Zdani tylko na siebie: Nieletni uchodźcy | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 20.03.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Zdani tylko na siebie: Nieletni uchodźcy

Ponad 60 tys. nieletnich uchodźców przybyło już do Niemiec. W drodze dopieka im samotność, grozi wyzysk i przemoc. Także w Niemczech najpierw są zdani sami na siebie.

Serbski las był dla 16-letniego Fahada „najgorszym etapem ucieczki”.Syryjczyk opowiada o straszliwym, niemożliwym do sforsowania gąszczu z drzew i krzaków. Nocą przeprawa przez las jest prawie niemożliwa, opowiada chłopak.

Fahad przybył rok temu nielegalnie z Damaszku do Berlina. Prawie miesiąc był w drodze. Przebył 3500 km – przez Morze Egejskie, a potem przez 7 państw. Szczególnie część trasy bałkańskiej wryła mu się mocno w pamięć. Całymi dniami musiał walczyć z głodem, wyczerpaniem i ciągłym strachem przed napadem, rabunkiem czy złapaniem przez policję.

Już 60 tys. samotnie podróżujących, nieletnich uchodźców, takich jak Fahad, dotarło do Niemiec. Przyczyny tych niebezpiecznych, samotnych podróży nieletnich uchodźców są różne. Niels Espenhorst z Federalnego Związku ds. Nieletnich Uchodźców (BumF) mówi, że niektórych w drogę wysyła po prostu rodzina, aby uchronić ich np. przed powołaniem do służby wojskowej czy policyjnej.

Asylsuchende in Serbien

Przeprawa przez las na trasie bałkańskiej

Część nieletnich zgubiła się z rodzicami czy opiekunami w czasie ucieczki. Ale są też dzieci, które po prostu uciekają z domu. Na przykład dlatego, że ich własna rodzina przyłączyła się do jakiegoś ugrupowania bojowników i grozi jej uwikłanie w potyczki zbrojne.

Ucieczka przed terrorem

Powód ucieczki Fahada był jeszcze inny. W kwietniu 2015 16-latek został aresztowany w Damaszku, ponieważ nie miał przy sobie żadnego dokumentu tożsamości. Policja zamknęła go w przepełnionej celi w piwnicy, gdzie było już mnóstwo kobiet i mężczyzn. – Aresztowany jest każdy, kto źle mówi o rządzie np. na Facebooku czy gdziekolwiek – opowiada Fahad. – Ci ludzie po prostu znikają. Nikt nie jest stawiany przed sądem - dodaje.

O tym, co wydarzyło się dokładnie w czasie, kiedy był więziony, Fahad nie chce mówić. Mówi tylko o tym, że go torturowano. Po dwóch tygodniach więzienia otrzymał 300 dolarów od przyjaciela w paczce żywnościowej. Udało mu się tymi pieniędzmi przekupić policję. Wypuszczono go.

Griechenland verlassenes Flüchtlingsboot auf Kos Archiv

Porzucony ponton, którym z Turcji do Grecji przybyli uchodźcy

Wtedy podjął decyzję o ucieczce, pomimo, że wiedział, co go czeka. – Oglądałem na YouTubie filmy o ludziach, którzy ginęli w czasie przeprawy przez Morze Śródziemne. Wtedy powiedziałem sobie: zostaniesz w Syrii, nie będziesz miał przyszłości, albo zginiesz uciekając stąd. To była lepsza opcja – mówi. Fahad zerwał kontakt z rodziną. Ucieczkę przygotował samodzielnie.

Najpierw poleciał samolotem z Damaszku do Izmiru. Wprawdzie w Turcji był bezpieczny, ale Turcja nie była dobrą opcją dla młodego Syryjczyka. Miał swój plan, który chciał zrealizować: ukończenie szkoły, matura i studia. W Turcji nie do zrealizowania, podkreśla Fahad. Edukacja jest dla niego absolutnym priorytetem.

Kwestia pieniędzy

Wraz z innymi uchodźcami Fahad przeprawił się na pontonie do Europy, na grecką wyspę Chios. Musiał za to zapłacić przemytnikowi 100 euro. Na wyspie został zarejestrowany i zawieziono go promem do Aten. Kiedy tam dotarł, miał w kieszeni jeszcze 2 tys. euro. Były to jego oszczędności i pieniądze pożyczone od przyjaciół.

Nie wszyscy uchodźcy mają takie szczęście. Szczególnie nieletni chłopcy i dziewczęta z braku pieniędzy stają się łatwym łupem dla handlarzy ludźmi. Z obserwacji Federalnego Związku ds. Nieletnich Uchodźców (BumF) zdarza się to nieustannie. Prostytucja to jeden ze sposobów, aby zarobić pieniądze na kolejny etap podróży na północ Europy. Ale z dotarciem do celu nie kończą się kłopoty - mówi Niels Espenhorst.

Fahad dotarł do macedońskiej granicy wynajętą taksówką. Zupełnie sam, podkreśla. Mówi, że nie mógł nikomu zaufać. – Nie chciałem zaprzyjaźniać się z ludźmi i potem pożyczać im pieniądze – opowiada. Z Mecedonii, z lekkim bagażem udał się sam w dalszą drogę przez lasy. W plecaku miał tylko wodę i czipsy. Co parę godzin brał garść do ręki i zjadał. Tak dotarł na Wągry.

Zdany na samego siebie w Niemczech

Prawie miesiąc po opuszczeniu Damaszku kolejny przemytnik przywiózł go do Niemiec, do Pasawy. Teraz mieszka w Berlinie w mieszkaniu dla nieletnich uchodźców, z opiekunami.

Pierwsze tygodnie w Niemczech Fahad spał na ławce w parku naprzeciwko berlińskiego Urzędu ds. Zdrowia i Spraw Socjalnych, w skrócie LaGeSo, pierwszego ośrodka recepcyjnego dla migrantów. Po kilku rozmowach z urzędnikami umieszczono go w hotelu. Tam też był zdany tylko na siebie.

LaGeSo Flüchtlinge Warteraum Berlin Deutschland

W ośrodku recepcyjnym LaGeSo w Berlinie imigranci czekają tygodniami na rejestrację

Akurat w Berlinie najtrudniej jest znaleźć odpowiednie miejsce do zakwaterowania nieletnich uchodźców – dlatego trwa to bardzo długo. Obecnie ok. 2 tys. nieletnich migrantów czeka na pierwszą rozmowę z Urzędem ds. Młodzieży (Jugendamt) – do tego czasu nie mają opieki lekarskiej, kurateli, możliwości uczęszczania do szkoły.

Fahad już od dawna wie, że daną mu szansę wykorzysta. Właśnie przygotowuje się do małej matury. Napędza go marzenie, że będzie mógł zostać w Niemczech i dopiąć swego celu. – Moja przyszłość jest jedyną motywacją do tego, co robię – mówi Fahad. Chce sam na siebie zarabiać. I ma jeszcze inny cel poza studiami.

– Chcę, żeby któregoś dnia ludzie, kiedy mnie zobaczą, zapytali: Kto to jest? I wtedy ktoś im odpowie: To jest Fahad, pilot. Tak, chcę być kimś.

Max Zander / Barbara Cöllen

Reklama