Zamach w Halle. Napastnik zaatakował synagogę | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 09.10.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Zamach w Halle. Napastnik zaatakował synagogę

W środę w Halle napastnik usiłował wtargnąć do synagogi, w której przebywali wierni. Następnie zastrzelił dwie przypadkowe osoby. Policja ujęła podejrzanego. Jest nim 27-letni Niemiec.

Do ataku na synagogę w Halle w kraju związkowym Saksonia-Anhalt doszło w czasie jednego z najważniejszych i najbardziej uroczystych religijnych świąt żydowskich - Jom Kippur (Dzień Pojednania). W czasie ataku w bożnicy przebywało około 80 wiernych, którzy zabarykadowali drzwi od środka.

Przewodniczący gminy żydowskiej w Halle Max Privorotzki relacjonował w rozmowie ze Spieglem Online, że całe zdarzenie trwało od pięciu do dziesięciu minut. System kamer znajdujący się w budynku zarejestrował osobę próbującą wtargnąć się do synagogi.

Uzbrojony napastnik

„Napastnik strzelił kilka razy w drzwi i rzucając przypuszczalnie koktajlami Mołotowa, petardami albo granatami, usiłował wtargnąć do środka, ale drzwi pozostały zamknięte. To Bóg nas ochronił” – mówił Privorotzki.

Wbrew pierwszym doniesieniom napastnik działał najprawdopodobiej w pojedynkę. Na nagraniu, które udostępnił publiczny kanał telewizyjny MDR, widać było mężczyznę w hełmie z bronią, który wysiadł z samochodu i oddał cztery strzały w kierunku przechodniów. Później zaatakował też pobliską budkę z kebabem. 

 

Jeden ze świadków ataku relacjonował w rozmowie z telewizją n-tv, że mężczyzna w hełmie i w wojskowej kurtce nagle rzucił w kierunku budki z kebabem czymś, co przypominało granat. Następnie oddał strzały z broni palnej. Od kul zginął jeden z klientów.

„Wszyscy klienci obok mnie zaczęli uciekać, ja też. Było nas tam pięciu albo sześciu. Mężczyzna, który stał za mną, prawdopodobnie nie żyje” – mówił dalej świadek. Jak dodał, ukrył się w toalecie restauracji, a inni szukali tylnego wyjścia.

Jak poinformowała niemiecka policja, domniemany sprawca został aresztowany. Jest ranny.

Śledztwo w sprawie ataku przejęła prokuratora federalna. Dzieje się tak w przypadku podejrzenia ataku terrorystycznego.

Dodatkowe środki bezpieczeństwa

Jak zapewniła dyrekcja policji w Magdeburgu, po ataku na synagogę w Halle podjęto w Saksonii Anhalt dodatkowe środki bezpieczeństwa. Aktualnie mocniej strzeżone są także synagogi w innych miastach Niemiec  m.in. w Dreźnie. Prokuratura federalna oświadczyła, że są podstawy do przypuszczeń, że atak mógł mieć skrajnie prawicowe podłoże.

Prezes wykonawczy Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Heubner oświadczył, że "atak na ludność żydowską w ich największe święto wywołał głęboki ból, który przypomniał mroczne i mordercze czasy antysemityzmu w Niemczech". Komitet oczekuje "natychmiastowego obronnego działania państwa, które musi przede wszystkim zająć się problemem posiadania broni w środowiskach skrajnie prawicowych".

Rzecznik rządu Niemiec Steffen Seibert podkreślił, że "to straszne", iż doszło do ofiar w ludziach. Rząd jest myślami z ich rodzinami i przyjaciółmi. Także premier Saksoni Anhalt Reiner Haselhof (CDU) określił ten atak jako "najwstrętniejszy czyn". Jak podkreślił, doszło nie tylko do zabicia ludzi, lecz także do "tchórzliwego zamachu na pokojowe współistnienie mieszkańców naszego kraju".

Na wieść o zamachu w Halle Parlament Europejski zareagował minutą ciszy. Przewodniczący parlamentu David Sossoli przekazał wyrazy głębokiego współczucia rodzinom ofiar. Arcybiskup Berlina Heiner Koch napisał na Twitterze: Nie dopuścimy do tego, by nienawiść obojętnie jakiego rodzaju, ale szczególnie wobec Żydów osiągnęła swój cel i podzieliła nasze społeczeństwo".

dpa/ap/kna/ mas/jar

Redakcja poleca

Reklama