Wypalenie zawodowe. Może pomóc spacer z sową | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 04.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Wypalenie zawodowe. Może pomóc spacer z sową

Drapieżny ptak polujący nocą - panaceum na stres i depresję? Niemiecka terapeutka oferuje lecznicze spacery z sową.

Eulen im Therapie-Einsatz (Picture-Alliance/dpa/C. Rehder)

Bianka Wolf z Saphirą

Kiedy Saphira przechadza się po okolicy, jest pewne, że przyciągnie spojrzenia ciekawskich. - Zawsze ktoś mnie zatrzymuje i pyta - mówi Bianka Wolf. Jej ogromna sowa o pomarańczowym spojrzeniu rzuca się w oczy. Saphira majestatycznie siedzi na ramieniu Bianki. Przynajmniej raz dziennie wyruszają na wspólny spacer. Ale z Saphirą spaceruje nie tylko Bianka. Terapeutka z Hohenwestedt (Szlezwik-Holsztyn) oferuje też innym lecznicze spacery z sową.

Przepracowanie, samotność, wypalenie zawodowe - tutaj mogą pomóc sowy - uważa Bianka Wolf, która na codzień jest w szkole asystentką autystycznego dziecka. Ptaki te mogą okazać się także pomocne w terapiach dzieci, które mają problemy z koncentracją i nauką. - Całą swoją uwagę skupiają wtedy na sowie - wyjaśnia terapeutka. Ze swoimi ptakami odwiedza także szkoły, domy spokojnej starości, szpitale i hospicja. - Bezgłośna rozmowa ze sową może być źródłem nowych impulsów. To jak medytacja - mówi Bianka Wolf. Godzina pobycia z ptakiem kosztuje 80 euro.

- Sowy mają coś tajemniczego - mówi Bianka Wolf. Oprócz Saphiry ma jeszcze dwie mniejsze sowy - puszczyka jarzębatego i szlarogłówkę południową. Te w odróżnieniu od Saphiry, która zimą przebywa w swojej wolierze, chętniej siedzą w domu. - Dla nich nasze zimy są zbyt chłodne - wyjaśnia Wolf. Wkrótce w jej posiadaniu znajdzie się kolejnych pięć sów.

W siódmym niebie

Według terapeutki sowy sprawdzają się przede wszystkim w kontaktach z zestresowanymi i przepracowanymi ludźmi i pomagają im w osiągnięciu stanu wewnętrznego spokoju. - Na początku obie strony są podenerwowane, ale szybko się uspokajają - mówi Wolf. Po jakimś czasie sowy stroszą pióra i są w siódmym niebie. Podobnie reagują ludzie.

Wewnętrzny spokój drapieżnych ptaków przenosi się na ludzi i może prowadzić do wewnętrznej równowagi. - Sowy zaglądają do ludzkiej duszy - przekonuje Bianka Wolf. Szczególnie utkwił jej w pamięci pobyt na oddziale z pacjentami w stanie śpiączki. Jej siostra, która pracuje na tym oddziale, ostrzegła ją, by nie miała zbyt dużych oczekiwań. - Ale jeden z pacjentów próbował nawet pogłaskać sowę - wspomina.

Pozytywny efekt

Prezydent Europejskiego Towarzystwa Terapii z Udziałem Zwierząt Rainer Wohlfarth, jest jednak sceptyczny. - W terapiach powinny uczestniczyć tylko udomowione zwierzęta - mówi Wohlfarth. Dzikie zwierzęta nie są przyzwyczajone do ludzi, można je jedynie oswoić. Spacery z sową to dla niego "dziwny pomysł". Wohlfarth może sobie jednak wyobrazić pewnien "efekt nowości". Wszystko, co nowe i fantastyczne może mieć w terapii pozytywny efekt. W terapiach wykorzystujących zwierzęta chodzi przede wszystkim o kontakt, komunikację i interakcję ze zwierzętami. - Trudno sobie to wyobrazić w przypadku sowy - mówi Rainer Wohlfarth. Dodaje, że doskonale sprawdzają się w terapiach osły, bo od wieków przyzwyczajone są do ludzi. - Sowa sama nie szuka kontaktu z ludźmi - dodaje.

dpa / Katarzyna Domagała

 

Redakcja poleca

Reklama