Wikileaks: Kolejne publikacje materiałów CIA | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 23.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Wikileaks: Kolejne publikacje materiałów CIA

Julien Assange twierdzi, że Wikileaks ujawnił zaledwie jeden procent dokumentów CIA i zapowiada kolejne publikacje. Oskarża amerykańskie giganty technologiczne o ścisłe związki z rządem USA.

W USA działa co najmniej 16 różnych tajnych służb, które kosztują obywateli 70 mld dolarów czyli dwukrotnie tyle, ile Niemcy wydają na obronność. Z informacji ujawnionych przez Edwarda Snowdena wynika, że lwią część tych pieniędzy dostaje CIA - w 2013 roku była to kwota 15 mld dolarów. Jednak akurat ta agencja, której zadaniem jest wykrywanie strzeżonych informacji, ma problemy z ochroną własnych danych.

Publikacja kolejnych materiałów CIA

7 marca platforma Wikileaks zaczęła ujawniać tajne dokumenty CIA o nazwie „Vault 7”. W 9 tysiącach dokumentów zawarte są informacje o narzędziach do hakowania używanych przez amerykańskie służby. Część z nich stworzyli hakerzy z konsulatu USA we Frankfurcie. Prokurator Federalny zapowiedział, że sprawdzi, czy nie zostało przy tym złamane niemieckie prawo.

Julien Assange wyraża w wywiadzie z Deutsche Welle zdziwienie małym zainteresowaniem niemieckich władz, tłumacząc to „słabością rządu Niemiec w relacjach z USA”.

CIA traci kontrolę nad własną bronią

Assange zapowiada kolejne publikacje na portalu Wikileaks, które mają ujrzeć światło dzienne w najbliższych miesiącach. Jego zdaniem CIA stało się gigantycznym hakerem, który produkuje olbrzymie ilości cyber-broni, tracąc jednocześnie kontrolę nad tą bronią.

a1. (dapd)

Twórca portalu Wikilieaks zapowiada kolejne publikacje

Materiały publikowane na Wikileaks pochodzą z centrum hakerskiego „CIA Center for Cyber Intelligence”. Assange uważa, że Sam fakt zdobycia i publikowania tych informacje to dowód słabego zabezpieczenia danych przez CIA.

Strach przed szpiegowaniem to nie paranoja

Z dokumentów z Wikileaks wynika, że CIA stworzyła szereg instrumentów do zdalnego podłączania kamer i mikrofonów oraz do odczytywania informacji, zanim jeszcze dotrą do nadawcy na przykład przez Whatsapp. O tym, że to nie zwykła paranoja, lecz realne zagrożenie, świadczy fotografia twórcy Facebooka Marka Zuckerberga trzymającego laptop, w którym kamera i mikrofon zostały zaklejone.

Związki firm z rządem USA

Firmy, których cyberbezpieczeństwo staje pod znakiem zapytania z racji tworzenia przez CIA wciąż nowych instrumentów hakerskich, są ostrzegane przez Wikileaks.

O ile zarządy firm europejskich reagują szybko, to amerykańskie – z wyjątkiem Mozilli  - nie podejmują działań, które mogą je zabezpieczyć przed szpiegowaniem przez CIA. Tak twierdzi Julien Assange, tłumacząc to silnymi związkami takich gigantów jak Google, Microsoft i Apple z amerykańskimi służbami. Współpracownikom tych firm nie wolno korzystać z informacji z przecieków. Tym samym firmy te „z racji swoich związków z rządem USA nie są w stanie chronić swych użytkowników przed atakami CIA i NSA”, mówi Assange w wywiadzie dla DW.

Nowa atrakcyjna broń

O dominacji USA w cybernetycznym wyścigu mówił podczas targów Cebit w Hanowerze fiński ekspert ds. bezpieczeństwa Mikko Hypponen: „Żaden kraj nie zainwestował na dłuższą metę tak wiele w cybernetyczne możliwości co USA”. Na drugim miejscu znajduje się Izrael, a na kolejnych pozycjach Rosja i Chiny.

Fiński ekspert wyjaśnia, dlaczego cyber-broń jest tak atrakcyjna: jest efektywna i stosunkowo tania, a ten, kto się nią posługuje, może temu łatwo zaprzeczyć. 

DW / Monika Sieradzka