1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Znawca islamu: Politycy nie mają pojęcia, o czym mówią

5 kwietnia 2018

Badacz islamu Bassam Tibi krytykuje kanclerz Angelę Merkel i szefa niemieckiego MSW: „Nie wiedzą, o czym mówią”.

https://p.dw.com/p/2vYlR
Prof. Bassam Tibi wykładał na Uniwersytecie w Getyndze
Prof. Bassam Tibi wykładał na Uniwersytecie w GetyndzeZdjęcie: picture-alliance/Mirjam Reithe

Syryjsko-niemiecki politolog Bassam Tibi stwierdza poważne błędy w dyskusji na temat integracji i imigracji w Niemczech i domaga się ofert dla muzułmanów, które pomogłyby im w wykształceniu tożsamości.

Ostro krytykuje niemiecką politykę wobec islamu. „Państwo kapituluje przed islamem” – powiedział w rozmowie z „Neue Zuercher Zeitung”.

„Nie ma jednego islamu”

„Debata na temat islamu nie jest szczera i zróżnicowana" – powiedział Tibi. W Niemczech panuje atmosfera autocenzury; zarówno polityka, jak i media ignorują krytyczne nastroje w społeczeństwie – powiedział emerytowany wykładowca Uniwersytetu w Getyndze. Pochodzący z Syrii Tibi twierdzi, że niemiecki spór o to, czy islam jest, czy nie jest integralną częścią Niemiec, nie uwzględnia w ogóle różnorodności tej religii, praktykowanej w 57 krajach. „Nie ma jednego islamu" – podkreśla Tibi. Zarówno u kanclerz Merkel (CDU), jak i u ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera (CSU) dostrzega on „osobliwą swobodę i ignorancję” w tym temacie. „Obydwoje nie wiedzą w ogóle, o czym mówią".

Horst Seehofer - Innenminister - Islam und Deutschland
Szef MSW Horst Seehofer twierdzi, że "islam nie jest częścią Niemiec", choć muzułmanie - tak Zdjęcie: Imago/Sven Simon/F. Hoermann

Nieudolna integracja to także wina Niemców

Niemcom potrzebna jest krytyczna debata na temat islamu, która jest jednak tłumiona przez politykę – twierdzi 74-letni naukowiec, który w 1998 r. wykreował pojęcie „europejskiej kultury wiodącej”. Jego zdaniem wola integracji samych imigrantów i gotowość Niemców do integrowania muzułmanów są "nikłe".

Jak podkreśla, 90 proc. muzułmanów w Niemczech żyje w równoległych społeczeństwach. Większość z nich nie chce w ogóle należeć do niemieckiego społeczeństwa. W Berlinie istnieją libańskie, tureckie i kurdyjskie społeczeństwa równoległe, w Chociebużuspołeczeństwo syryjskie, także z winy Niemców.

Islamoznawca wyjaśnia, że Niemcy pod pojęciem integracji rozumieją rejestrację, alimentowanie i zakwaterowanie uchodźców i umożliwienie im nauki języka. „Ale integracja oznacza, że ktoś przyswaja sobie tożsamość obywatelską. Kiedy pomija się ten czynnik, wszystko traci sens" – twierdzi, podkreślając, że na tym zasadza się niemiecki problem: Niemcy nie mają żadnych ofert kształtowania tożsamości. Zdaniem Bassama Tibiego decydujące będzie to, czy muzułmanie uznają europejskie podstawowe wartości. „Ja, jako niegdyś cudzoziemiec, mogę tylko powiedzieć: kto nie akceptuje tych wartości, ten musi sobie iść. Proszę, tu są drzwi!”.

Deutschland - Innenminister de Maiziere auf der Islamkonferenz 2015
Posiedzenie Niemieckiej Konferencji Islamskiej w Heidelbergu, 2015 r.Zdjęcie: picture-alliance/dpa/K.-D. Gabbert

Pisaliśmy także: Można zapobiec radykalizacji młodych muzułmanów. Rady naukowców

Wykluczeni liberalni muzułmanie

Krytykuje on też Niemiecką Konferencję Islamską. "Jest to impreza pełna nieszczerości". Niemcy prowadzą dialog tylko z czterema zrzeszeniami muzułmańskimi, które "finansowane są przez zagranicę, są islamistyczne i trzymają się zachowawczej wykładni Koranu". Liberalni muzułmanie są z konferencji wykluczeni. Merytorycznie nie chodzi tam wcale o integrację muzułmanów, ani o bezpieczeństwo czy napływ uchodźców, lecz o prawa mniejszości zorganizowanego islamu - stwierdza Tibi. W jego opinii tureckie zrzeszenie Ditib jest "instrumentem AKP". "Obłędem jest to, że Ditib w ostatnich latach dostał od niemieckiego państwa miliony na projekty integracyjne, a przecież każdy dureń wie, że Ditib w ogóle nie popiera integracji".

Pisaliśmy także: Brak wizji kalifatu spowolnił rozwój salafizmu w Niemczech

Małgorzata Matzke / dpa, kna