Wojna w Ukrainie. Jak niemieckie Patrioty bronią nieba nad Słowacją | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 23.11.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Wojna w Ukrainie. Jak niemieckie Patrioty bronią nieba nad Słowacją

Uderzenie rakiety w Polsce pokazuje, jak ważna jest obrona przeciwlotnicza dla Europy Środkowej. Od kwietnia na Słowacji stacjonują niemieckie rakiety Patriot. Jak wygląda misja żołnierzy Bundeswehry?

Patrioty Bundeswehry na Słowacji

Bundeswehra obsługuje w Sliac dwie gotowe do walki baterie Patriotów

W ten listopadowy dzień drapieżny ptak jest jedyną rzeczą poruszającą się na niebie nad lotniskiem w Sliač. I przypuszczalnie bardziej interesują go myszy na sąsiednim polu buraków niż porzucone myśliwce MiG, które ustawiła tu słowacka armia – rozpoznawalne bardziej jako ozdoba niż środek odstraszający prawdziwego wroga.

W tej spokojnej dolinie nad rzeką Hron w środkowej Słowacji zadanie odstraszania przejęła Bundeswehra: po lewej i prawej stronie betonowego pasa startowego stoją po trzy ciężkie ciężarówki na wysuniętych podporach, a na powierzchniach ładunkowych prostokątne skrzynie skierowane są pod kątem do góry. W ich wnętrzu znajdują się rakiety przeciwlotnicze, gotowe w każdej chwili zestrzelić wrogi obiekt.

Fakt, że ustawione są tu niemieckie baterie Patriot ma związek z rosyjską agresją na Ukrainę. Z jednej strony wzmacniają one wschodnią flankę NATO. Z drugiej strony zamykają też pewną lukę: Słowacja już w pierwszych dniach wojny oddała Ukrainie swój własny system obrony przeciwrakietowej.

Początkowo Niemcy i Holandia wysłały na Słowację trzy baterie Patriotów, ale teraz w kraju pozostały tylko dwie niemieckie baterie. Holandia swoją wycofała i zostawiła w bazie lotniczej zaledwie kilku oficerów łącznikowych. Nie można jednak wykluczyć, że w przyszłości ponownie wzmocni swój personel.

Mózg, oko i serce Patriota

– Tutaj widzimy tak zwane trzy gwiazdy – starszy sierżant Patrick (żołnierze mogą przedstawiać się tylko po imieniu) wskazuje na pojemniki wielkości ciężarówki pomalowane w kamuflażowe kolory. To stanowisko kierowania ogniem, potężna jednostka radarowa i agregat prądotwórczy do zasilania. ––„Mózg, oko i serce Patriota”, jak mówi Patrick.

Żołnierz Bundeswehry przed namiotem

Starszy sierżant Patrick jest w Bundeswehrze od jedenastu lat – i przez cały ten czas pracuje z Patriotami

Bliżej dziennikarzom podejść nie wolno, zwłaszcza nie ze smartfonem w kieszeni. Ale w internecie są zdjęcia, pokazujące jak wygląda klimatyzowany „mózg” od środka. Obok siebie ma dwa identyczne stanowiska z ekranami wyświetlającymi obraz z radaru i informacje o stanie wyrzutni oddalonych o kilkaset metrów. – Po prawej stronie siedzi oficer, a po lewej ja jako sierżant kontroli ognia – mówi Patrick.

Ustawiona w zasięgu wzroku druga bateria ma takie samo wyposażenie, a obydwa stanowiska kierowania ogniem są obsadzone przez całą dobę. Jednocześnie żołnierze są w ciągłej wymianie z wyższymi organami, takimi jak słowackie centrum kontroli lotów w pobliskim mieście Zwoleń. – Decyzja o oddaniu ognia nie należy do nas, lecz leży wyżej, my też jesteśmy w tym kraju tylko gośćmi – wyjaśnia pierwszy sierżant. Od rozpoczęcia misji w kwietniu 2022 roku nie doszło jeszcze do zdarzenia, które spowodowałoby konieczność podjęcia takiej decyzji.

