1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Wybory regionalne w Rosji i niepopularna reforma

Elena Barysheva
9 września 2018

Dziś (09.09.2018) Rosjanie wybiorą gubernatorów, merów oraz władze regionalne i lokalne. Niektóre wyniki mogą okazać się niespodzianką. Oczekuje się także protestów przeciwko reformie obecnego systemu emerytalnego.

https://p.dw.com/p/34X3d
Russland Moskau - Wahlwerbung zur Wahlen am 9. September
Zdjęcie: DW/E.Barysheva

Kampania wyborcza w tym roku była tak słaba i bezbarwna, jak rzadko do tej pory, twierdzą obserwatorzy rosyjskiej sceny politycznej. Ich zdaniem odbije się to na frekwencji, która będzie niższa niż w latach ubiegłych. Tym bardziej, że w wielu regionach Federacji Rosyjskiej o prawdziwej walce wyborczej w ogóle nie może być mowy.

"Wyraziści kandydaci i przedstawiciele lokalnych elit, którzy mogliby stanowić konkurencję dla prominentów sprawujących władzę, nie zostali dopuszczeni do wyborów" – powiedział w rozmowie z DW Grigorij Mielkojanc ze stowarzyszenia "Głos" broniącego praw wyborców. W jego przekonaniu ubieganie się o jakiekolwiek stanowisko w tych wyborach, bez poparcia władz państwowych, stwarza zagrożenie dla takich kandydatów, na których zaczyna się wywierać najrozmaitsze naciski, z wytaczaniem im spraw karnych włącznie.

Pewne prognozy

Gubernatorzy 22 regionów, wśród nich także mer Moskwy, zostaną wyłonieni w wyborach bezpośrednich. W większości regionów wynik wyborów można przewidzieć z góry. "Są jednak trzy regiony ze słabymi gubernatorami: chabarowski, chakaski i włodzimierski" – oświadczył w wywiadzie dla DW Aleksander Kyniew z Wyższej Szkoły Gospodarki w Moskwie. "Ciekaw jestem jak będą głosować wyborcy tam, gdzie kandydaci są słabi, a ludzie coraz bardziej niezadowoleni" – dodał.

Obecne władze państwowe nie mają w zasadzie liczących się rywali także w wyborach do parlamentów regionalnych. Nawet ci kandydaci opozycyjni, którzy wcześniej zostali do nich dopuszczeni, wskutek protestów kontrkandydatów popieranych przez władze, zostali z nich później wykluczeni. Ale i tu zdarzają się wyjątki. W wyborach do parlamentów w Jekaterynburgu, Buriacji, Irkucku i Uljanowsku przedstawicielom opozycji udało się dostać na listy wyborcze. "Najciekawsza jest walka wyborcza w Irkucku, ponieważ rywalizują w niej skłóceni ze sobą komunistyczny gubernator i przedstawiciel partii Jedna Rosja" – wyjaśnia Aleksander Kyniew.

Kiełbasa wyborcza

O prawdziwej walce nie można także mówić w Moskwie. Obserwatorzy są zdania, że wybory mera stolicy Rosji mają raczej charakter plebiscytu popularności jej obecnego kierownictwa. Z 32 kandydatów na urząd mera na listach do głosowania znalazło sią tylko 5, a wśród nich – rzecz jasna – sprawujący ten urząd od 2010 roku Siergiej Sobianin. Żaden z opozycyjnych kandydatów nie został zarejestrowany. Ani Dmitrij Gudkow za Partii Przemian, ani Ilja Jaszyn z ruchu Solidarność.

"Moskwa jest bogatym regionem, w którym władze chcą się przypodobać wyborcom" – twierdzi cytowany wcześniej Grigorij Mielkojanc. Najlepszym tego dowodem jest to, że tym razem można głosować także w 209 lokalach wyborczych urządzonych w daczach, które dla wygody właścicieli dacz będą czynne dwie godziny dłużej. Władze Moskwy obiecały także uruchomienie programu rozwoju infrastruktury osiedli z daczami.

Innym przykładem kiełbasy wyborczej jest kuszenie głosujących upominkami rozdawanymi przy urnach. Na przykład wyborcom, którzy nie przekroczyli trzydziestki obiecano bilety wolnego wstępu na koncerty popularnych zespołów.

Niepopularna reforma

Zwolennicy znanego krytyka polityki Kremla Aleksieja Nawalnego zapowiedzieli w dniu wyborów protesty przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego. Ma do nich dojść w ponad 80 miastach w całej Rosji. Akcje protestacyjne zostały zgłoszone, ale z wyjątkiem Sankt Petersburga i Czeboksarów nad Wołgą władze nie udzieliły zezwolenia ich organizatorom.

Aleksiej Nawalny w drodze do sądu (27.08.2018)
Aleksiej Nawalny w drodze do sądu (27.08.2018)Zdjęcie: Getty Images/AFP/V. Maximov

Nowe przepisy stanowią, że kobiety mogą przechodzić na emeryturę dopiero w wieku 60 lat, a nie 55 jak do tej pory, a mężczyźni w wieku 65 lat, zamiast 60. Z badań opinii publicznej wynika, że wprowadzone zmiany odrzuca 90 procent Rosjan, ale prezydent Putin twierdzi, że są one konieczne ze względu na zmiany demograficzne. Krytycy tej reformy podkreślają, że w Rosji oczekiwana długość życia mężczyzn wynosi obecnie zaledwie 66 lat, co oznacza, że wielu z nich nie doczeka emerytury.

Mieszanie się  w wybory

Wspomniany wyżej Aleksiej Nawalny nie weźmie udziału w protestach przeciwko reformie systemu emerytalnego, ponieważ odsiaduje w tej chwili karę 30 dni aresztu za zorganizowanie bez zezwolenia akcji protestacyjnej w styczniu. Udało mu się jednak opublikować film wideo, w którym wzywa do uczestniczenia w protestach i zbojkotowania wyborów. Zwolennicy Nawalnego starają się maksymalnie rozpowszechnić jego wezwanie, między innymi na kanale YouTube.

Tymczasem władze rosyjskie ostrzegły koncern Google, do którego należy kanał YouTube, że potraktują rozpowszechnianie apelu Nawalnego na YouTube jako "mieszanie się" w wybory. Cytowany wyżej moskiewski politolog Aleksander Kyniew zwraca uwagę, że "takie inicjatywy wymierzone w Google są przejawem histerii w obrębie aparatu władzy, ale także świadczą o jego zaniepokojeniu, co ludzie od razu wyczuwają". W rezultacie mogą poczuć się ośmieleni i postąpić dokładnie odwrotnie niż się tego po nich spodziewają władze. Zdaniem ekspertów, głównie z tego powodu w wyborach regionalnych może także dojść do niespodzianek.