1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Macron, wielki reformator UE? Euforia w Brukseli

Do jakiego Brexitu będzie dążyć Macron? Do czego doprowadzi jego oferta Nowego Dealu dla Berlina? Bruksela jest niemal w euforii, ale już docieka, co konkretnego przyniesie jej nowy prezydent Francji.

Unijny hymn „Oda do Radości”, przy którego dźwiękach Emmanuel Macron wyszedł w niedzielę wieczorem do swych zwolenników pod Luwrem, już tylko dopełnił wielkiej radości polityków głównego nurtu UE w Brukseli. Francuskie wybory prezydenckie stały się bowiem kolejnym dowodem - po wyborach prezydenta Austrii i wyborach parlamentarnych w Holandii - że hasła prounijne nie skazują na porażkę. Przeciwnie, potrafią mobilizować wyborców w wymęczonej kryzysami Unii.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk ogłosił na Twitterze swe gratulacje dla Francuzów z powodu „zwycięstwa Wolności, Równości i Braterstwa nad tyranią fake-newsów”. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oficjalnie poparł Macrona przed II turą wyborów, co jest nietypowe dla Brukseli unikającej mieszania się w kampanie wyborcze. „Jestem szczęśliwy, że bronione przez Pana idee silnej i postępowej Francji, którą chroni wszystkich swych obywateli, będą ideami, które Francja będzie wnosić do debaty o przyszłości Europy” – napisał Juncker po zwycięstwie Macrona. Brukselscy politycy spekulują, że ruch „En Marche!” Macrona może przystąpić do międzynarodówki partii liberalnych (szefem jej europarlamentarnego klubu jest Guy Verhofstadt). Ale jego wybór, czyli tym samym przegraną Marine Le Pen, teraz w Brukseli zgodnie świętuje centroprawica, centrolewica, zieloni.

Twardy czy wyrozumiały dla Londynu?

Jednak w Unii już zaczynają się domysły, co do szczegółowych decyzji Macrona na forum europejskim.

Obejrzyj wideo 02:07

Francja. Macron kontra Le Pen

Brytyjska premier Theresa May w niedzielę wieczorem – jak poinformowano w Paryżu i Londynie – „rozmawiała z nim krótko o Brexicie”. Ekonomicznym doradcą Macrona jest Jean Pisani-Ferry, założyciel i były szef brukselskiego think-tanku Breugel, który ostatniej jesieni był współautorem głośnej w Brukseli analizy postulującej bardzo łagodne warunki Brexitu dla Wlk. Brytanii. Przekonywano w niej, że pełna swoboda przepływu osób, czyli np. prawo Polaków do przeprowadzania się i podejmowania pracy w Wlk. Brytanii, nie jest nieodzownym warunkiem uczestnictwa Londynu w rynku wewnętrznym. To złamanie unijnego tabu.

Jednak Pisani-Ferry już w niedzielę wieczorem tłumaczył, że analizę o Brexicie pisał „w poprzednim życiu oraz w innej roli” i nie zawiera ono żadnych wskazówek co do poglądów Emmanuela Macrona. Brexitowe negocjacje zaczną się za kilka tygodni, a powinny być sfinalizowane do przełomu 2018 i 2019 r. Francja dotąd promowała dość ostre warunki Brexitu. I odrzucała, podobnie jak pozostałe kraje Unii, brytyjskie pomysły na dobieranie sobie z unijnych zasad tylko tych korzystnych dla Brytyjczyków – a zatem np. bardzo dużego dostępu do rynku wewnętrznego UE, ale przy mocno przymkniętych granicach dla pracowników z Europy.

Najważniejszy sojusz Paryż-Berlin

Emmanuel Macron, co jest tradycją francuskich wyborów prezydenckich, pierwszy telefon po zwycięstwie wykonał do Berlina.

Ponadto Niemcy będą – jak zwykle – celem pierwszej zagranicznej podróży prezydenckiej. Macron jako minister gospodarki w latach 2014-16, a potem kandydat na prezydenta, promował pomysł „Nowego Dealu” dla UE (a zwłaszcza strefy euro), którego głównymi partnerami muszą być Francja i Niemcy. Chodzi m.in. o nakłonienie Berlina do zwiększenia „solidarności budżetowej” w strefie euro np. w ramach odrębnego budżetu eurolandu czy też wspólnego systemu zasiłków dla bezrobotnych (przeciwnikiem jest obecnie m.in. minister finansów Wolfgang Schäuble). Jednak wcześniej Paryż musiałby, co publicznie podkreślał Macron, wzmocnić swą reformatorską wiarygodność wobec Niemiec przez trudne reformy strukturalne we Francji (m.in. cięcia w budżetówce).

Unia w sprawie „Nowego Dealu” musi czekać na wybory parlamentarne w obu kluczowych krajach. Już w czerwcu okaże się, czy prezydent Macron będzie miał rząd przyjazny swym planom reformatorskim. Wybory niemieckie odbędą się we wrześniu. – Potem okaże się, czy w sprawach Unii prezydent Marcon będzie tylko trochę ulepszonym François Hollande’em. Czy jednak szykuje się reformatorski przełom – tłumaczy jeden z naszych rozmówców w Brukseli.

Prounijni politycy z innych krajów UE mają teraz nadzieję, że imponujące zwycięstwo Macrona doda im wiatru w żagle. Były włoski premier Matteo Renzi, który już ostrzy sobie zęby na powrót do władzy po wyborach parlamentarnych za dziewięć miesięcy, posługuje się od paru tygodni hasłem „In Cammino”. To włoskie tłumaczenie „En Marche!”. Renzi przekonuje Włochów, że w koalicji z prezydentem Macronem naprawi Unię i pomoże Włochom w solidnym wzroście gospodarczym.

Tomasz Bielecki, Bruksela

Audio i wideo na ten temat