Wspólna linia UE wobec Iranu. Polska waha się | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 28.05.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Wspólna linia UE wobec Iranu. Polska waha się

Polska powątpiewa, czy UE słusznie reaguje na decyzję Donalda Trumpa o porzuceniu umowy z Iranem. Nie chce osłabiać sankcji USA wobec Teheranu.

Prezydent Donald Trump wycofał Stany Zjednoczone z wielostronnej umowy z Iranem, której celem jest wyhamowanie programu nuklearnego mogącego prowadzić – zdaniem Zachodu – do budowy irańskiej bomby atomowej. Przywódcy krajów Unii już w połowie maja na szczycie w Sofii postanowili, że UE będzie nadal trzymać się ugody z Iranem. W Sofii ogłoszono jedność UE w sprawie Iranu i USA, ale teraz w Brukseli okazało się, że te deklaracje mogły być na wyrost. – Różne są interpretacje szczytu w Sofii – powiedział szef MSZ Jacek Czaputowicz w przerwie obrad szefów dyplomacji krajów UE. Komisja Europejska dzień po – jak przekonuje Bruksela – „zielonym świetle” na szczycie w Sofii już zaczęła uaktualniać unijną „regulację blokującą”, by chroniła firmy z UE przed sankcjami USA za inwestycje w Iranie. Tę regulację przyjęto pierwotnie w latach 90., gdy Unia nie godziła się na sankcje USA wobec Kuby. Zakazuje ona unijnym firmom stosowania się, a sądom i instytucjom w UE egzekwowania wybranych decyzji sankcyjnych „krajów trzecich”, czyli USA. Unijne firmy, które narażą się na kary w USA, teoretycznie mogłyby dochodzić w sądach UE odszkodowania kosztem amerykańskiego majątku w Europie.

„Regulacja blokująca”, która miałaby wejść w życie na początku sierpnia, ma poparcie Berlina i Paryża, a w Sofii wydawało się, że i reszty krajów Unii. Ale w poniedziałek (28.05.2018) Jacek Czaputowicz zaprzeczył. – To wymaga jeszcze refleksji. Problemem z polskiej perspektywy są próby podjęcia działań, które byłyby nastawione przeciwko Stanom Zjednoczonym i będą skutkować przeciwko sankcjom amerykańskim. Tu jest pewien problem – powiedział. Czaputowicz przekonywał, że pożądany byłby system rekompensujący straty unijnym firmom, które będą tracić na inwestycjach w Iranie wskutek sankcji USA, ale nie można tych firm zachęcać do dalszego inwestowania wbrew tym restrykcjom.

Polska wspólnie z Rumunią

Stanowisko przedstawione przez szefa polskiej dyplomacji w zasadzie jest zaprzeczeniem strategii UE ze szczytu w Sofii, która przewiduje, że dopóki Teheran przestrzega ugody o atomie, dopóty Unia będzie wykonywać swoją część umowy, czyli „nagradzać” Iran normalizacją stosunków gospodarczych. Z naszych informacji wynika, że podczas poniedziałkowych obrad wątpliwości podobne do polskich podnosił m.in. minister z Rumunii. Natomiast Czaputowicz relacjonował dziennikarzom, że w podobnym duchu wypowiadały się kraje zawdzięczające USA swoje bezpieczeństwo. Czy i jak Polska mówiła o swych wątpliwościach w sprawie linii UE co do Iranu? – Wyrazem jedności Unii jest także otwarte dzielenie się swymi troskami – tak od odpowiedzi uchyliła się szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini.

Blisko Ameryki

Do zatrzymania „regulacji blokującej” Polska musiałaby uzbierać – nieosiągalną dla Warszawy – dużą większość krajów UE. Z drugiej strony ta regulacja – zdaniem wielu ekspertów – zapewne okaże się nieskuteczna, bo małe i średnie firmy będą po prostu omijać Iran, by nie wikłać się w sankcyjno-sądowe spory między UE i USA. Z kolei wielkie firmy, jak francuski Total, już same ogłosiły, że wkrótce wycofają się z Iranu, o ile nie otrzymają sankcyjnych wyłączeń od Waszyngtonu. Działają na tak wielu rynkach poza UE, że nie mogą sobie pozwolić na konfrontację z Amerykanami.

Czy nie byłoby lepiej, by Polska i Rumunia przeczekały cały temat, skoro i tak unijne „blokowanie” amerykańskich sankcji chyba się nie sprawdzi? – Myślę, że celem Warszawy jest po prostu zasygnalizowanie bliskości wobec USA – mówi nam jeden z unijnych dyplomatów w Brukseli.

Wielu ministrów zadeklarowało – jak powiedziała Mogherini – „powołanie sieci punktów kontaktowych”, których celem byłoby omijanie sankcji USA. „Regulacja blokująca” leży w kompetencjach UE, ale m.in. Niemcy i Francja zapowiedziały także stworzenie mechanizmu przelewów bezpośrednio z banków centralnych krajów Unii do banku centralnego Iranu, co miałoby uchronić płatności np. za ropę przed przechwyceniem przez amerykański system nadzoru finansowego w świecie dolara. Tego triku nie może przeprowadzić Bruksela, lecz współpracujące ze sobą władze poszczególnych państw Unii.