1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Wszystkie ministerstwa w Berlinie? Szykuje się nowy spór

Andrzej Pawlak11 października 2015

W ministerstwie budownictwa specjalny zespół roboczy przygotowuje plany przeniesienia wszystkich agend rządowych do Berlina. Zapowiada to nowy konflikt z władzami Nadrenii Północnej-Westfalii.

https://p.dw.com/p/1GmJn
Kanzleramt Berlin Deutschland
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Paul Zinken

W tej chwili wynik ciągnącego się od lat meczu Berlin-Bonn wynosi 8:6 na korzyść stolicy zjednoczonych Niemiec. Nad Sprewę przeniosło się definitywnie osiem ministerstw. W Bonn pozostało sześć: ministerstwo obrony, zdrowia, środowiska, współpracy gospodarczej i rozwoju, rolnictwa oraz ministerstwo edukacji i badań naukowych. Poza tym berlińskie ministerstwa utrzymują w Bonn filie.

Dokończyć przeprowadzkę

"Bild am Sonntag" donosi, że ten stan rzeczy ma się w przyszłości zmienić. W federalnym ministerstwie budownictwa powołano pięcioosobowy zespół roboczy przygotowujący projekt nowelizacji tzw. ustawy Berlin/Bonn z 1994 roku. Nowa ustawa ma zostać uchwalona jeszcze przed wyborami powszechnymi w 2017 roku i wcielona w życie podczas następnej kadencji Bundestagu. Wg Bild am Sonntag" w tej sprawie przeprowadzono już pierwsze rozmowy z rządem Nadrenii Północnej-Westfalii.

Bundesministerium des Innern in Berlin
Nowy gmach MSW w BerlinieZdjęcie: picture-alliance/dpa

Nową rundę dyskusji o dokończeniu przeprowadzki zainicjowała w tych dniach minister budownictwa Barbara Hendricks z SPD. Wspomniana wyżej ustawa z 1994 roku stanowi, że w Bonn powinna pracować ponad połowa urzędników agend rządowych, ale w rzeczywistości jest niemal odwrotnie. Zdecydowana większość z nich pracuje już w Berlinie.

Z najnowszych danym MSW wynika, że pod koniec czerwca w Berlinie było zatrudnionych 11 tys. 200 urzędników ministerialnych a w Bonn tylko 6 tys. 800. Pod tym względem wynik meczu zmierza więc jednoznacznie w kierunku 2:1 na korzyść Berlina.

Reform von Bundeswehr und Verteidigungsminsterium
Bońska siedziba MONZdjęcie: picture alliance/dpa

Warto dodać, że Federalny Trybunał Obrachunkowy, będący odpowiednikiem polskiego NIK, obliczył, że tylko w 2011 roku koszt utrzymywania "podwójnego życia" centralnych instytucji rządowych wyniósł 9,2 mln euro, z czego połowa przypada na koszty podróży urzędników ministerialnych pomiędzy Bonn i Berlinem.

Irytacja i sprzeciw w Düsseldorfie

"Można i trzeba zainicjować teraz kontrolowany proces zmiany, ponieważ tak jak do tej pory dalej być nie może", oświadczyła parę dni temu minister budownictwa, co w Nadrenii Północnej-Westfalii wzbudziło zrozumiałą irytację. Chadeccy posłowie do Bundestagu z tego landu zdecydowanie sprzeciwili się jej propozycji dokończenia przeprowadzki znad Renu nad Sprewę.

Deutschland Bundesumweltministerin Barbara Hendricks
Barbara HendricksZdjęcie: picture-alliance/dpa/J. Carstensen

Argumentowali, że przeniesienie wszystkich ministerstw do Berlina poważnie osłabiłoby rangę Bonn jako miasta federalnego (Bundesstadt) pełniącego część obowiązków stolicy kraju. Taki krok zaszkodziłby także interesom gospodarczym Bonn i całego regionu. Poza tym, jak obliczono, koszty przeniesienia wszystkich ministerstw do Berlina musiałyby wynieść co najmniej 2 mld euro, a według innych szacunków ponad dwa razy tyle. Dużo taniej i lepiej, bo zgodnie z obowiązującą ustawą Berlin/Bonn, jest zatem utrzymywać obecną sytuację, twierdzili.

Równie gniewnie zareagowali posłowie z partii liberalnej w Nadrenii. Zrozumienie dla propozycji minister budownictwa Barbary Hendricks okazali natomiast posłowie z frakcji partii Lewica w Bundestagu i minister spraw wewnętrznych Thomas de Maizière z CDU.

Proponując dokończenie przeprowadzki do Berlina minister Hendricks podkreśliła, że Bonn ma dość ofert pracy dla urzędników. Jej zdaniem nie muszą oni koniecznie pracować w ministerstwach, tylko w różnych innych innych instytucjach centralnych, których siedzibą jest Bonn. Można jednak obawiać się, że wtedy doszłoby w nich do tzw. przerostów kadrowych, co zapewne zostanie użyte jako argument w dalszym ciągu dyskusji nt. przyszłych losów ustawy Berlin/Bonn z 1994 roku.

dpa, afp / Andrzej Pawlak