Zabiją więcej ludzi niż rak | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 03.06.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Zabiją więcej ludzi niż rak

Według najnowszych badań superbakterie odporne na antybiotyki mogą zebrać większe śmiertelne żniwo niż choroby nowotworowe. O tym zagrożeniu będzie mowa nawet na szczycie G7.

29.04.2015 DW Fit und Gesund Keime

Groźniejsze niż nowotwory?

Sama kanclerz Merkel umieściła ten temat na agendzie zbliżającego się szczytu G7 w bawarskim Elmau: walka z rozprzestrzeniającymi się superbakteriami, odpornymi na działanie antybiotyków. Niemiecki minister zdrowia Hermann Groehe ostrzegał przed kilkoma dniami przed "powrotem do epoki przedpenicylinowej", i jego obawy potwierdzają najnowsze badania naukowców.

Jeżeli nic się nie zmieni w zakresie stosowania antybiotyków i skrupulatnego przestrzegania zasad higieny, wzrośnie liczba osób, które padną ofiarą infekcji superbakteriami. To wniosek, do jakiego doszła grupa berlińskich naukowców, którzy prowadzili badania na zamówienie klubu poselskiego partii Zielonych w Bundestagu.

Keiminfektionen am UKSH in Kiel

W szpitalach najtrudniej jest wytępić superbakterie

Zastraszające liczby

W pracy badawczej przeprowadzonej pod kierownictwem Elisabeth Meyer z Instytutu Higieny i Medycyny Środowiska kliniki Charite ostrzega się, że na całym świecie liczba śmiertelnych ofiar z notowanych obecnie 700 tys. rocznie, w roku 2050 może wzrosnąć do 10 milionów. Ta prognoza powstała na bazie szacunków brytyjskiego rządu z roku 2014, przy założeniu, że nie zostaną wdrożone żadne środki zaradcze.

W Europie oznaczałoby to, że obecna liczba 23 tys. śmiertelnych ofiar infekcji superbakteriami mogłaby wzrosnąć do 400 tys.

Oznaczałoby to też, że w wyniku tych infekcji umierałoby więcej osób niż na choroby nowotworowe, podkreślają autorzy pracy.

Niemieckie ministerstwo zdrowia wychodzi z założenia, że w trakcie leczenia dochodzi rocznie do infekcji u 400-600 tysięcy pacjentów, z czego do 15 tys. umiera. Różne są szacunki, jeżeli chodzi o zakażenia szpitalne, w przypadku których nie wszystkie bakterie są antybiotykoodporne. Przyjmuje się liczbę zgonów od 6-30 tys. rocznie.

Ze zwierząt na ludzi

Prawie jedna dziesiąta znanych obecnie zarazków należy do tzw. superbakterii odpornych na działanie antybiotyków.

Redakcja poleca

Do takiego uodpornienia się bakterii dochodzi m.in. na skutek stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt; potem te odporne zarazki przechodzą na człowieka. Jak stwierdza się w badaniu berlińskich naukowców jedna trzecia wszystkich osób w Niemczech, które są ubezpieczone na wypadek choroby, otrzymuje od lekarza receptę na antybiotyk.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) inicjuje właśnie globalny program działań przeciwko odporności superbakterii. W połowie maja br. rząd RFN uzgodnił strategię walki z superbakteriami, wprowadzając obowiązek ewidencji infekcji, ostrzejszego nadzoru i surowszych zasad higieny w szpitalach.

Niemiecka partia Zielonych uważa, że propozycje rządu nie idą dość daleko i krytykuje, że zbyt słabo przeciwdziała się stosowaniu antybiotyków w hodowli zwierząt.

- Antybiotyki, ważne dla ratowania ludzi, muszą być natychmiast zakazane w hodowli - podkreślił przewodniczący Zielonych Anton Hofreiter.

Nie brać antybiotyku na katar

Niemiecki minister zdrowia jest za lepszą kooperacją wspieranych przez państwo placówek badawczych z przemysłem farmaceutycznym, by wzmóc badania na tym polu. Badania nad nowymi antybiotykami i ich produkcja są bardzo pracochłonne i kosztowne.

Jak podkreślił niedawno w rozmowie ze "Spieglem" szef zarządu koncernu Bayer Marijn Dekkers, przemysłowi farmaceutycznemu brakuje bodźców do wynalezienia nowych preparatów antybiotykowych.

- Dobrze byłoby, gdyby powstał multinarodowy fundusz badań nad antybiotykami - zaznaczył, dodając: "Jedno państwo temu nie podoła".

Minister zdrowia Groehe zaznacza, że każdy sam może przyczynić się do powstrzymania inwazji superbakterii, jeżeli przy byle katarze nie będzie się domagał od lekarza recepty na antybiotyk.

dpa, rtr / Małgorzata Matzke