Wojna w Iraku nauczyła mówić Niemcy NIE | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 20.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Wojna w Iraku nauczyła mówić Niemcy NIE

20 marca 2013 roku mija 10. rocznica wybuchu wojny w Iraku, która zapoczątkowała epokę lodowcową w relacjach niemiecko-amerykańskich. Niemcy nauczyły się mówić NIE i sprzeciwiać się również woli USA.

Jedną ze swoich najważniejszych decyzji w polityce zagranicznej kanclerz Gerhard Schröder (SPD) zaanonsował w kinie miasta okręgowego Dolnej Saksonii, Goslar. „Nie liczcie na to, że Niemcy zaaprobują rezolucję uzasadniającą wojnę; nie liczcie na to!”.

Polityk SPD wypowiedział te decydujące słowa w przemówieniu podczas kampanii wyborczej do parlamentu krajowego Dolnej Saksonii. Było to 21 stycznia 2003 roku, a chodziło o wojnę przeciwko irackiemu dyktatorowi Saddamowi Husajnowi, której planowanie weszło w USA w gorącą fazę.

Tylko 16 miesięcy wcześniej, po zamachach na World Trade Center 11.09.2001 roku, kanclerz Schröder mówił o „bezgranicznej solidarności” Niemiec z USA.

Der Vorsitzende der SPD-Fraktion im Bundestag, Frank-Walter Steinmeier (v.l.), Bundesinnenminister Hans-Peter Friedrich (CSU) und der fruehere Bundeskanzler Gerhard Schroeder (SPD) nehmen am Sonntag (11.09.11) in Berlin in der Lutherkirche (American Church) an einem Gedenkgottesdienst fuer die Opfer der Terroranschlaege vom 11. September 2001 in den Vereinigten Staaten teil. In Berlin wird am Sonntag der Opfer der Terroranschlaege vom 11. September 2001 gedacht. Um 14.46 Uhr ist eine weltweite Schweigeminute zum Gedenken an die Opfer geplant. (zu dapd-Text) Foto: Adam Berry/dapd

Nabożeństwo ku czci ofiar zamachów na USA 11.09.2001. G. Schröder (z pr.)

W celu zapewnienia sobie w Bundestagu większości dla udziału Niemiec w misji antyterrorystycznej „Enduring Freedom” w listopadzie 2001 roku, postawił nawet wniosek o wotum zaufania.

Na początku 2002 roku wysłano wojska niemieckie do Afganistanu.

Diametralna zmiana nastawienia

Jednak przygotowania ówczesnego prezydenta USA George'a Busha do inwazji na Irak posunęły się w oczach Schrödera za daleko. W kampanii wyborczej do Bundestagu w 2002 roku, w kanclerzu jak i jego nastawieniu do walki antyterrorystycznej USA nastąpiła ogromna przemiana. - Nie jesteśmy do dyspozycji, by uczestniczyć w przygodach – powiedział już w sierpniu 2002 roku. Ale dopiero w przemówieniu w Goslar, Schröder dał Amerykanom do zrozumienia, że jego rząd odmawia nie tylko militarnego, lecz również politycznego poparcia interwencji w Iraku.

Niemcy po raz pierwszy w powojennej historii tak jednoznacznie zdystansowali się od Stanów Zjednoczonych.

Jeszcze nie tak dawno Schrödera oklaskiwano w klubie SPD w Bundestagu za jego stanowisko w kwestii Iraku. Decyzja przyszła mu o tyle łatwo, że miał za sobą większość społeczeństwa. Tymczasem opozycja zdecydowanie ostrzegała przed rozłamem w Europie i NATO. „Jest Pan w błędzie i to od wielu miesięcy” - powiedziała szefowa CDU Angela Merkel, zwracając się do Schrödera w Bundestagu.

Koalicja Chętnych i Koalicja Niechętnych

Russland Deutschland Wirtschaft Gas Gerhard Schröder und Wladimir Putin in Moskau

Schröder, Putin i Chirac należeli do "Koalicji Niechętnych"

Kanclerz Niemiec nie był jednak osamotniony w swej decyzji. Wraz z ówczesnym prezydentem Francji Jacquesem Chirakiem i prezydentem Rosji Władimirem Putinem stanowili „Koalicję Niechętnych”, podczas gdy udział w wojnie zadeklarowały Wielka Brytania, Hiszpania i Holandia.

Był to początek najtrudniejszej fazy w niemiecko-amerykańskich relacjach okresu powojennego. Amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld postawił Niemcy na równi z Libią i Kubą, które też sprzeciwiły się tej wojnie.

Dawni wrogowie, Niemcy i Francja stali się dla Rumsfelda „starą Europą”, w przeciwieństwie do wielu państw Europy Środkowo-Wschodniej, takich jak Polska, Węgry i Czechy, które zaszeregował do liczącej około 40 państw „Koalicji Chętnych”.

Schröder i Bush przez wiele miesięcy nie zamienili z sobą ani słowa.

Odwilż?

** ARCHIV ** US-Praesident George W. Bush, links, und Bundeskanzler Gerhard Schroeder sprechen im Kanzleramt in Berlin am 23. Mai 2002. George W. Bush besucht am Mittwoch, 23. Februar 2005, Deutschland. (AP Photo/Jockel Finck)

Kanclerz Niemiec Gerhard Schröder i prezydent USA George Bush

Gdy w lecie 2003 roku, w czasie szczytu w St. Petersburgu, znów podali sobie dłoń, uznano to za małą sensację.

Co z tego pozostało? Niemiecko-amerykańskie relacje nie doznały żadnego trwałego uszczerbku. Tylko Bush nie wybaczył Schröderowi. W wydanych w 2010 roku pamiętnikach zatytułowanych „Decision Points”, opisał swój stosunek do kanclerza Niemiec jako ‘zrujnowany'. „Gdy zaufanie zostało raz podważone, trudno było je przywrócić” – napisał Bush.

Własna droga” Schrödera i Merkel

Doświadczenie z wojną iracką zmieniło też politykę niemiecką, która nabrała większej pewności siebie. I akurat polityk, która w 2003 roku zarzuciła Schröderowi, że obrał własną drogę, jako kanclerz Angela Merkel uczyniła to samo w 2011 roku.

Podczas głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ na temat wojny libijskiej Niemcy wstrzymały się od głosu i rozsierdziły najważniejszych partnerów NATO, a zwłaszcza USA.

Wkroczenie do Libii, przynajmniej w łonie NATO, uznano za właściwe posunięcie, czego o wojnie irackiej powiedzieć nie można.

DPA / Iwona D. Metzner

Red. odp.: Elżbieta Stasik