Lotnisko i wojskowe samochody

Centrum dowodzenia baterią Patriotów. Skrzynka po prawej to radar

Po Przewodowie: Patrioty w centrum uwagi

Eksplozja w polskiej wsi Przewodów 15 listopada br. pokazała, jak szybko może się to zmienić: niedaleko granicy z Ukrainą znienacka spadł pocisk i zabił dwóch cywilów. Według Polski i USA rakieta S-300 została wystrzelona przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Rząd w Kijowie wielokrotnie zaprzeczał tej relacji.

Starszy sierżant Patrick był wtedy na służbie. Opowiada, że jasne było, by w takiej sytuacji zachować spokój i przeanalizować sytuację i nie dopuścić do eskalacji: – Takie wydarzenia sprawiają, że ponownie uświadamiasz sobie, jak blisko ta sprawa ma miejsce. To nie jest daleko od domu.

W reakcji na Przewodów rząd w Bratysławie zażądał od NATO zwiększenia ochrony słowackiej przestrzeni powietrznej. Oprócz niemieckich Patriotów, w tym niewielkim kraju UE rozmieszczone są odrzutowce z Czech i Polski, które patrolują słowackie niebo w ramach misji „Air Policing”. Bundeswehra już przygotowuje się na co najmniej kolejny rok na Słowacji. Ponadto minister obrony Christine Lambrecht zaproponowała także Polsce rozmieszczenie Patriotów.

Podziękowanie za zimną wojnę

Pułkownik Volker Pötzsch, dowódca kontyngentu Bundeswehry na Słowacji, tłumaczy w rozmowie z DW, że Patrioty to mały element układanki w większej strukturze NATO: – Możemy dostosować się do najróżniejszych sytuacji. A o tym, który element zostanie wybrany, czy użyjemy tylko samolotów, czy przeciwlotniczych systemów rakietowych, czy jeszcze czegoś innego, o tym decyduje NATO w całościowym ujęciu. Zasadnicze pytanie brzmi: jakie mamy siły? Co jest dostępne? Co musi być obronione w pierwszej kolejności i w jaki sposób?

Mężczyzna w mundurze

Pułkownik Volker Pötzsch dowodzi kontyngentem Bundeswehry na Słowacji

Bundeswehra prowadzi na Słowacji tzw. natowską misję EVA – „Enhanced Vigilance Activities". W tym celu w na lotnisku Sliač stacjonuje około 300 żołnierzy. Kolejna baza to Lešť, około godziny jazdy na południe, gdzie Czechy przewodzą grupie bojowej NATO, w skład której wchodzą Niemcy, Słowenia i USA.

Dla pułkownika Pötzscha niemiecki wkład w działania NATO jest również okazją do odwdzięczenia się za pomoc w przeszłości: – To jest coś, co znamy bardzo dobrze z naszej własnej historii podczas zimnej wojny. Sojusznicy NATO w zasadzie robili to samo w naszym kraju, czyli przyjechali do nas, aby móc nas obronić w sytuacji zagrożenia.

Między obroną powietrzną a piłką nożną

Dla niemieckich żołnierzy obsługujących baterie Patriot oznacza to również, że podczas ośmio- lub dwunastogodzinnych zmian utrzymują się w gotowości w pobliżu baterii na drugim końcu lotniska, około dwóch kilometrów od kontenerów, w których śpią. Starszy sierżant Patrick pokazuje DW „strefę chill-outu”, jak nazywa pomieszczenie wielkości garażu, w którym robią sobie przerwy podczas służby.

Pomieszczenie niemieckich żołnierzy

„Strefa chill-outu” niemieckich żołnierzy na Słowacji

Na ścianie pokrytej siatką maskującą wisi tarcza do rzutek, a wokół rzutnika stoją kanapy z palet i materacy. Czasami pokazywane są tu oficjalne prezentacje, opowiada Patrick. Na ścianach widać flagi oraz terminarz meczów Mistrzostw Świata. Część załogi Patriota będzie przez najbliższe tygodnie z zapałem oglądać piłkę nożną, podczas gdy ich koledzy będą obserwować niebo nad Słowacją.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Po eksplozji w Przewodowie. Obawy przed Rosją