Zagrożeni i wykluczeni: albinosi w Afryce Wschodniej | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 13.06.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Zagrożeni i wykluczeni: albinosi w Afryce Wschodniej

W Afryce Wschodniej, zwłaszcza w Tanzanii albinosi muszą się bać o swoje życie. Rząd i aktywiści próbują wyczulić społeczeństwo na ich krzywdę. Jednak przesądy i zabobony są tam mocno zakorzenione.

Czteroletnia Shija i sześcioletni Dotto cierpią na brak pigmentu w skórze. Są albinosami. W Tanzanii muszą się bać o swoje życie. Ponieważ niektórzy przedsiębiorczy ludzie i tradycyjni uzdrowiciele szerzą wiarę w zabobony.

Według nich niektóre części ciała albinosów mają magiczną moc. Ci ludzie twierdzą, że z ich kości można wytwarzać specjalne środki lecznicze. Według ekspertów części ciała albinosów kosztują na czarnym rynku setki euro. Żywych i martwych albinosów można sprzedać nawet za 65 tysięcy euro. Dlatego też często padają oni ofiarą przemocy. Według danych ONZ, od 2000 roku zabitych zostało w Tanzanii co najmniej 75 albinosów, dziesiątki innych zostało okaleczonych. W zachodnim regionie Katavi, w maju tego roku, napastnicy odcięli 30-letniej kobiecie rękę. Ośmiu domniemanych sprawców ma stanąć przed sądem.

Jakaya Kikwete Tansania Präsident

Prezydent Tanzanii Jakaya Kikwete

Walka z przesądami i zabobonami

Po tym, jak w ostatnim czasie liczba napadów na albinosów wzrosła, rząd Tanzanii nakazał przeprowadzić obławy, podczas których policja aresztowała ponad 200 pseudo uzdrowicieli. W marcu prezydent Tanzanii Jakaya Kikwete potępił te napady jako „ohydne”. Powiedział, że są hańbą dla narodu.

Kilka organizacji pozarządowych jak "Tansania Albinism Society" angażują się w ochronę osób z albinizmem. Z pomocą kampanii uświadamiających chcą zwalczyć zabobony a dzięki darom pieniężnym umożliwiają pokrzywdzonym prowadzenie normalnego, bezpiecznego życia.

W niektórych zakątkach kraju zaczyna to pomału przynosić efekty. - Ale zabobony są w tych regionach mocno zakorzenione – twierdzi szef policji Valentino Mlolowa w rozmowie z DW. Opowiada o programach rządowych dla szkół: - Celem jest polepszenie zajęć edukacyjnych na lekcji biologii. Uczniowie muszą wiedzieć, że albinizm jest chorobą dziedziczną i że nie ma nic wspólnego z czarami. - Prezydent polecił wyposażyć wszystkie szkoły w laboratoria – powiedział Mlolowa. - Głębsza wiedza przyczyni się do obalenia zabobonów.

Życie w wiecznym strachu

Life Links Leondiah mit ihrer Nichte

Również w Kenii albinosi muszą walczyć z uprzedzeniami: w życiu codziennym, w szkole, w pracy

Wbrew wszelkim wysiłkom ze strony władz, wiele rodzin dalej żyje w strachu, ukrywając swoje dzieci cierpiące na brak pigmentu w skórze. Inne dzieci żyją w specjalnych ośrodkach, gdzie się uczą i gdzie otacza się je opieką. Takim przykładem jest szkoła podstawowa Mazoezi Kabanga w miejscowości Kigoma w zachodniej Tanzanii. - Rozwiązaniem problemu to jednak nie jest – twierdzi Hamida Ramadhani, matka trójki albinosów. W ośrodku czuje się jak w więzieniu, jakby była wykluczona ze społeczeństwa. – W dodatku ciągle jeszcze słyszę o przypadkach zabijania albinosów. Również dzieci źle się czują w zamknięciu - mówi.

Berthold Alfred, też albinos, studiował pedagogikę. Swoich rodziców mieszkających niedaleko granicy z Burundi już dawno nie widział, mimo że wie, iż potrzebują jego pomocy. Chętnie pomógłby pokonywać uprzedzenia, ale jako albinos sam jest zdany w ośrodku na pomoc.

Samopomoc

Przy czym sami albinosi mogliby się przyczynić do wzmocnienia ich akceptacji w społeczeństwie i obalenia zabobonów. Tak jak Isaac Mwaura, który jest albinosem a jednocześnie posłem do parlamentu w sąsiedniej Kenii. Przygotował nawet projekt ustawy, według której mordowanie albinosów ma być karane dożywociem. Wraz ze Stowarzyszeniem „Albinism Society of Kenya” założył on fundację, która rokrocznie przeznacza na pomoc albinosom 900 000 euro w przeliczeniu.

- Jest to często bardzo praktyczna pomoc, bo pieniądze przeznaczamy na zakup kremów przeciwsłonecznych, okularów słonecznych i kapeluszy.

Wprawdzie zabijanie albinosów w Kenii należy do rzadkości, ale i tam utrzymują się przesądy i zabobony. - Mój ojciec opuścił rodzinę, gdy urodził mu się syn albinos. Po prostu nie chciał uwierzyć, że jestem jego synem – mówi Mwaura.

Philipp Sandner / Iwona D. Metzner