Pamiętacie dziewczynkę z dynią z kultowych „Fasolek”? To Klaudia Krych, która dziś żyje w Niemczech i robi coś, czego nikt by się po niej wtedy nie spodziewał: zbudowała od podstaw zespół ludowy, w którym ponad czterdzieścioro polskich dzieci i nastolatków uczy się tańców, pieśni i tradycji, o których w szkolnych realiachemigracji często w ogóle by nie usłyszały. Młode twarze - niektóre dzieci urodzone już w Niemczech, inne przywiezione tu jako maluchy - znajdują w zespole coś więcej niż hobby: przystań, język, tożsamość, a czasami pierwszą miłość.
A wszystko to bez systemowego wsparcia. Bez grantów, bez patronatów, bez instytucji, które zwykle stoją za takimi projektami. Jedynym oparciem są lokalni katolicy i polska misja, która udostępnia salę i daje przestrzeń na kulturę. Reszta to praca, upór i serce Klaudii, dawnej „Fasolki”, która udowadnia, że nawet na emigracji można stworzyć coś trwałego i niezwykle autentycznego.