Wykradali tajemnice UE i NATO. Spektakularny proces rosyjskich szpiegów w Stuttgarcie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 15.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Wykradali tajemnice UE i NATO. Spektakularny proces rosyjskich szpiegów w Stuttgarcie

Historia państwa Anschlag brzmi jak scenariusz dobrego filmu szpiegowskiego. Jej finał rozgrywa się od dziś (15.01.13) przed Wyższym Sądem Krajowym w Stuttgarcie.

Para rosyjskich szpiegów działała w Niemczech przez ponad 20 lat na zlecenie rosyjskiego wywiadu SWR. Odpowiadają przed sądem w Stuttgarcie za działalność szpiegowską i za fałszowanie dokumentów.

Dwoje rosyjskich szpiegów znanych w Niemczech jako Andreas i Heidrun Anschlag od ponad roku przebywało w areszcie śledczym. Podejrzani są o pozyskiwanie informacji na temat politycznej i militarno-politycznej strategii UE i NATO.

"W przypadku Andreasa i Heidrun Anschlag chodzi o dwoje domniemanych agentów rosyjskiego wywiadu zagranicznego SWR, którzy od ponad 20 lat żyjąc w Niemczech posługiwali się fałszywą tożsamością (...). Ich zadanie polegało nie tylko na pozyskiwaniu informacji, lecz także na prowadzeniu innych agentów. Konkretnie oznaczało to, że szkolili oni i opłacali agentów SWR, oraz zlecali im określone zadania, które mogły być wykonywane także w jednym z krajów sąsiedzkich Niemiec" - twierdzi w swoim komunikacie Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV).

Kontakt z "Agentką 90-60-90"

Na Glienicker Bruecke w okresie zimnej wojny odbywała się wymiana szpiegów

Na Glienicker Bruecke w okresie "zimnej wojny" odbywała się wymiana szpiegów

Jak się przypuszcza, domniemani szpiedzy przybyli do Niemiec już w roku 1988 lub 1990. Posługując się sfałszowanymi dokumentami podawali się za obywateli Austrii pochodzących z Ameryki Południowej. Osiedlili się w południowo-zachodnich Niemczech w Michelbach koło Marburga i tu prowadzili normalne życie, które maskowało ich szpiegowską działalność. Andreas Anschlag studiował budowę maszyn. Obydwoje mówili z wyraźnym rosyjskim akcentem, lecz nie budziło to podejrzeń otoczenia. Przed 20 laty urodziła się ich córka, której nigdy ponoć nie zdradzili, kim są naprawdę. Do dziś władze niemieckie nie wiedzą, jaki jest faktyczny wiek obydwojga agentów i jaka jest ich rzeczywista tożsamość.

Stwierdzono jedynie, że mieli oni kontakt z rosyjską agentką Anną Chapman, zdemaskowaną w 2010 r., która w Rosji jest obecnie gwiazdą mediów.

Sto tysięcy euro rocznie

Prokuratura Federalna twierdzi, że od roku 2008 do 2011 para szpiegów zwerbowała do współpracy holenderskiego urzędnika Raymonda Poeteray, który dostarczał im z haskiego MSZ oficjalne dokumenty na temat UE i NATO. Zapłacili mu za nie ponad 72 tys. euro. Andreas Anschlag, który z Holendrem spotkał się ponad 30 razy, miał przekazywać dalej te informacje rosyjskim zleceniodawcom posługując się tzw. martwymi skrzynkami kontaktowymi. Poza tym sami gromadzili informacje na temat polityki RFN, UE i NATO w odniesieniu do Rosji. Holenderski urzędnik także stanie przed sądem, w osobnym procesie w Holandii.

fenster; rolladen; jalousie; mensch; person; durchkucken; durch; schauen; fernglas; beobachten; fern; nachbarn; spionage; spion; detektiv; neugier

Szpiegostwo w dalszym ciągu ma koniunkturę

Zlecenia otrzymywali drogą radiową, na tzw. szpiegowskich falach - twierdzi niemiecka prokuratura. Swoje informacje do centrali rosyjskiego wywiadu przekazywali drogą satelitarną, a zaszyfrowane tajne informacje poprzez internetowe wideoportale.

Ich wynagrodzenie w minionych latach wynosiło prawie sto tysięcy euro rocznie. Zgromadzony przez nich majątek szacuje się na 700 tys. euro. Mieli dom i trzy samochody.

Szpiedzy zostali zdemaskowani po długotrwałym śledztwie niemieckiego kontrwywiadu i aresztowani 18 października 2011 roku.

Szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji Hans-Georg Maassen określił ten przypadek jako "jeden z największych sukcesów kontrwywiadu minionych lat". Jak wynika z rozpoznania, byli oni częścią siatki rosyjskich agentów, na których trop wpadł kontrwywiad amerykański.

Cenne źródło informacji

Jak donosiła gazeta "Welt am Sonntag" rząd RFN zabiegał o wymianę tej pary szpiegów na dwóch agentów więzionych w Rosji, którzy pracowali dla zaprzyjaźnionego z Niemcami wywiadu. Jednym z nich jest były szef wydziału rosyjskiego kontrwywiadu FSB, który odsiaduje w Moskwie karę 19 lat więzienia. W tajne pertraktacje włączony był także Urząd Kanclerski oraz federalne ministerstwo sprawiedliwości i MSW. Kontakt ze stroną rosyjską nawiązany został przez ambasadę Rosji w Berlinie. Przypuszczalnie w negocjacje włączeni byli także kanclerz Merkel i prezydent Putin.

Rosjanie nie przystali jednak na tę transakcję, przypuszczalnie ze względu na korzyść, jaką z procesu może wynieść rosyjski wywiad. W trakcie procesu przy drzwiach otwartych będzie on mógł bowiem zaczerpnąć informacji o tym, jak doszło do zdemaskowania ich agentów.

Obrońca z doświadczeniem

Przed sądem w Stuttgarcie rosyjskich agentów bronić będzie monachijski adwokat Horst-Dieter Poetschke, który występował już m.in. jako obrońca Guentera Guillaume'a, enerdowskiego szpiega, który był osobostym referentem kanclerza Willy'ego Brandta.

Grozi im kara do 10 lat więzienia. Mecenas Poetschke zaznaczył, że jego klienci mają nadzieję, że dojdzie do wymiany agentów pomiędzy RFN i Rosją, i że będą mógli powrócić do Rosji. W trakcie procesu nie zamierzają składać żadnych wyjaśnień ani co do swej działalności, ani co do tożsamości. W ramach procesu zaplanowano 31 dni rozpraw. Może on potrwać do końca czerwca 2013 roku.

dapd, dpa / Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Audio i wideo na ten temat