Zero solidarności wobec Włoch w kryzysie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 27.12.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Zero solidarności wobec Włoch w kryzysie

Pomimo, że zimą przeprawa przez Morze Śródziemne jest jeszcze niebezpieczniejsza niż latem, do Włoch wciąż jeszcze tą drogą przybywają uchodźcy przedostający się do Europy.

Prawie 360 tys. uchodźców przeprawiło się w roku 2016 przez Morze Śródziemne. Wielu dotarło do Grecji, ponad połowa do Włoch. Lecz Włochy uginają pod tym ciężarem, szczególnie w ostatnich miesiącach – mówi Christofer Hein, długoletni szef Włoskiej Rady ds. Uchodźców.

– We wszystkich ubiegłych latach nie przybywało aż tyle ludzi łodziami z Afryki Północnej do Włoch, co teraz. Coraz trudniej jest ich zakwaterować. Najbardziej martwi mnie, że nikt nie solidaryzuje się z Włochami. We wszystkich innych europejskich krajach, także w Niemczech, rejestruje się coraz mniej uchodźców. Tylko we Włoszech ich liczba ciągle rośnie – wyjaśnia Hein.

Coraz więcej Afrykańczyków z zachodu kontynentu

Podkreśla przy tym, że jeszcze coś się zmieniło: pochodzenie migrantów. Co prawda wielu ludzi ucieka przez kryzysy i walki, jakie mają miejsce tuż u bram Europy, ale z Syrii, kraju trawionego wojną domową, stosunkowo niewiele osób przyjeżdża do Włoch.

– Dlatego tak trudno o jakąkolwiek prognozę – zaznacza Flavio Di Giacomo z międzynarodowej organizacji pomocy uchodźcom. –Trudno powiedzieć, co będzie w przyszłym roku – zaznacza.

Italien Flüchtlinge im Hotspot von Pozzallo, Sizilien (DW/D. Cupolo)

Coraz więcej uchodźców przybywa z Afryki Zachodniej

Pochodzenie uchodźców, w porównaniu z rokiem 2014, bardzo się zmieniło. Syryjczycy nie przyjeżdżają już właściwie do Włoch. Mniej jest też Erytrejczyków: 20 tys. w roku 2016, w porównaniu z 35 tys. w roku 2015. Najwięcej imigrantów przybywa teraz z państw Afryki Zachodniej, jak Nigeria, Gwinea, Gambia czy Wybrzeże Kości Słoniowej. Wielu z nich dostało się do Libii i początkowo wcale nie mieli zamiaru przeprawiać się do Europy. Ale ponieważ sytuacja w wielu regionach Afryki staje się nieznośna, zdecydowali się na uchodźstwo. Nie wahają się wsiadać do szalup, by ratować swoje życie, ale często też ryzykujac jego utratą. Dlatego wedle kraju pochodzenia trudno jest ustalić, czy ktoś jest tzw. uchodźcą z biedy czy faktycznie ucieka przed wojną.

Odrzucone wnioski, mało deportacji

Ciężar dla Włoch staje się coraz bardziej nieznośny także z tego względu, że wielu migrantów tam pozostaje. Wynika to m.in. ze sprawniejszej rejestracji nowo przybywających i pobierania od nich odcisków palców. Teraz utykają we Włoszech, w centrach recepcyjnych, gdzie tymczasem przebywa już około 120 tys. osób. W wielu miejscowościach sytuacja jest bardzo napięta. Także ze względu na to, że co prawda włoskie władze odrzucają 60 proc. wniosków o azyl, ale nie ma możliwości wydalenia tych osób z Włoch, ponieważ nie ma w tej sprawie odpowiednich umów.

Mittelmeer Einsatz Bundesmarine Flüchtlingsrettung (Bundeswehr/PAO Mittelmeer/dpa)

Coraz większe są problemy z zakwaterowaniem uchodźców

Flavio Di Giacomo domaga się dlatego długofalowej strategii w tej kwestii. – Musimy wreszcie zrozumieć, że napływ imigrantów nie skończy się z dnia na dzień. Migracja będzie trwała jeszcze długo – twierdzi. Ludzie ci przybywają nielegalnymi drogami, opłacając przemytników, bo nie ma legalnych dróg do Europy. Do tej pory nic nie zrobiono, ale najpierw należałoby otworzyć legalne kanały do Europy dla osób naprawdę potrzebujących ochrony, którym przysługuje azyl. To umożliwiłoby także łączenie rodzin i ukrócenie działań wciąż dalej bogacących się przemytników.

Śmiertelne żniwo na morzu

Uregulowanie sytuacji uchroniłoby także wiele osób przed niebezpieczną przeprawa przez morze. W roku 2016 Morze Śródziemne było najniebezpieczniejszym szlakiem uchodźczym na świecie – w otchłani zginęło ponad 4900 osób; jeszcze nigdy dotąd nie było ich tak dużo. Większość z nich utonęła na centralnym szlaku między Afryką Północną i Sycylią. Niezliczone były apele, by wreszcie coś zmienić. Szczególnie duże było poruszenie po katastrofie z kwietnia 2015, kiedy naraz utonęło ponad 700 osób.

Lecz od tego czasu niewiele się zmieniło – uważa Christof Hein. Liczba śmiertelnych ofiar wciąż dalej rośnie a patrząc od strony politycznej, nie zrobiono kompletnie nic, żeby tym tragediom zapobiec. Tak więc mija kolejny rok tragedii uchodźców i należy się niestety obawiać, że rok 2017 będzie podobny.

ARD Rzym/ Małgorzata Matzke

 

Redakcja poleca

Reklama