczne - ubolewa. „Rząd Niemiec może i mógł ten rodzaj polityki uprawiać tylko dlatego, że miał po swojej stronie lewicową większość parlamentu. Dlaczego Zieloni czy Lewica nie zawnioskowali o powołanie komisji śledczej ws. skandalu ze sfałszowanymi paszportami? Czy ws. wycofania się z energii jądrowej, czy tratowania euro i otwarcia granic?”. Te krytyczne pytania były zadawane jedynie w klubie poselskim chadeków – zauważa Steinbach. Jednocześnie, nie relacjonując przebiegu tych dyskusji, Steinbach wskazuje z pewnym przekąsem na rolę Volkera Kaudera, przewodniczącego klubu poselskiego  „egzekutora kanclerz”.

O Angeli Merkel była przewodnicząca Związku Wypędzonych mówi, że jej „wizja innych Niemiec” nie jest „świadomym wyborem”, że „nie ma ona żadnego planu”, że „podejmuje decyzje z dnia na dzień”, „reaguje intuicyjnie” i robi, gdy to możliwe, uniki, jeśli występują trudności i kontrowersje w łonie CDU. Szczególnie robi to wtedy, jeśli ma poparcie innych większości poza CDU/CSU. „Dlatego podejmuje decyzje, które znajdują poklask lewicowych środowisk w społeczeństwie i parlamencie” – ubolewa Steinbach.

Dramatyczny zwrot w CDU”

„Die Welt” zwraca Steinbach uwagę na to, że przecież ona sama popierała już interesy mniejszości na przykład w 1991 r. głosując przeciwko uznaniu granicy na Odrze i Nysie.

Steinbach mówi, że był to w ciągu jej 26-letniej kadencji posłanki do Bundestagu jeden z niewielu przypadków głosowania wbrew decyzji klubu poselskiego CDU/CSU. „Nie głosowałam przeciwko uznaniu polsko-niemieckiej granicy, lecz za tym, żebyśmy w tym kontekście rozwiązali kwestie własnościowe wysiedlonych. Jednocześnie przecież w naszym protokole wyraźnie zaznaczyliśmy, że oczywiście uznajemy granicę” - wyjaśnia.

 Berliński dziennik prosi Erikę Steinbach o skonkretyzowanie jej stwierdzenia dotyczącego „dramatycznego zwrotu” w CDU. W odpowiedzi polityk wskazuje najpierw na trzy filary – liberalny, chrześcijańsko-społeczny i konserwatywny - na których chadecy opierają swój program. Po czym stwierdza z ubolewaniem, że szczególnie ten konserwatywny filar został zmarginalizowany i jest więcej nierozpoznawalny. Szczególnie w polityce społecznej CDU „przystosowało się w wielu obszarach do lewicowego ducha czasu” - tłumaczy.

Na pytanie czy partia nie musi się zmieniać wraz z rozwojem społeczeństwa, Steinbach zgadza się, ale przeciwna jest rezygnacji z własnej tożsamości: „Kto zrzeka się własnej tożsamości, ten się sam zagubi i straci do tego własny elektorat”. Jednocześnie twierdzi ona, że znaczna część sympatyków i członków partii „jest skonsternowana zmianami w CDU”. Do ich grona – zaznacza – należą też imigranci, którzy dawno przybyli do Niemiec jako gastarbeiterzy. Są oni oburzeni, że „wrzuca się ich do jednego worka z obecnymi imigrantami” – tłumaczy Erika Steinbach. Niemiecka polityk opowiada, że wielu z dawnych gastarbeiterów i ich potomkowie, przeszło trudną drogę integracji o własnych siłach, sami finansowali sobie kursy językowe, robili wszystko tylko po to „aby stać się częścią naszego społeczeństwa”. Teraz czują się obrażeni, kiedy rząd mówiąc o integracji zaznacza, że nie może popełnić dawnych błędów, jakie popełniał w przypadku gastarbeiterów.

Nadzieja na opozycję w Bundestagu

Erika Steinbach po opuszczeniu CDU nie zamierza zostać członkiem Alternatywy dla Niemiec (AfD), ale obwinia CDU odpowiedzialnością za powstanie AfD. Ma też nadzieję, że Alternatywa dla Niemiec zasiądzie w Bundestagu, aby wreszcie była tam opozycja. „Tylko wtedy będziemy mieli dynamiczną demokrację” – uważa Erika Steinbach.

opr. Barbara Cöllen