Więzienie dla domniemanego przywódcy Państwa Islamskiego w Niemczech | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 24.02.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Więzienie dla domniemanego przywódcy Państwa Islamskiego w Niemczech

Irakijczyk Abu Walaa został skazany za wspieranie terroryzmu i przynależność do organizacji terrorystycznej na dziesięć i pół roku pozbawienia wolności.

Abu Walaa, były imam z meczetu w Hildesheim, trafi za kraty na ponad 10 lat

Abu Walaa, były imam z meczetu w Hildesheim, trafi za kraty na ponad 10 lat

Wyrok zapadł w środę (24.02.2021) przed sądem w Celle w Dolnej Saksonii. Proces przeciwko członkom siatki werbującej zagranicznych bojowników tzw. Państwa Islamskiego (PI) trwał ponad trzy lata. 37-letni iracki kaznodzieja Abu Walaa, uważany za przywódcę PI w Niemczech, został uznany za winnego wspierania terroryzmu i przynależności do organizacji terrorystycznej. 

Abu Walaa był imamem w niesławnym meczecie w Hildesheim (Dolna Saksonia), który swego czasu przyciągał islamistów z całych Niemiec. On i jego towarzysze werbowali młodych ludzi, głównie z północno-zachodnich regionów Niemiec, nakłaniając ich do wstępowania do bojówek tzw. Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii. Meczet „Niemieckojęzycznego Kręgu Islamskiego w Hildesheim” został zlikwidowany przez niemieckie władze.

Schronienie dla sprawcy zamachu w Berlinie

Trzej współoskarżeni w procesie zostali skazani na kary od czterech do ośmiu lat więzienia. Jeden z nich, Niemiec serbskiego pochodzenia, skazany na osiem lat pozbawienia wolności miał udostępniać swoje mieszkanie w Dortmundzie do odprawiania modłów, a także udzielić schronienia Anisowi Amriemu, późniejszemu sprawcy zamachu na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie w grudniu 2016 roku. Amri wjechał wówczas w tłum na jarmarku uprowadzoną polską ciężarówką. Zginęło 12 osób, w tym polski kierowca ciężarówki Łukasz Urban, którego Amri zastrzelil. Zamachowiec zdołał uciec z Niemiec, ale został zastrzelony kilka dni później przez włoską policję w Mediolanie.  

Na sześć lat pozbawienia wolności skazany został mieszkaniec Duisburga, który prowadził tam biuro podróży. Na zapleczu biura on i współoskarżeni mieli radykalizować przyszłych bojowników tzw. Państwa Islamskiego.  Dwaj rekruci przeprowadzili potem bombowe zamachy samobójcze w Iraku.

Berliński Breitscheidplatz tuż po zamachu na jarmark bożonarodzeniowy 19 grudnia 2019 roku

Berliński Breitscheidplatz tuż po zamachu na jarmark bożonarodzeniowy 19 grudnia 2019 roku

Pod lupą niemieckich służb

Grupa ta przez dłuższy czas była pod obserwacją niemieckich służb. W mieszkaniu jednego ze skazanych w Dortmundzie regularnie bywał „Murat”, który był wtyczką Krajowego Urzędu Kryminalnego w Nadrenii Północnej-Westfalii i miał na oku m.in. Anisa Amriego. Prokuratura generalna opierała się na informacjach, dostarczonych od „Murata”, ale nie mógł on zeznawać w trakcie procesu. 

Kluczowym świadkiem prokuratury był mężczyzna z Gelsenkirchen, który jako młody chłopiec został zwabiony przez środowiska islamistów, ale potem odwrócił się od PI i zaczął współpracować z władzami.

Niemieccy prokuratorzy federalni żądali kary 11 ,5 roku pozbawienia wolności dla Abu Walai i kar od czterech i pół do 10 lat więzienia dla pozostałej trójki.  Z kolei obrona żądała uniewinnienia bądź łagodniejszych wyroków.  Obrońcy próbowali podważyć wiarygodność kluczowego świadka prokuratury, a także informacje od tajnego agenta służb, twierdząc, że „Murat” sam podżegał do zamachów.

DPA/widz

 

Redakcja poleca