Niemcy: Producenci samochodów skorzystają na Dieselgate | Gospodarka | DW | 23.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Niemcy: Producenci samochodów skorzystają na Dieselgate

Na aferze spalinowej Volkswagena zarobią producenci samochodów. Kierowcy zostaną na lodzie. A za wszystko, jak zwykle, zapłacą podatnicy.

VW Volkswagen Abgas Skandal (picture-alliance/dpa/J. Stratenschulte)

Naprawa volkswagena z silnikiem diesla z oszukańczym oprogramowaniem

Duże poruszenie w Niemczech wywołała wiadomość zamieszczona w internetowym wydaniu monachijskiego dziennika "Sueddeutsche Zeitung" (SZ) o ulgach podatkowych dla producentów samochodów uwikłanych w aferę spalinową koncernu Volkswagena. Okazuje się, że mogą oni odpisać od podatku koszty związane z zamontowaniem w samochodach zmienionego oprogramowania, które eliminuje nieprawidłowości tego, które pozwalało manipulować wynikami testu czystości spalin.

Miliardowy prezent

W Niemczech trzeba zainstalować ok. 5 mln programów w samochodach dotkniętych aferą Dieselgate. Kosztują one od 100 do 200 euro w zależności od typu pojazdu. Możliwość "wpuszczenia tego w koszta" oznacza dla firm samochodowych oszczędności dochodzące do miliarda euro i wielomilionową ulgę podatkową, która - jak pisze SZ - "wyraża się sumą trzycyfrową". Innymi słowy chodzi tu o kilkaset milionów euro.

VW Volkswagen Abgas Skandal (picture-alliance/dpa/J. Stratenschulte)

Głównym "bohaterem" Dieselgate jest ten silnik typu EA189

Na trop tej nieoczekiwanej szczodrości fiskusa wpadła redakcja "SZ", która zamieściła odpowiedź rządu na interpelację poselską deputowanego partii Lewica. Sekretarz stanu ds. gospodarki Rainer Baake wyjaśnił temu posłowi, że powstałe w wyniku afrey spalinowej koszty producenci samochodów mogą potraktować jako koszty własne i odpisać je od podatku. Chodzi o miliard euro oszczędności w wydatkach na zmianę oprogramowania i klilkaset milionów euro w postaci ulgi podatkowej.

Na tym nie koniec

Ale to jeszcze nie wszystko. Niemiecki przemysł samochodowy zarobi bowiem także na "premii ekologicznej" udzielanej nabywcy nowego samochodu z silnikiem wysokoprężnym, który zrezygnuje dobrowolnie z pojazdu wyposażonego w oszukańcze oprogramowanie. Z odpowiedzi wiceministra Baake wynika, że te premie producenci także będą mogli odpisać od podatku.

Ponieważ premia dochodzi w przypadku dużych SUV-ów do 10 tys. euro, a średnia wynosi 5 tys. euro, to łatwo jest wyliczyć, ile na tym zarobią producenci diesli, których w Niemczech sprzedaje się ok. poł miliona rocznie. Rząd nie wyjaśnił jeszcze dokładnie z jakimi kosztami się liczy, ale to nie jest takie ważne, ponieważ rząd obraca pieniędzmi z podatków, czyli w ostatecznym rachunku za skandal Dieselgate zapłacą podatnicy, a nie ci, którzy go wywołali.

Kierowcy zostali na lodzie

Oburzające w tej historii jest to, że posiadacze samochodów z oszukańczym oprogramowaniem zostali potraktowani po macoszemu. Nie tylko tracą czas i nerwy, bo muszą zgłosić się z samochodem do warsztatu i czekać na naprawę, ale nie mają prawa odpisać od podatku strat związanych ze zmniejszeniem wartości ich pojazdu, który trudno będzie im sprzedać. W Niemczech popyt na diesle spadł dramatycznie, ceny używanych samochodów z takim silnikiem lecą w dół.

Ekspert ds. motoryzacji partii Lewica Herbert Behrens uważa to wszystko za skandal. Jego zdaniem możliwość odpisania od podatku kosztów związanych z usuwaniem skutków afery spalinowej przez producentów samochodów "to nic innego jak ukryta państwowa pomoc finansowa dla nich". Ci, którzy zawinili w Dieselgate jeszcze na tym zarobią, a ofiary zapłacą. "Trudno doprawdy o większą bezczelność" - zżyma się poseł Lewicy.

opr. Andrzej Pawlak