Foussier: ″Francuzi gilotynują swoich królów, jeśli zajdzie taka potrzeba″ | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 08.05.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Foussier: "Francuzi gilotynują swoich królów, jeśli zajdzie taka potrzeba"

„Intelektualista w polityce“, miłośnik Hegla i Kanta, czy bardziej ekonomista? Gérard Foussier o kompetencjach politycznych Macrona, planach w dziedzinie kultury oraz rokowaniach dla niemiecko-francuskich relacji.

Deutsche Welle: Macron chce scementować podzielony kraj. Czy sądzi Pan, że mu się to uda?

Gérard Foussier*: To będzie trudne. Wielu ludzi, którzy teraz na niego głosowali, w wyborach do Zgromadzenia Narodowego odda głos na inną partię. Poziom poparcia, jaki miał Macron w tych wyborach, jest nie do osiągnięcia w wyborach parlamentarnych. Ale wielu jest zdania, że możliwy jest we Francji tzw. efekt Macrona na wzór „efektu Schulza” w Niemczech. Na razie wszystkich ogarnęła euforia, ale musi się ona utrzymać co najmniej przez sześć tygodni do następnych wyborów.

DW: Emmanuel Macron nie jest rasistą ani nacjonalistą jak Marine Le Pen. Ale to Francuzom nie wystarczyło, żeby na niego zagłosować. Co pociąga ich w Macronie?

GF: On jest Europejczykiem. I to przede wszystkim było ważne dla Francuzów. On jest też krytyczny wobec Europy, ale nie jest jej niechętny. Francuzi chcą zostać w UE i chcą zachować euro. Wprawdzie chcą zaprowadzenia poprawek w polityce europejskiej, ale nie chcą opuszczać Unii. Zwycięstwo Macrona jest zwycięstwem nad populizmem.

DW: No to porozmawiajmy o kompetencji kulturowej Macrona.

GF: On jest bardzo oczytany, zna dzieła takich filozofów jak Hegel czy Kant prawie na pamięć, bardzo dobrze gra na pianinie. Ale w pierwszej kolejności znakomicie zna się na finansach. Jest bankierem inwestycyjnym, był doradcą prezydenta ds. ekonomicznych i ministrem gospodarki.

Gérard Foussier Chefredakteur Documents (privat)

Gérard Foussier* jest francusko-niemieckim dziennikarzem. Autorem i red. naczelnym najstarszej niemiecko-francuskiej publikacji DOKUMENTY ( "Dokumente/Documents).

Tak więc jest on raczej ekonomem niż intelektualistą.

DW: Lewicowo-liberalny paryski dziennik „Le Monde“, w którym Macron ma niemało sympatyków – obwieścił go latem ub. roku „Intelektualistą w polityce”. Czy on rzeczywiście nim jest – jest myślicielem i filozofem?

GF:. Dziennikarze w niektórych sprawach przesadzili. Macron nawet sam zdystansował się trochę od takiego wizerunku. Wprawdzie w czasie swego pobytu w Berlinie filozofował też z Juergenem Habermasem, ale to nie są tematy obecnie interesujące Francuzów. Francuzów interesują kwestie bezrobocia, bezpieczeństwa, bezpieczeństwa wewnętrznego itp. Dlatego nie sądzę, żeby jakikolwiek intelektualista teraz nazbijał punktów u wyborców.

DW: Macron powiedział w kampanii wyborczej, że chce przeznaczyć na kulturę 200 mln euro oraz zadbać o to, aby godziny otwarcia 7100 bibliotek we Francji były dłuższe.

GF: To są takie deklaracje polityczne, które musiałby on najpierw skonsultować z przyszłymi posłami i burmistrzami. Zresztą on sam powiedział, że kultury nie można narzucić z góry, że tworzą ją społeczności lokalne. Oczywiście, że Macron będzie stawiał akcenty, ale nie będzie niczego tworzył. Francuzi lubią królów, ale też ich zabijają. Francuzi gilotynują królów, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Frankreich Unterstützer von Emmanuel Macron feiern nach der zweiten Runde der französischen Präsidentschaftswahlen 2017 (Getty Images/D. Ramos)

Francję ogarnęła euforia, ale musi się ona utrzymać co najmniej sześć tygodni do następnych wyborów - mówi Foussier.

DW: Macronowi najwyraźniej udało się rozbudzić swoim ruchem „En Marche” zainteresowanie polityką wśród setek tysięcy młodych ludzi. Czy tym entuzjazmem ożywił też kulturę polityczną we Francji?

GF: To się dopiero okaże. W końcu w II turze wyborów aż cztery miliony wyborców oddało puste karty wyborcze, ponieważ chcieli pokazać, że zamierzają głosować, ani na Le Pen, ani na Macrona.

To są ludzie, którzy raczej nie poprą jego partii. 

DW: Niemcy i Francja łączy przyjaźń, która jest też głęboko zakorzeniona w kulturze. Jaką rolę nowy prezydent przypisuje niemiecko-francuskiej przyjaźni?

GF: Jeśli o to chodzi, to jestem prawie chorobliwym optymistą. Po każdych wyborach pojawia się pytanie o niemiecko-francuskie relacje, wszystko jedno kto z kim musiałby współpracować. I nawet, jeśli na początku pojawiały się jakieś trudności: Zawsze niemiecko-francuska przyjaźń była na pierwszym planie. I tak będzie teraz, z Macronem – i wszystko jedno, kto wygra na jesieni wybory do Bundestagu. Jeśli jednak Macron akurat w Berlinie w sprawach gospodarczych będzie zbyt pewny siebie, to najpierw może być trudno. Ale jestem bardzo, bardzo optymistyczny, jeśli chodzi o to, że Berlin i Paryż również teraz znajdą wspólną drogę. 

Rozmawiała Katharina Abel

Gérard Foussier* jest francusko-niemieckim dziennikarzem. Autorem i red. naczelnym najstarszej niemiecko-francuskiej publikacji DOKUMENTY ( "Dokumente/Documents). Żyje we Francji i w Niemczech, ma podwójne obywatelstwo.