Wizja Europy w umowie koalicyjnej nowego rządu Niemiec | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 12.03.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Wizja Europy w umowie koalicyjnej nowego rządu Niemiec

Umowa koalicyjna nowego niemieckiego rządu opowiada się mocno za UE oraz reformami Wspólnoty. Ale ile z tego da się przy rozlicznych przeszkodach zrealizować?

Umowa koalicyjna Unii chadeckiej i SPD

Umowa koalicyjna Unii chadeckiej i SPD

Taka doza europejskiego zaangażowania w programie rządowym należy w dzisiejszych czasach do rzadkości. „Nowy przełom w Europie” – tak zatytułowana została umowa koalicyjna nowego rządu Niemiec. I jeśli nawet jej szczegóły pozostają często niejasne, można w niej zauważyć sporo proeuropejskiego entuzjazmu. CDU, CSU i SPD zamierzają podpisać dzisiaj (12.03.2018) tę umowę.

 Nowy rząd federalny pragnie wzmocnić całą Unię Europejską i wraz z Francją zreformować głównie strefę euro. Opowiada się on za nowym budżetem inwestycyjnym dla strefy – projektem, o który zabiegał prezydent Francji Emmanuel Macron. Zgodnie z życzeniem nowego rządu Niemiec Europejski Mechanizm Stabilności (ESM) zostałby przekształcony w Europejski Fundusz Walutowy, który służyłby pomocą państwom członkowskim borykającym się z problemami finansowymi. Funkcję kontrolną nad funduszem przejąłby Parlament Europejski. Do tego dochodzi jeszcze zdumiewające zobowiązanie: „Jesteśmy gotowi do zwiększenia wkładu finansowego Niemiec w budżet UE”. Powodem tego jest luka finansowa, jaka powstanie w budżecie unijnym, kiedy z powodu brexitu odpadnie Wlk. Brytania, trzeci największy płatnik netto UE. I właśnie tę lukę zamierzają wypełnić Niemcy.

Przeczytaj także: Niemiecka prasa o nowej koalicji: stanowiska za wszelką cenę

Tą tak znaczącą dozą europejskiego ducha w umowie koalicyjnej jest zachwycona nie tylko KE, lecz także liczni eurodeputowani. Manfred Weber, szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL) w PE zatwittował: „Jasne, że to europejskie podejście i odpowiedź na populistów”. Socjaldemokrata Jo Leinen powiedział w wywiadzie dla rozgłośni Deutschlankfunk: „Europejska jedność jest ostatnią wizją, jaką mamy w polityce” (…) „Rozdział  Europa jest komunikatem skierowanym nie tylko do wewnątrz, lecz także do partnerów, że z Niemcami trzeba się liczyć w sensie pozytywnym”.

Szef Ifo: "Wyrzucić i zacząć od nowa"

Jednak nie wszędzie europejskie ambicje polityczne są przyjmowane pozytywnie. Na szczególny opór napotyka zaangażowanie finansowe. Politycy  FDP oraz AfD ostrzegają we własnym  kraju oraz w PE przed grożącą unią transferową oraz unią zadłużenia. Eurodeputowany Wolf Klinz (FDP) twierdzi, że planowane zwiększenie budżetu UE uczyni z nowego niemieckiego rządu wspólnika lewicowego rządu w Grecji. Niemcy, które latami uchodziły w południowoeuropejskich problematycznych krajach za strażnika Europy, zmienią się teraz w jej głównego płatnika, obawia się Wolf Klinz.

Jeszcze ostrzej wypada krytyka Clemensa Fuesta, szefa Instytutu Gospodarczego Ifo z Monachium. Jego zdaniem rozdział w umowie koalicyjnej dot. Europy „jest katastrofalny”, ponieważ Niemcy gotowe są płacić więcej nie żądając niczego w zamian. Zdaniem Fuesta jest to przejaw „niewiarygodnego braku rozwagi i lekkomyślności”. Kraje słabsze finansowo mogą zostać zachęcone w ten sposób do przerzucenia obciążeń finansowych na Niemcy. A planowany europejski budżet inwestycyjny szef Ifo uważa za zbędny, gdyż pojedyncze państwa mogą same inwestować. Wg Clemensa Fuesta „program ten można wyrzucić do kosza i napisać nowy”. 

Zbyt mocno skoncentrowani na Francji

Równie problematyczne wydaje się też to, że nastający nowy rząd koalicyjny stawia w polityce europejskiej przede wszystkim na współpracę z Francją. Panuje tu jednomyślność co do tego, że bez francuskiego partnera nic się nie uda, ale przecież nie uda się także bez poparcia innych państw. Tym bardziej, że sytuacja, jeśli chodzi o europejską współpracę, nie wygląda obecnie najlepiej. 

Już wyobrażenia prezydenta Macrona nt. europejskiego ministra finansów i powiększonego budżetu dla strefy euro przyjmowane są negatywnie nie tylko przez część niemieckich polityków, lecz także w Austrii, w Holandii oraz w trzech północnych krajach członkowskich UE. Do tego dochodzi nierozwiązany konflikt w łonie wspólnoty w kwestii migracji, ale przede wszystkim w kwestii relokacji uchodźców. Głównie kraje Europy Środkowej i Wschodniej odmawiają kategorycznie przyjęcia uchodźców wg od dawna ustalonych kwot. Na co z kolei nalegała kanclerz Angela Merkel i czego domaga się też umowa koalicyjna.

Jest jeszcze kwestia zarzutów dot. praworządności , jakie stawia KE pod adresem Polski i Węgier. Blokująco na UE wpływają również negocjacje dot. brexitu. Do tego niemalże we wszystkich państwach Unii zyskują na znaczeniu partie narodowo-populistyczne i eurosceptyczne - wszystko to jest poważną przeszkodą dla „nowego przełomu w Europie”, którego tak bardzo życzą sobie w Niemczech Unia chadecka i SPD.

Wybory we Włoszech – czas przemian

Jednak chyba największym hamulcowym w polityce europejskiej mogą okazać się Włochy z wynikiem wyborów parlamentarnych sprzed tygodnia. Ponad połowa włoskiego elektoratu głosowała na partie eurosceptyczne: Ruch Pięciu Gwiazd oraz koalicję centroprawicową, które nie są zainteresowane pogłębianiem polityki UE. Biorąc pod uwagę, że proces tworzenia nowego rządu może być skomplikowany i długotrwały, Włochy odpadną na ten czas z roli unijnego projektanta.

Berlin zdaje sobie sprawę z narastających problemów, a od wyborów we Włoszech "trzeba się martwić o stan UE" – uważa Gunther Krichbaum, przewodniczący komisji ds. europejskich w Bundestagu. Jego zdaniem Unii Europejskiej grozi „czas przemian”. Obawia się on, że atmosfera europejskiego przełomu, którą głoszą Macron i nowy niemiecki rząd w swojej umowie koalicyjnej, może przeminąć, zanim jeszcze w ogóle zadziała.

Christoph Hasselbach / tłum. Alexandra Jarecka

 

Redakcja poleca